Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.20km
  • Czas 01:43
  • VAVG 30.41km/h
  • VMAX 50.90km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Podjazdy 145m
  • Sprzęt Ventyl
  • Aktywność Jazda na rowerze

Piekarnik #7 + odkryłem Mekkę!

Sobota, 15 sierpnia 2015 · dodano: 15.08.2015 | Komentarze 2

Podobno piekarnik jest na finiszu. Oby!!! Może znów nadejdą czasy, gdy będę mógł wyjść na rower nie mrożąc przez całą noc bidonu, a nad ranem do kawy nie dodając połowy zamrażalki... A na razie... wciąż ukrop.

Jak zwykle o dziewiątej rano można było jeszcze jako-tako żyć. Wiało wciąż mocno ze wschodu, musiałem więc znów zaliczyć kurs Starołęcką. I tu napiszę rzecz u mnie rzadko spotykaną - brawo dla służb planujących remonty. Wreszcie ktoś użył mózgu i postanowił, że zamknięcie i przebudowa tamtejszego przejazdu kolejowego nastąpi w weekend, i to jeszcze częściowo świąteczny, przez co objazdy są mało upierdliwe, a ta koszmarna ulica stała się nawet przejezdna. Panowie z ciężkim sprzętem zrobili z torowiska mały Wielki Kanion, którym nie podołają nawet emerytowane rowerowe "koszykarki", z moich obserwacji potrafiące przedrzeć się przez najgorsze zasieki. Tym razem pozostał spacerek tunelem, po którym nawet mnie korona z kasku nie spadła.

Dotarłem do Czapur, mając w perspektywie objechaną już miliardy razy trasę na Rogalin i... postanowiłem zaszaleć. Olałem pierwotny plan i skręciłem w kierunku Babek, spodziewając się przymusowego nawrotu, mając w pamięci, że w pewnym momencie zaczynał się będący "od zawsze" gnój związany z przebudową tamtych okolic - nie do przejechania nie tylko szosą, ale nawet crossem. A tu proszę - piękny asfalt. Yhm, ciekawe jak długo. Daszewice - ok (z małym wyjątkiem). Kamionki - poezja. O co chodzi? Doszła do tego dość specyficzna "reklama" OSP (?) i już wiedziałem, że odkryłem nową rowerową mekkę.

A co najważniejsze - ZERO, dosłowne ZERO ścieżek rowerowych. Za co w zamian? Genialny, wart powtarzania w całej Polsce patent, dla którego aż na chwilę wjechałem na kostkę:

Czyli ruch "dopuszczony", a nie "nakazany". Wszyscy szczęśliwi - ja jadąc asfaltem, chodnikowcy - bo są i podjazdy pod posesje, jest Poz-Bruk, czyli kwint esencja dotychczasowych ścieżkowych standardów. Chyba jedynym poszkodowanym jest milicja, bo niech mi tu spróbują dać mandat! Biedactwa... :)

W takich warunkach dotarłem do Borówca, potem w ramach eksploracji terenu znalazłem drogę alternatywną do pieszego wiaduktu nad S11 (tyle lat nieświadomości!), którą dokręciłem do Gądek. Trasę skończyłem w... lesie. Nie pytajcie. Lekko się pogubiłem :)

Uśmiechnięty i mega zadowolony z odkrycia nowych szlaków, do tego tak komfortowych, zawróciłem swoimi śladami. Wiatr co prawda jak zwykle nie chciał pomagać, ale dziś nawet to mi nie przeszkadzało. W obydwie strony mijałem znaczną ilość - też pewnie dopiero trasowo uświadomionych - rowerzystów, tak dużą, że w pewnym momencie musiałem puścić kierownicę i pozdrawiać dwoma rękoma.

Warto jednak raz na jakiś czas skręcić i "zaryzykować". Trasa wchodzi w kanon moich obowiązkowych. Za znalezienie idealnego asfaltu w okolicach Poznania można dać mi Nobla, a za podzielenie się mapką jakiś krzyż kawalerski :)





Komentarze
Trollking
| 12:35 niedziela, 16 sierpnia 2015 | linkuj Ja na razie widziałem tylko przeróżne jeleniowate i takie tam :)
rmk
| 10:40 niedziela, 16 sierpnia 2015 | linkuj Widziałem już kilka takich aut wystających ze ściany, dobry patent :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa iataz
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]