Parówa wraca. Ruszyłem dziś po dziewiątej a i tak wróciłem już w wersji skroplonej. Nienawidzę takiej pogody, ale cóż - nikt nie mówił, że będzie łatwo. Zrobiłem sobie kurs, który od jakiegoś czasu uskuteczniam, ale tym razem odwrotnie, gdyż zacząłem przez Głuszynę, dojechałem do Dachowej, Śródki i wróciłem przez Koninko. Zmieniłem opcję, bo wolę mieć to co najgorsze za sobą, a nie zostawiać na koniec, więc tarkę przez caaaaaaałą Głuszynę i czekanie na trzech mobilnych światłach zaliczyłem w pierwszym etapie. Czekam na kolejne prezenty od drogowców - w końcu wakacje są dopiero w połowie :/
Krótko, bo piszę z pracy. Jeszcze tylko podsumowanie lipca - mimo wakacyjnych wyjazdów wykręciłem 1400 km ze średnią 30,3. Nie za dobrze, ale biorąc poprawkę na to, że została ona zaniżona przez jazdę starym góralem-zombie po Karkonoszach to tez tragicznie nie jest.
Komentarze (8)
SPD w życiu nie używałem i raczej nie zamierzam, więc o tyle jestem bogatszy :) nie mam pojęcia po ile chodzą szosy droższe niż moja (czyli każda), bo swoją właściwie kupiłem w afekcie i po zaoferowaniu zniżki w zaprzyjaźnionym rowerowym :) podobnie miałem wcześniej w przypadku przesiadki z górala na crossa. Ani tego, ani tego nie żałowałem. Choć cofnięcie się wstecz czasem boli :)
Wiem, że to nie sprzęt jeździ i daleki jestem od gloryfikowania technicznych nowinek rowerowych i w ogóle ale tak rozglądając się w temacie doszedłem do wniosku, że taka kwota pozwoli mi na zakup takiej szosy, która będzie odpowiednia dla mnie i dla mojego stylu jazdy. Do tego jakieś spdy w końcu i parę innych pierdół więc te 4tys będzie w sam raz ;)
Sporo - ja jeżdżę na najtańszym sprzęcie, więc nie będę dobrym doradcą :) ale powiem Ci, że szosa to zupełnie inna zabawa - mam ją od jakichś ośmiu miesięcy i nie pamiętam jak to było przed. A przynajmniej staram się nie pamiętać :)
Jesienią będę kupował, powoli zaczynam zbierać info co i jak mi będzie potrzebne. Ok. 4tys pln na to chcę przeznaczyć, może sprawie sobie używkę jeszcze nie wiem. Będę zbierał info co będzie dla mnie najlepsze :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"