Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 51.10km
  • Czas 01:45
  • VAVG 29.20km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 116m
  • Sprzęt Ventyl
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wiatrogum

Piątek, 23 października 2015 · dodano: 23.10.2015 | Komentarze 4

Wiatrzysko wróciło. Nie żebym specjalnie tęsknił. Wręcz przeciwnie - z dziką rozkoszą wygnałbym tę mendę na kraniec świata bez możliwości odwrotu. Niestety takimi mocami nie dysponuję, choć gdyby tak było to pewnie zostałbym guru szeroko rozumianej braci rowerowej i celem zamachów terrorystycznych zorganizowanych grup co bardziej agresywnych żeglarzy :)

Pogdybaliśmy, rozmarzyliśmy się, a pięć dyszek samo się nie wykręci. Po wyjściu z domu lekko mnie cofnęło z powrotem, ale ja nie z takich co się poddają przez byle błachostkę wyciągającą plomby z zębów. Jak juź ruszyłem to pierwsze co usłyszałem to "łup!" z okolic tylnego koła i poczułem średnio przyjemny kontakt mojego dupska z siodełkiem. Okazało się, że klucząc na dębieckim wahadle między samochodami wpadłem w jedną z ośmiu tysięcy dziur obecnych na odcinku stu metrów pomiędzy betonowymi płytami. Z niepokojem obserwowałem potem zachowanie koła, na szczęście tym razem szprycha nie poszła, za to prawdopodobnie stało się to przyczynkiem do innego defektu, o czym za moment.

Kręciłem pod wiatr, przez Plewiska, Gołuski, Dopiewo. Łatwo nie było, no ale przecież przy powiewie w pysk przyjemnie być może. Zacząłem się dziwić przy nawrocie, gdy teoretycznie powinno być lżej, a było "tak se". Pociłem się, sapałem, a demonem prędkości zostać jakoś nie mogłem. Skojarzyłem o co kaman dopiero w Komornikach, gdy podjeżdżając pod krawężnik chcąc ominąć korki odczułem, że powietrza w tylnym kole mam mało. Bardzo mało. Nie wiem ile tak jechałem, ale coś czuję, że od klepnięcia w dziurę na początku znikało z kilometra na kilometr. Wyjąłem pompkę i stwierdziłem, że wymieniać dętki nie będę, spróbuję dojechać te dziesięć kilometrów dopompowując w razie potrzeby. Udało mi się dotrzeć do domu tylko z jednym zatrzymaniem w tym celu. Na miejscu dopompowałem na full pompką stacjonarną i do mojego wyjścia do pracy nie zeszło. Zobaczę po powrocie jak wygląda sytuacja. Obym nie musiał znów się bawić w wymianę dętki, bo już w tym roku mój limit cierpliwości w tym temacie się wyczerpał.





Komentarze
lipciu71
| 21:58 piątek, 23 października 2015 | linkuj Nigdy w nią nie wątpiłem :)
Trollking
| 20:53 piątek, 23 października 2015 | linkuj Jurek - cokolwiek napisałeś w drugiej części wypowiedzi... pozostaje mi przytaknąć :) co do wiatru to w sumie... najgorzej nie jest. Fakt.

Dariusz - setki tysięcy otworów na metr kwadratowy? I jak tu wątpić w polską myśl technologiczną? :)
lipciu71
| 20:13 piątek, 23 października 2015 | linkuj Tyle razy pisałem. To nie są żadne dziury tylko otwory technologiczne ;-)
Jurek57
| 18:50 piątek, 23 października 2015 | linkuj I tak w tym roku wrzesień , październik jakoś łaskawy . Wiatr nas oszczędza .
Pamiętam jak w latach 70-80 XX wieku uprawiałem żeglarstwo to nie mogłem się doczekać jesiennych szkwałów . 470 w ślizgu ... i na "trapezie" to była jazda !!! :-)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa gener
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]