"Sezon na laczka" trwa. Troglodyci są gratis

Poniedziałek, 23 lutego 2015 · Komentarze(24)
Po tym, jak rozpoczął mi się dziś dzień miałem pokusę, żeby wziąć sobie wolne i przeczekać aż potencjalny koniec świata ominie moje w miarę wygodne łóżko.

Najpierw wyjazd rowerem. Wiatr w południowego wschodu, więc obowiązkowy kurs przez Starołękę. Generalnie omijam tam jeśli tylko mogę położoną wzdłuż niej DDR-kę, ale dziś na horyzoncie zakwitł mi kogut radiowozu, więc nie chcąc ryzykować dyskusji, tłumaczenia się "czemu nie", a nawet ewentualnego mandatu po prostu zrobiłem wyjątek i na nią wjechałem.

Błąd.

Wystarczyło kilkaset metrów i poczułem, że w przednim kole mam powietrza tyle, ile szarych komórek hoduje przeciętna użytkowniczka ajfona z włosiem koloru blond. W skrócie - może nie zero, ale wartość zbliżoną :) "*&&%$# !!!" - pomyślałem - "który to już raz w tym roku?". Do przyczyny defektów w tylnej oponie w końcu doszedłem, teraz możliwości miałem dwie: albo szkło (to samo, co ostatnio opisywane) albo dętka nie wytrzymała konfrontacji z jednym z krawężników, czyli elementów na zawsze związanych z polską szkołą tworzenia ścieżek. Na oko po rozbrojeniu koła dziury nie zauważyłem, ale nie chciałem ryzykować i po wymianie gumy wolałem się cofnąć w kierunku domu i ewentualnie gdyby okazało się, że nic się nie dzieje pojechać dalej inną trasą. Sama zmiana trochę mi zajęła, a jako towarzysza miałem pana o aparycji lekkiego żulika, przybyłego spod niedaleko położonej Żabki, który zaczął się uzewnętrzniać, że sam jeździł i że też pięć dych dziennie. Początkowo słuchałem tego z lekkim przymrużeniem ucha, ale jak pan zaczął fachowo wypowiadać się w temacie ilości atmosfer w szosówce to mi kopara lekko opadła :) W domu okazało się, że tak jak sądziłem winna była ścieżka - dziura powstała od wewnątrz, ewidentnie w skutek uderzenia w krawężnik...

Przejechałem obok domu i nie widząc kolejnych symptomów tragedii ruszyłem dalej, przez Luboń do Puszczykowa, tam skręciłem na Rogalin, zatrzymałem się przy punkcie zaopatrzenia w miodek i wróciłem tą samą drogą. Pomny przeżyć tego uroczego poranka "nie widziałem" żadnej ze ścieżek. No i zgadnijcie czy nasze wybitnie tolerancyjne społeczeństwo rozumiało mą boleść. pochyliło się nade mną, albo po prostu, czysto po ludzku DAŁO MI SPOKÓJ? 

Taaa.... Na granicy Puszczykowa, gdzie ciąg pieszo-rowerowy raz, że jest z kostki, do tego ma szerokość może metra, a pośrodku kwitną sporej wielkości drzewa usłyszałem za sobą klakson. Olałem. Chwilę później ten sam dźwięk usłyszałem bezpośrednio za sobą, tyle że w tonacji agresywno-powtarzalnej i zobaczyłem koło siebie wielkie bydlę (marki nie zanotowałem, ale coś w temacie SUV-owym), otworzyło się okno od strony pasażera, z którego wyłoniła się i zaskrzypiała jakaś babcia o wyglądzie ostro przepitej Baby Jagi: "Tam, pan powinien jechać!! Tam pan powinien jechać!!". Coś tam wyburczałem, że może i tak, ale po tym NIE DA się jechać, na co kierowca, pieprzony zakompleksiony troglodyta, którego niestety z ryja nie udało mi się zauważyć, zaczął mi zajeżdżać drogę, starając zepchnąć na trawę dzielącą asfalt od kostki! W tym momencie z mojej strony uprzejmości się skończyły, ale nasz bohater nie miał cywilnej odwagi, żeby się zatrzymać i porozmawiać twarzą w twarz - po prostu przyspieszył i tyle go widziałem. Może i dobrze, bo w plecaku wiozłem trofeum w postaci uszkodzonej dziś dętki i miałem ochotę wcisnąć mu ją głęboko w.... no, nieważne. Klakson usłyszałem potem jeszcze raz, od innego troglo, w Luboniu, w tym samym temacie. Proszę się więc nie dziwić, że mój głęboko zakopany patriotyzm nie ma jak się rozwinąć (i pewnie się już nie rozwinie), skoro żyję w kraju frustratów i tępych, agresywnych młotów, dla których empatia to słowa oznaczające nowy rodzaj smartfona, a nie uczucia wobec bliźnich.

Trening dziś fizycznie i mentalnie wyrzygałem. Średnia pewnie byłaby i dobra, gdyby nie... (patrz treść wpisu).

Koleina część dnia to spóźnienie do pracy, bo czekałem na torach 10 minut, żeby przepuścić... samą lokomotywę. Po drodze chciałem jeszcze kupić zapasową dętkę, ale przywitała mnie tabliczka: "przerwa od 12 do 14"... W robocie staram się więc nie komunikować z ludzkością, bo przy moim szczęściu kogoś niechcący opluję albo gorzej :)

Komentarze (24)

Fakt. Wtedy już bym nie mógł wyrzec się polskości :)

Trollking 14:11 czwartek, 26 lutego 2015

Zawsze mogłeś zamówić 1 szt i wybrać bezpłatna dostawę kurierem.

daniel82 12:00 czwartek, 26 lutego 2015

Pochwalę się, że odebrałem dziś 6 dętek z Decathlonu za łączną kwotę 23,95. Szaleństwo. Trochę się o siebie boję, bo jak typowy Polak oglądam w sklepie, a kupuję w necie :)

Jakby ktoś pytał to odbierałem w paczkomacie w centrum Poznania po 14 godzinach od jej nadania, a po niecałym półtora dniu od zamówienia. Należy przyklasnąć.

Daniel - dzięki za info o tej promocji!

Trollking 19:34 środa, 25 lutego 2015

Podobno mają się zabrać za respektowanie opłat za selekcjonowania śmieci/braku selekcji. Więc może, oj może, być drogo :)

Trollking 22:28 poniedziałek, 23 lutego 2015

Tanich? Musiałem Monice za wymyślenie tego tekstu obiecać wynoszenie śmieci przez cały tydzień. I to jest tanio????????????????????

lipciu71 22:23 poniedziałek, 23 lutego 2015

Oskarżonego uprasza się o nie wyszukiwanie tanich wymówek :)

Trollking 22:19 poniedziałek, 23 lutego 2015

Kiedy ja nie spinam łańcucha na PIN, tylko stosuję spinkę KMC, więc nie ma czego zmieniać. To nie o to chodziło ;-)

lipciu71 22:09 poniedziałek, 23 lutego 2015

No jak to kto? Ja się płacić nie boję. Kilka ruchów i zrobione.

Zawsze po chwili możesz zmienić PIN :)

Trollking 21:58 poniedziałek, 23 lutego 2015

Mogę postawić, tylko kto za to zapłaci?

lipciu71 21:52 poniedziałek, 23 lutego 2015

Dariusz - uuuuu uuuuu uuuu... na bogatości :) przy najbliższej okazji stawiasz obiad w Sheratonie :)

Norbert - właśnie przed chwilą o tym z Żoną rozmawiałem. Usłyszałem podobną teorię :)

Trollking 21:50 poniedziałek, 23 lutego 2015

Moje są 5 zł droższe. Ma się lekką rękę do szastania gotówką hehe. Bez rat kupowałem!!!!!!

lipciu71 21:30 poniedziałek, 23 lutego 2015

Dokładnie. Najwyżej zginę na linii rowerowego frontu i będę miał ładnego ghostbike''a na trasie. Tańsze to niż trumna :) a oponki mam takie, które były domyślnie przy zakupie Krossa i wytrzymały kilkanaście tysiaków, czyli tanizna ze Schwalbe. Zmieniłem tylko barwy z białych na czerwone. Same w sobie polecam. Jedna za około 60 PLN i dają radę.

Trollking 21:25 poniedziałek, 23 lutego 2015

Tomasz jakie masz oponki? Ja mam dosyć pancerne Continental ultra sport zwijane.

lipciu71 21:16 poniedziałek, 23 lutego 2015

Daniel filmik fakt masakra, ale sam artykuł z dupy, bo co było dalej?? Tu widać ewidentną agresję i atak na rowerzystę , a pewnie doszły jakieś uszkodzenia rzeczy materialnych. Chłopak przeszedł tak nad tym do porządku dziennego? Ja bym tak nie trafił. Ja kładę do trzeciej łatki potem zmieniam na nową. W końcu od urodzenia Poznaniak jestem ;-)

Tomasz mam tak samo jak Ty, gdy się wściekam. Pysk nie szklanka, nie zbije się :-)

lipciu71 21:13 poniedziałek, 23 lutego 2015

No, zamówione (6 sztuk). Teraz mogę łapać laczka za laczkiem. Chyba że mi cofną zamówienie, to nie mogę. W sumie to w ogóle poproszę o wyłączenie tej funkcji :)

Trollking 20:57 poniedziałek, 23 lutego 2015

Dariusz, to nie to. Dętka szła mi z tyłu z powodu jakiegoś bolca o wielkości wychudzonego mikroba, który mi wlazł w oponę. A dziś (przód) to ewidentny skutek kontaktu ze śmieszką. No chyba że to się powtórzy to zacznę się martwić. Łatanie dętek? Oj, nie mam do tego zdrowia. A lokomotywy lubię, przynajmniej w ich przypadku o złapanie gumy jest dość ciężko ;)

Daniel, filmik widziałem kiedyś - masakra. Ale u mnie, mimo że dość mikry jestem to jednak mam "syndrom jamnika" - jak ktoś mnie atakuje to dostaję trzeciej siły, a o konsekwencje martwię się później. Dziś było na granicy. "Dętkowy pech" to albo przypadek, albo coś grubszego - kolejny spisek? :) a za linka (też nie wiem jak je wkleić) do Deca dzięki, chyba "se" fundnę z opcją paczkomatu. Cena miażdży :)

Trollking 20:45 poniedziałek, 23 lutego 2015

Lipciu71 nie koniecznie - Uwaga wlecę teraz z nachalną reklamą Decathlona

[url=]http://www.decathlon.pl/dtka-700x18-25-presta-48-mm-id_8009069.html[/url]

przy kupnie 2 wychodzi za 4 zł sztuka.
Kurdę wie ktoś jak się wstawia linki do komentarzy??

daniel82 20:25 poniedziałek, 23 lutego 2015

Coś jest na rzeczy, bo ja panę złapałem w sobotę, mimo iż przez ostatnie 3 miesiące z domu roweru nie ruszałem. Na wiejskich szoferów niestety nie ma rady. Pozostaje tylko omijać wszystkie punkty zapalne np śmieszki. Żadne groźby czy tym bardziej kamienie, bo kończy się to zazwyczaj w jeden sposób. [url=] http://www.expressilustrowany.pl/artykul/3481801,pobil-rowerzyste-bo-ten-mu-zwrocil-uwage-uderzajac-reka-w-jego-samochod-film,id,t.html?cookie=1 [/url]

daniel82 20:18 poniedziałek, 23 lutego 2015

Tamten kierunek jest jakiś zaklęty. Sprawdź czy taśma na kole się nie przesuwa odsłaniając otwory na szprychy w które by wchodziła dętka. Ja tak miałem i łapałem co chwilę laczki przez to.

Nie łatasz dętek? Wychodzi troszkę taniej niż kupowanie za każdym razem nowej.

Same lokomotywy też lekkie nie są i potrafią czasami nieco nabroić ;-)

lipciu71 20:16 poniedziałek, 23 lutego 2015

Dziękuję za współczucie. Od początku roku mam już nerwicę i jeżdżę codziennie z plecaczkiem, w nim jest pompka, dętka, Knoppers niezjedzony od 2 miesięcy i zapas pieniążków, gdyby dwie zapasowe dętki okazały się za skromnym zapasem.

A tak... mniejsze miejscowości mają ten plus. Ale niestety coraz rzadziej...

Trollking 19:15 poniedziałek, 23 lutego 2015

Kurdę, kiedyś obiecywałem sobie wozić w kieszonce arsenał kamieni i ciągle zapominam o tej obietnicy :)

Błąd.

Trollking 17:19 poniedziałek, 23 lutego 2015

Kamień i w suva. Działa skutecznie na idiotów pokroju tego (sic!) kierowcy.
Ja dzisiaj gumę złapałem nie wyjeżdżając z domu. Zeszło mi powietrze w nocy :)

rmk 16:58 poniedziałek, 23 lutego 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa ycian

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]