Kibolsko
Nie tylko wiatr, który momentami zatrzymywał mnie praktycznie w miejscu, ale również mokre drogi po nocnych deszczach spowodowały, że wybrałem crossa. Przy bocznych podmuchach było to naprawdę zbawienne, bo na szosie pewnie dostałbym możliwość eksploracji okolicznych pól i rowów. Mijałem się jednak z kilkoma szosowcami, którzy zapewne nie mieli komfortu wyboru dwukołowca i szczerze im współczułem. Zresztą ciężko pozdrawia się kogoś, kto trzyma lewy policzek przy samym asfalcie :)
Średnia dzisiejsza to MASAKRA. Jak widać zło wraca, bo wczoraj było całkiem spoko. Zrobiłem trasę, na której w ciemno mogę brać większość zakrętów: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Dąbrówka - Dopiewo - Trzcielin - Konarzewo - Szreniawa - Komorniki - Wiry - Luboń - Poznań. W Dąbrówce trwa prężnie rozbudowa osiedla klocków na zasadzie kopiuj-wklej, a przy okazji rozwija się też gastronomia. Dziś wyhaczyłem nowy, uroczy obiekt. Nazwa i kolory sugerują, że raczej nie jest to miejsce dla fanów pewnego znanego klubu z Warszawy, a śmiem twierdzić, że w menu mógłbym znaleźć hot-doga z legionisty, pasztet w wiślaka, a po wczorajszym przegranym 1:4 meczu (hje hje) - moźe i podroby z podbeskidziaka :)

Kawałek dalej cyknąłem jeszcze fotkę intrygującego mnie od jakiegoś czasu pałacu-dworku w Palędziu. Informacji o nim jest niezmiernie mało, wiem tylko że aktualnie pozostaje w rękach prywatnych i pochodzi z XIX wieku. Reszta jest zagadką...









