Dziś trening spod znaku "zgadujemy skąd wieje wiatr". Najbardziej wiarygodnym z kierunków był ten północno-wschodnio-południowo-zachodni z odchyłami, a już na pewno taki, który da się opisać jako permanentny wmordewind. Ani przez chwilę nie odczułem przyjemnej bryzy na plecach, no ale cóż w tym nowego w końcu? :)
Z trasą nie kombinowałem, bo znów zapowiadał się gorący dzień, więc tylko przed pracą poleciałem opatentowanym zawijasem z Poznania przez Mosinę i Rogalin do Mieczewa. Na trasie minąłem kilku rowerzystów, a nawet rowerzystkę, wszyscy zdychający od temperatury, ale uśmiechnięci. Ja w swoim przypadku odkryłem dziś dawno nieuskutecznianą rzecz - gdy straciłem zasięg radia zamiast standardowo włączyć na empetrójce jakąś łupankę to zwinąłem słuchawki, wyłączyłem sprzęt i zacząłem wsłuchiwać się w ciszę, dźwięk kręcących się kół i śpiew ptaków, których na leśnej trasie koło Rogalina nie brakowało. Tak mnie to wciągnęło, że już do samej mety słuchawki się w moich uszach nie pojawiły. Chyba odkryłem nowego motywatora - ciszę :)
Komentarze (2)
Praktycznie zawsze. To dla mnie okazja dla nadrobienia muzycznych zaległości lub wysłuchania rano ukochanego Tok FM. Ale tak jak napisałem - zaczynam doceniać ostatnio ciszę własnych myśli. I nie, nie boję się, bo wybieram słuchawki bez tłumienia dźwięku z zewnątrz. Polscy kierowcy są tak głośne, że i tak wszystko słyszę :)
Zawsze jeździsz w słuchawkach? Nie boisz się, że kiedyś nie usłyszysz nadjeżdżającego samochodu/niebezpieczeństwa z tyłu? Ja jeżdżę w słuchawkach tylko gdy jestem mocno zmęczony i samotny na trasie, włączam wtedy odpowiednie rytmy i kręce w rytmie. Ale robię to naprawdę rzadko.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"