Może tytuł mało kulturalny, ale jedyny jakim mi się z naszymi realiami kojarzy. Bo jak zwykle czegoś nie rozumiem. Najpierw przez kilkanaście lat upaćkano cały kraj "ścieżkami" zrobionymi z chodników, jak tworzono nowe to były z kostki, piachu, obowiązkowo z priorytetowymi podjazdami na posesje i krawężnikami, które najlepiej pokonywać ze sprzętem do wspinaczki wysokogórskiej. Potem stopniowo zaczęły się pojawiać kawałki asfaltu i nawet kontrapasy, ale raz, że wykwitły z powodu "infrastruktury rowerowej" kolejne zakazy jazdy po drogach, dwa, że ścieżek już wybudowanych nikt nie przerabia na takie, po których dałoby się jeździć. Do tego - przynajmniej w okolicach Poznania - te nieszczęsne relikty radosnej twórczości "profesjonalistów" od budownictwa są ostatnio traktowane jako najlepsze miejsce na parkingi dla wszelakich służb remontowych, wysypywania piasku i postawienia znaku "planowane zakończenie awarii za miesiąc". A zakaz jazdy asfaltem jak był, tak jest. I bądź tu mądry - wedle przepisów można czy nie można spokojnie pedałować przed siebie czy ryzykować życie na ścieżynkach?
Dziś w Łęczycy czekało na mnie takie właśnie coś: Oczywiście po lewej zakaz jazdy na dwóch kółkach. No i co? Samobójstwo czy mandacik? A tekst z tabliczki: "Uwaga! Wstęp wzbroniony, grozi śmiercią" powinien być ustawiony na każdym polskim DDR-ze. Sam bym lepiej tego nie ujął :)
Trening znów w upale, więc bez spinki. Kurs do Sulejewa i z powrotem.
Komentarze (9)
Też to robię jeśli mam pewność, że miśki nie stoją. Gorzej z miejscami takimi jak na zdjęciu lub np koło Owńsk, gdzie - oczywiście dla bezpieczeństwa psychicznego niedzielnych kierowców - jak byk stoi zakaz jazdy po szosie rowerem. Na to nie ma siły.
Domyślam się, że tak jest, ale cóż - jedyne co można robić to trąbić, informować, słać pisma... A i tak to się pewnie o ścianę odbija. Dobrze, że jest coraz więcej stowarzyszeń rowerowych, które walczą o normalność... ale zasypać to, co spieprzono przez 25 lat wydaje się nierealne :/
Branże zarządcy dróg znam niestety od podszewki. Tutaj niestety wciąż rządzi beton rodem z PZPR dla którego tow. Miller nadal jest kandydatem nr 1. Tu liczą się rozwiązania najprostsze z punktu widzenia urzędnika. Poza tym jak może to wyglądać dobrze skoro jedna inwestycje projektuje siostrzeniec nadzoruje mama a wykonawstwo prowadzi tata? I mógłbym jeszcze długo tak wymieniać...
Daniel - hasło jak najbardziej zacne. Tylko najpierw wytłumaczymy to zarządcom dróg (10 lat), a potem kierowcom (jakieś 100 lat). I pra-prawnuki będą hepi :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"