Miedzianka. W umarłym miasteczku

Niedziela, 29 maja 2016 · Komentarze(36)
Kategoria Góry
Na ostatki sudeckiego wypadu wyruszyłem w miejsce smutne i wciąż zagadkowe. Specjalnie za godzinę wyjazdu wybrałem okolice siódmej rano, gdy ruch praktycznie jest zerowy, a atmosfera rodzącej się przyrody - niepowtarzalna.

Już od samej Jeleniej Góry wiedziałem, że będzie godnie. W nocy padał deszcz, więc powietrze pachniało najlepiej na świecie, a na drogach pojedyncze kałuże mieszały się z poburzowymi pozostałościami. Wyruszyłem w swoim ukochanym kierunku, czyli w Rudawy. Górki niewysokie, ale malownicze i przede wszystkim będące rajem dla rowerzystów. Po minięciu Łomnicy oraz Wojanowa skręciłem we wczoraj przedstawioną mi drogę przez Bobrów, wcześniej uwieczniając kwintesencję tych rejonów.

Przez Trzcińsko do Janowic, przed którymi zaczęło się... ponad półtora kilometra podjazdu z nachyleniem do 13%. Niby niewiele, a męczy wybitnie. Wszystko po to, żeby dotrzeć do...

O właśnie. Miedzianka. W skrócie - miasteczko o ponad 900-letniej historii. Z rozbudowaną infrastrukturą, kilkoma cechami rzemieślniczymi, a przede wszystkim - tradycją górniczą, rozpoczętą już w XII.wieku. Miedzianka przetrwała pożary, przejazdy husytów, wojny światowe, w tym tę ostatnią, najbardziej tragiczną. Aż do czasów PRL. Wtedy bowiem władze wraz z Rosjanami zaprzęgły do wydobywania śmiercionośnego uranu nieświadomych mieszkańców tych okolic, nie zachowując oczywiście żadnych norm bezpieczeństwa. Nie mówiąc już o logistycznym zabezpieczeniu terenu przed zapadaniem. Wedle opowieści usłyszanej bezpośrednio od bliskiej mi osoby z rodziny, bywały udokumentowane (jedynie wewnętrznie) prośby o odszkodowania od rolników, którym podczas wypasania bydła nagle znikały krowy, zapadając się kilkadziesiąt metrów pod ziemię. Osoby, które głośno rozprawiały o tym, że praca tu grozi powolną śmiercią związaną z wydobyciem grożącego życiu pierwiastka same znikały w zaskakujących okolicznościach... W końcu, w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, zakazano remontów budynków, by następnie wszystkich pozostałych przy życiu mieszkańców przenieść do Jeleniej Góry, na wtedy świadczące o potędze PRL-u, a dziś straszące blo-komuną osiedle Zabobrze. A samo miasteczko praktycznie zrównano z ziemią, mając nadzieję, że jego historia tak samo zniknie.

Przydługie info nie było bezpodstawne. Wyobraźcie sobie bowiem, że tu...


...jesteśmy w tym samym miejscu, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu znajdował się rynek...

...a wyglądał on tak, jak na fotografii u góry po lewej. Kościół widoczny na niej, jak i na mojej, w górę od roweru, o dziwo przetrwał.

Robi wrażenie? Mam nadzieję! Na końcu napiszę o współczesnej współczesności, która lekko zaburzy ów romantyczny i mroczny klimat :)

Jeśli do Miedzianki wjeżdża się mało komfortowo to zjeżdżanie zdecydowanie można polubić. Nawet takim jak mój gruchotem rozpędziłem się do prawie 65 km/h, choć nie ukrywam, że były momenty zawahania przy co większym błocku. Jednak w całości dotarłem do Janowic i lekko naokoło minąłem Trzcińsko, by zaliczyć zacną i lubianą Przełęcz Karpnicką. Widok na Sokolik dziś dodaję gratis do wpisu :)

Potem już banalnie - Krogulec, Bukowiec, Mysłakowice, trasa z Karpacza i spoko DDR-ka wzdłuż niej. W sumie wyszło to, co wyjść musiało, czyli pięć dyszek na pożegnanie z Sudetami, a konkretnie Rudawami, które jak dla mnie są rowerową mekką.

I jeszcze obiecany rys współczesny. W Miedziance w tym roku otworzył się mały, regionalny browar, serwujący naprawdę godne piwko. Wczoraj wieczorem wybraliśmy się tam na "małe zapoznawcze", ja - no bo jak inaczej - wybrałem Cycucha Janowickiego :) Żona - cholera wie czemu - Mniszka. Oba smakowały. Nasz kierowca nic o herbacie nie wspominał :)

Jakie są tego minusy? Jak dla mnie browar wygląda zbyt nowocześnie i ściąga hipsteriadę z całego Dolnego Śląska. Psuje to zdecydowanie magię miejsca, ale z drugiej strony - chyba lepiej mieć trupa podrygującego niż całkowicie zimnego. Na szczęście mało kto z naszych brodato-ajfonowych kreatorów rzeczywistości ma siłę dotrzeć wyżej (browar jest przy samej dolnej granicy, w spodniach-rurkach ciężko się wchodzi) i popsuć to, co tam najcenniejsze mentalnie. Może więc to jakiś rozsądny kompromis? Oby!

A widok z tarasu jest przepiękny... na rudawskie cycuchy oczywiście :)




PS. Na temat miasteczka napisana została i wydana w 2011 roku książka Filipa Springera pt. "Miedzianka. Historia znikania".

PS 2. W końcu, w sierpniu 2016 roku, udało mi się sklecić filmik z tego wyjazdu:



Komentarze (36)

Dam znać gdy tylko na horyzoncie pojawi się coś wolnego. Chętnie pojeździłbym tam zimą :)

rmk 20:29 środa, 16 listopada 2016

Trollking - W te, to było bez alkoholu, za to w przeciwną, już z litrem :)

Mors - Ty się nie martw o prędkości - kulturalnie będzie ;)

Walery 22:37 poniedziałek, 14 listopada 2016

Do ugadania. Umówimy się z tolerancją do +/- jednej. Doby :)

Trollking 21:37 poniedziałek, 14 listopada 2016

Z moimi prędkościami to bym musiał wyruszyć 2-3 dni wcześniej... ;]

mors 21:30 poniedziałek, 14 listopada 2016

Walery - pamiętam, oj, pamiętam tę relację. Z alkoholem w te :)

Mors - modna się robi, co zrobić? :) to co, dołączasz się do potencjalnej wyprawy?

Dariusz - no ja też preferuję "normalne" dni do takich wypadów. Jakby co :)

Trollking 21:19 poniedziałek, 14 listopada 2016

Jeśli to nie będzie weekend, to ja się piszę!!!

lipciu71 09:12 poniedziałek, 14 listopada 2016

Znikająca? Na Wiki mówią, że ją ponownie zaczynają zasiedlać. ;>
PS. akurat dziś obczajałem dojazd tamże... :>

mors 23:03 niedziela, 13 listopada 2016

Ba! Nawet zaliczyłem spektakularną glebę w znikającej Miedziance. Jaka Miadzianka, taki asfalt ;)

Walery 21:58 niedziela, 13 listopada 2016

Ja w moich okolicach będę pewnie w okolicach Sylwestra. Choć jak wtedy będzie z kręceniem - raczej słabo to widzę.

Ale - raz jeszcze się powtórzę - na wiosnę z chęcią bym mógł się wybrać popilotować, ale Walery też już doznał organoleptycznie uroków tej trasy, więc też może pełnić tę funkcję :)

Trollking 20:06 niedziela, 13 listopada 2016

rmk: Ja chętnie pojeżdżę po raz kolejny po szeroko pojętej okolicy :) Może być zimowo, będzie więcej wrażeń na zjazdach :)

Walery 18:44 niedziela, 13 listopada 2016

Właśnie skończyłem czytać Springera, właściwie pochłonąłem ten reportaż jednym ciągiem.
Jak tylko będę miał półtora dnia wolnego, to jadę tam pokręcić się po okolicy. Mój klimat.
Ktoś chętny?

rmk 15:25 niedziela, 13 listopada 2016

"Prawdopodobnie" to to wszystko jest wyssane z palca. Albo inaczej - podkradzione z innych mitów i religii. Choć trzeba przyznać, że dość zgrabnie, aczkolwiek często niekonsekwentnie :) a literówek popełnianych w godzinach pracy nie uznaję! :)

Trollking 16:26 wtorek, 7 czerwca 2016

@Walery: użyłem Edenu jako założenia do dyskusji a nie źródła historycznego - nie przekręcaj sensu...
Przyjmując, że Eden nie istniał, jednocześnie traci sens pojęcie autochtonów w takim ujęciu, jakie zaproponowałeś.

@T-king: co do zasady - to tak jak powiedziałem: prawdopodobnie powstało więcej "nowych" ludzi.
Mnie z kolei rozbawiła kolejna Twoja literówka. Masz passę jak Rysiu P. ;)

mors 14:58 wtorek, 7 czerwca 2016

Mors - uwaga. Żeby być konkretnym sięgnąłem do katolickiego portalu o nazwie wiara.pl. Ktoś tam jak się okazuje miał taki dylemacik jak i ja. No i cóż... Odpowiedź mnie jak zwykle ubawiła :) polecam:

http://zapytaj.wiara.pl/doc/525318.Potomstwo-Adama-i-Ewy

Walery - hm. Jest w sprzedaży woda Eden. To jedyny źródło, które na siłę mi przychodzi na myśl. Zupełnie niehistoryczne :)

Trollking 13:24 wtorek, 7 czerwca 2016

Jeśli jako źródło historyczne pojawia się Eden, to ja mówię pas... :)))) Howgh!

Walery 13:16 wtorek, 7 czerwca 2016

Można wyczytać, np. w komentarzu poniżej. ;p
Nie ma żadnych przeciwwskazań, by "Adamów" było więcej. Tak jak np. Kaczuszek. ;)

Naukowcy nie tyle co godzą wiarę z nauką, co stwierdzają, że nie mogą wykluczyć, że początek wszystkiego to dzieło jakiejś "inteligentnej siły", lub coś w tym nomen-omen duchu. Zbliżone zeznania składali nawet Hawking i Einstein.

mors 11:21 wtorek, 7 czerwca 2016

"Po Adamie i Ewie najprawdopodobniej stworzono więcej "nowych" ludzi". Gdzieś to można wyczytać czy to tylko domniemanie? :)

Wiara na styku z nauką - znam sporo księży z tytułami, którzy na siłę próbują pogodzić jedno z drugim. I bardzo mało naukowców :)

Trollking 10:28 wtorek, 7 czerwca 2016

Z kolei nic tak nie pogłębia wiary (także naukowców) jak rozważania o początku czasu, przestrzeni i wszechrzeczy. ;p

mors 07:25 wtorek, 7 czerwca 2016

A czy po Edenie masz wymienionych wszystkich ludzi? ;p Tylko wybranych, tych "zasłużonych". Takoż i za Edenu, po Adamie i Ewie najprawdopodobniej stworzono więcej "nowych" ludzi.

mors 07:24 wtorek, 7 czerwca 2016

Co do tych autochtonów z Edenu to zastanawiałeś się kiedyś skąd się wzięła ludzkość skoro w domniemanym Raju byli tylko Adam, Ewa, Kain i do jakiegoś czasu Abel? Jakie tam były mezalianse? A nawet jeśli urodziły się inne dzieci to...? :)

Ja się kiedyś zastanawiałem. Nic tak nie pogłębia agnostycyzmu, a nawet ateizmu jak czytanie Starego Testamentu :)

Trollking 20:15 poniedziałek, 6 czerwca 2016

Przed Słowianami była prehistoria - pozostały tylko poszlaki i rozliczne hipotezy.
Autochtonów należy szukać w czasach historycznych, bo cofając się bardziej niewiele da się ustalić, w dodatku tak podchodząc, to autochtoni byli wyłącznie w Edenie, cała reszta świata to wałęsający się uchodźcy. ;]

mors 19:16 poniedziałek, 6 czerwca 2016

Morsie - no to się cieszę, że czymś zaskoczyłem. Teraz nie masz wyjścia, czekam na Twoją relację :)

Walery/Mors - niby JG została założona przez Krzywoustego. Niby. Potem Czesi, Niemcy, Polacy... A tereny historycznie są przeciekawe. Co wiocha to zaskok :)

Trollking 18:03 poniedziałek, 6 czerwca 2016

Mors - Spróbuj sięgnąć głębiej w przerębel czasu może marzną tam jeszcze inni autochtoni...

Walery 12:27 poniedziałek, 6 czerwca 2016

Szczena mi tak opadła, że nie mogę wyciągnąć kłów z posadzki. ;)
Jakoś nigdy o tym nie słyszałem, a nawet nizinne opuszczone osady mnie jarają, a jak w górach - to do kwadratu. Muszę nawiedzić na 10000%. Jeszcze żeby tylko ten browar zamknęli. ;) ;p

PS. autochtoni Dolnego Śląska to Słowianie. Germanie przyleźli dużo później. ;p

mors 22:43 niedziela, 5 czerwca 2016

A dziękować, dziękować... :)

Trollking 15:00 piątek, 3 czerwca 2016

Jak zawsze z wielką lubością czytam....

Baha 10:30 piątek, 3 czerwca 2016

Ano temat do ugryzienia :)

Trollking 19:14 czwartek, 2 czerwca 2016

No to trzeba osiodłać konie!!!

lipciu71 11:04 czwartek, 2 czerwca 2016

No widzisz, a tak się bronisz przed górkami. Znalazłem Ci cel :)

Pyszne jest!

Trollking 10:42 czwartek, 2 czerwca 2016

Miedzianka. W skrócie - miasteczko o ponad 900-letniej historii. Z rozbudowaną infrastrukturą, kilkoma cechami rzemieślniczymi, a przede wszystkim - tradycją górniczą, rozpoczętą już w XII.wieku. - Człowieku, pisz zawsze na wstępie o piwie, bo po takim opisie zasycha w gardle ;-)

Jest po co tam jechać. Ale czy aby smaczne?

lipciu71 21:19 wtorek, 31 maja 2016

Dzięki :)

A "inni" w regionie to temat podjęty nawet przez Sapkowskiego.

Sam nie wiem czy jestem tam swój czy nie... eh, zakręty historii!

Trollking 21:07 niedziela, 29 maja 2016

Oj... wymiana autochtonów na delikatnie to nazwę: innych, doprowadziła do zapyzienia całego regionu... A na temat: Przejażdżka w dechę!

Walery 20:27 niedziela, 29 maja 2016

Walery - szkoda, oj szkoda... ale z drugiej strony - może to jego magia - inaczej byłoby to kolejne zapyziałe miejsce z Dolnego Śląska...

Jurek - pierwsze i słuszne skojarzenie!
a co do kawału - to chyba tak to właśnie tam wyglądało :) / :/

Trollking 20:09 niedziela, 29 maja 2016

Taki Polski Czernobyl !? :-(

I taki okolicznościowy kawał :
Dzieci pytają pana nauczyciela. Czy wolno jeść jabłka z okolic Czernobyla ?
Pan odpowiada. Owszem !
Tylko ogryzki trzeba zakopać 3 metry pod ziemią !

Jurek57 19:42 niedziela, 29 maja 2016

Uwielbiam to miejsce, szkoda że historia jest tak okrutna...

Walery 19:38 niedziela, 29 maja 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa epatr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]