Ciemno i pochmurno od rana, więc wstanie dziś na rower było nie lada wyczynem, ale jakoś w bólach się udało. Nie za bardzo wiedziałem dokąd jechać, żeby znów nie deptać samemu sobie po śladach z kolejnych dni, więc ruszyłem... w tym samym kierunku co przedwczoraj, czyli do Mieczewa :) Ale zrobiłem jedną korektę - w Puszczykowie skręciłem skrótem przez obrzeża centrum, czego staram się zazwyczaj nie robić, żeby uniknąć ścieżki, która jest tam co prawda z asfaltu, ale kupionego pewnie na jakiejś promocji podczas otwarcia sklepu z chińszczyzną, bo wyrastające spod niej korzenie tworzą namiastkę skoczni narciarskiej K250. Wracać miałem tak samo, ale jeden przejazd mi wystarczył - z powrotem kopsnąłem się już klasycznie, przez Mosinę.
Całą drogę przejechałem na jednym przełożeniu - z przodu największym, z tyłu środkowym. Myślę, że dzikie chomiki miały ze mnie niezły ubaw :) Średnia została zniszczona przez szaleńców z Lubonia, dla których termin "podporządkowany" nie istnieje, oraz - jak zwykle - traktory.
Norbert, za opinię hardkorowców pewnie z Remikiem dziękujemy, tylko nie wiemy jak to rozumieć :)
Tak jak napisałeś - każda część niszczy się inaczej, więc ja z zasady wymieniam wszystkie :) boli finansowo, ale za to przez rok jest spokój. Choć ten mój pierwszy rok z szosą pod tyłkiem jak widzę niestety zaboli jak co najmniej dwa crossy. Zachciało się szybciej jeździć... :)
Myszka widzę znów poszalała, zaraz skasuję dwa duble :) ciężka robota przed Tobą, kiedyś próbowałem i jak deszcz mi skasował pokłady smaru nałożone przez zimę to łańcuch spadł sekundę po ruszeniu :)
Ja też mam taki przebieg na swoim zestawie ale w dużo gorszych warunkach niż Ty. To nie jest mało to jest dużo :) Na zimę nie mam innego roweru więc będę katował to co zostało. Chociaż nie wiem czy istnieje jakieś życie po życiu, bo w przypadku mojego napędu o nim trzeba już mówić :)
Szkoda nie szkoda, muszę to zrobić. bo prędzej dostanę mandat za przeklinanie niż gdziekolwiek dojadę :) 13,5 tysiąca na jednym zestawie to chyba nie jest mało... choć się nie znam. Poza tym nie mam zamiaru używać szosy w zimowym gnoju, od tego jest cross. Jeśli jeszcze działa :)
W mojej kasecie niektórych ząbków już brakuje całkiem a w korba żyje swoim życiem. Ale na zimę napędu nie zmieniam. Tobie nie szkoda nowych części na zimę?
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"