Odzyskałem wiarę! Konkretnie w to, że da się po prostu wsiąść na rower i bez usterek, spychania przez huragany i poślizgów na zamrożonej ziemi dojechać do celu i wrócić cało. Alleluja!
Pogoda jak na styczeń wprost nieziemska - 8 stopni na plusie, słoneczko malowniczo walczące o przewagę z płynącymi chmurami, zdarzył się też malutki, przyjemny deszczyk. Do tego wiatr wiejący "zaledwie" w okolicach 25-30 km/h, co przy jego ostatnich wyczynach wygląda jak akt łaski dla gatunku ludzkiego. Wszystko to powodowało, że jechałem z bananem na ryju nawet walcząc z podmuchami - taką zimę jak dziś to ja mogę mieć co rok, a nawet wolę ją od upałów, które latem zamieniają mnie w obleśne, zjełczałe masełko, co prawda z niewielką zawartością tłuszczu, ale jednak :)
Pokręciłem sobie dziś przez Mosinę do Żabna, tam stworzyłem na mapie zgrabną szubieniczkę skręcając na Grzybno i Pecnę oraz wracając swoimi śladami. Żeby klimat muzyczny był adekwatny do kształtu trasy to zapodałem sobie na mp3 album blackmetalowego zespołu Odraza o zgrabnym i wszystko mówiącym tytule "Esperalem tkane" :)
Dziś nie marudzę na nic, bo nie mam powodów (no dobra, był DDR w Mosinie, ale wyparłem ten fakt) i jestem na tak!
Komentarze (7)
Pytanie którą, bo są dwie - jedną, tę na Żabno i Brodnicę nawet nie da się aktualnie uznać za jakikolwiek mus z powodu remontów, gorzej z tą na Drużynę - zakazy wiszą jak byk, już raz mi się udało wykpić od mandatu, ale uraz został :)
Norbert - nawet nie próbuj. Prędzej słoń przejdzie przez ucho igielne niż ktokolwiek z mężczyzn ogarnie logikę kobiet. A nie, sorry, jest pewien rodzaj mężczyzn, którzy to ogarniają. Wraz ze swoimi chłopakami :)
Dariusz - no bez bicia, bo niestety znaku zakazy jazdy rowerem nie przeskoczę. Bo jest za wysoki. A upupianie bajkerów w Mosinie chyba wpisane jest w credo tego miasta. Czy tam wiochy.
Raczej agnostyk niż ateista, bo staram się być zwierzęciem logicznym i skoro nie mam na coś dowodów to nie mogę mieć pewności zarówno, że czegoś nie ma, jak i że jest. Ale gdyby ktoś mnie zapytał z bronią przy skroni lub nożem przy oponie to bym powiedział bardziej, że nie ma :)
A Alleluja było tu użyte jedynie w dobrej wierze. Rowerowej :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"