Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 54.70km
  • Czas 01:52
  • VAVG 29.30km/h
  • VMAX 46.50km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Podjazdy 130m
  • Sprzęt Ventyl
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jeszcze przed orkanem

Środa, 10 grudnia 2014 · dodano: 10.12.2014 | Komentarze 4

"Komfort". O, tego słowa mi dziś brakowało podczas jazdy. Po pierwsze - silny, zimny wiatr. Po drugie - zmrożony asfalt, który mnie lekko zdziwił, bo w nocy nie padało, a zaraz po wyruszeniu poczułem pod kołami, hmmm, może nie szklankę, ale jakiś źle wyprofilowany kubek na pewno. Stwierdziłem, że zobaczę jak się jedzie szosą i gdyby się okazało, że jest zbyt ryzykownie to się cofnę i ewentualnie uruchomię crossa. Na szczęście już poza terenami zabudowanymi o dziwo droga była sucha, jedynie fragmentami pojawiały się zamarznięte placki, które powodowały, że czujność miałem wzmożoną i nie szarżowałem z przyspieszeniem. No a po trzecie - Luboń, gdzie jak zwykle jest coś. Tym "cosiem" był dziś korek spowodowany przez drogowców, którzy od co najmniej tygodnia nie ogarniają zrobionej przez siebie dziurki w ziemi przy Armii Poznań - sznurek na wahadle miał co najmniej kilkaset metrów, ja w końcu po chwili jazdy z tempem 0-5 km/h wcisnąłem się wbrew swoim zasadom na chodnik i tak pokonałem ten kawałek.

Cała jazda do Sulejewa i z powrotem była w moim wykonaniu bardzo ostrożna, nawet na ulubionej hopce w Żabnie zamiast pocisnąć jak zwykle w okolicach 55 km/h z górki rozsądnie pokręciłem o 10 km wolniej. Do tego podczas nawrotu wybrałem drogę alternatywną - w Łęczycy skręciłem na Wiry i  tym samym Luboń pokonałem inną trasą - głównie z powodu wymiotów mentalnych na myśl o wspomnianym wahadle, ale także przez fakt, że w tamtej części tej wsi..., sorry, wciąż zapominam - miasta, na odcinku 3 kilometrów są trzy torowiska (z czego dwa nieczynne, ale po co usuwać? Niech służą za potykacze), których pokonanie szosą w sytuacji gdy szyny są zamrożone i przerażająco śliskie przypomina rosyjską ruletkę. Udało się dziś przeżyć, ale specjalnie nie dociskałem cyngla :)

Na najbliższe dni zapowiadają wizytę orkana o nazwie Aleksander. Co oznacza wiatr do 75 km/h oraz opady deszczu ze śniegiem, w nocy marznącego. Tak więc na 99% póki co rowerku na kilka dni żegnaj :/





Komentarze
Trollking
| 20:55 środa, 10 grudnia 2014 | linkuj Norbert, coś czuję, że faktycznie na rowerowym głodzie byś nawet nie odczuł, że wieje :)
Trollking
| 18:43 środa, 10 grudnia 2014 | linkuj Fakt, dzięki za czujność. Ale niech zostanie tak jak jest w tekście, na dowód, że nie ufa się przekazom ustnym :) kurde, cholerny babsztyl, już się zaczęło za oknem :/
daniel82
| 17:44 środa, 10 grudnia 2014 | linkuj Aleksandra. Tym razem to baba jest...
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa losie
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]