Urywki
Sobota, 15 listopada 2014
· Komentarze(0)
Z dzisiejszej jazdy pamiętam jedynie urywki. Głowy, rąk i nóg. Tak wiało. To plus zębatki skaczące jak pawian z nadprogramowym zatwardzeniem spowodowało, że wynik jest poniżej jakiejkolwiek samokrytyki. Nie pomogła nawet zapodana jako motywator upojna muzyka zespołu o nazwie Anaal Nathrakh, choć pierwszy człon dość precyzyjnie oddaje po czym dziś dostałem. Masakra.
Dziś była tylko i wyłącznie walka o przeżycie, trasa przez Tulce do Siekierek mnie zmasakrowała na tyle, że zamiast wracać swoimi śladami doczłapałem się do Paczkowa i z wiatrem w plecy dokręciłem się do domu DK92, oczywiście zaliczając wszystkie światła w kolorze red. Jutro wiać ma tak samo, do tego podobno ma padać, więc tego typu uroki raczej mnie ominą i pewnie nie uda mi się ruszyć, tym bardziej, że znów będę gnił w robocie.
Dziś była tylko i wyłącznie walka o przeżycie, trasa przez Tulce do Siekierek mnie zmasakrowała na tyle, że zamiast wracać swoimi śladami doczłapałem się do Paczkowa i z wiatrem w plecy dokręciłem się do domu DK92, oczywiście zaliczając wszystkie światła w kolorze red. Jutro wiać ma tak samo, do tego podobno ma padać, więc tego typu uroki raczej mnie ominą i pewnie nie uda mi się ruszyć, tym bardziej, że znów będę gnił w robocie.








