Niemarud teoretyczny
Ale - do cholery - gdy po przejechaniu 25 kilometrów pod silny, mroźny wiatr, zawróciłem, a ten wciąż dmuchał mi w pysk, tyle że mocniej, a do tego każdy kolejny skręt nic w temacie nie zmieniał - ręce mi opadły. A że i tak w celu zniwelowania strat własnych podczas walki z pogodą były już na samym dolnym dole kierownicy to mało brakowało a wkręciłyby mi się w szprychy :) Co ciekawe - flagi pokazywały, że wiatrzysko mi sprzyja. Wiatrzysko natomiast brutalnie pokazywało, że mnie nienawidzi. Jak żyć, panie mlaskający obleśnie prezesie?
Trasę "rybkę" (Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań) pokonałem w tym kształcie po raz ostatni na długi czas. Jutro bowiem zaczyna się remont ulicy Grunwaldzkiej w Plewiskach, co oznacza, że drogowcy zorganizują objazdy. Co oznacza, że będzie gnój. Co oznacza, że trzeba będzie szukać tras alternatywnych. Remont przewidziany jest na pół roku, a ja znając realia mogę już się zakładać o jakiegoś zacnego winiacza z Biedronki o cenie nieprzekraczającej 3,99 brutto, że się przedłuży. Dodam tylko, że kawałek tej miejscowości jest rozkopany od drugiej połowy poprzedniego roku i póki co chyba tak zostanie, bo ostatniego robotnika widziałem tam jakoś za czasów narodzin pierwszego Tyranozaurusa Rexa. Lub niewiele później :)
Pyknęło mi w tym roku pięć tysiaków. I to już wczoraj, ale przeoczyłem ten fakt.








