W końcu średnia, której nie będę się wstydził. Paradoksalnie, bo jako osoba, która generalnie nienawidzi słońca, a na temperaturę powyżej 20 stopni reaguje - delikatnie mówiąc - mało pozytywnie, zauważyłem ostatnio, że prędkości wychodzą mi czasem lepsze niż przy ulubionych warunkach. Sam sobie tłumaczę to w ten sposób, że mam syndrom flądry uciekającej przed kurtuazyjną wizytą w smażalni - im szybciej będę w bezpiecznym miejscu tym lepiej. Poza tym jak się jedzie to jest w miarę ok, problem zaczyna się przy pierwszym zwolnieniu czy zatrzymaniu - wtedy informacji o tym, że człowiek składa się w większości z H2O nie trzeba przypominać :)
Na trasie jak to w niedzielę na szosach w kierunku Kórnika (ja dziś szanując zdrowie dotarłem do Mieczewa i zawróciłem) masa ludu mniej lub bardziej pro. Generalnie wyprzedziłem wszystkich, których miałem okazję, ale poległem w jednym przypadku: za Świątnikami dopadła mnie grupa pięciu czy sześciu szosowców, których chwilę wcześniej pozdrawiałem jak wyjeżdżali ze stacji benzynowej. Kolesie mieli tak idealnie wypracowaną jazdę w teamie, że minęli mnie precyzyjnym kominem środkiem szosy, tak że nawet nie miałem szansy się podłączyć, bo chwilę później nastąpiła zmiana lidera i było pozamiatane. No cóż, takie uroki rowerowego singlowania.
Nie wiem jak z pogodą w kolejnych dniach, zapowiada się deszczowa. Po południu podczas spaceru w Lasku Dębińskim dopadła nas burza, po której temperatura spadła do jakichś 20 stopni - i niech tak kurde zostanie!
Komentarze (2)
Bazuję na danych z Endomondo, czyli jakby z fusów. No ale nie mam innego wyznacznika, więc wklejam to, co pokazuje (prócz prędkości, którą do wyników realnych mogę edytować). Ale o dziwo wykres pokazuje właściwe nachylenie, przynajmniej graficznie. Ot, cuda internetu :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"