Piekarnik + neverending story

Poniedziałek, 7 lipca 2014 · Komentarze(4)
Jezu... Jak się wyłącza ten piekarnik? Mimo że ruszyłem dziś lekko po ósmej rano to śmiało mogłem opakować się w jakiś celofan i zostać po powrocie podany z frytkami i keczupem jako danie dnia. Masakra. 30 stopni było luzem, jak dla mnie o około 10 za dużo.

Jechałem jak ślimak w amoku, naćpany słońcem i gorącem. W pewnym momencie pod koniec myślałem tylko o tym, żeby jechać do przodu, nieważne jak szybko, byle przed siebie. Trasę zrobiłem przez Starołękę, Krzesiny, Tulce, Śródkę i nawrót przez Dachową, Robakowo (tradycyjnie już mijając transport świń do rzeźni) i Koninko.

W Krzesinach stara bajka pod tytułem neverending story, czyli rozbite szkło na ścieżce rowerowej. Jakiś czas temu cieszyłem się, że w końcu po kilku miesiącach rowerzystom udało się rozjechać to, co zostało rozbite w lutym, a teraz? Szczelny dywanik na całej długości. Zdjęcie umieszczam po to, żeby mieć dowód - ostatnio nie było czyszczone w ogóle przez prawie 4 miesiące. Zobaczymy co będzie tym razem...

Komentarze (4)

Daniel, nałóg to nałóg :) dziś już nie zrobiłem tego samego błędu i wyruszyłem zdecydowanie wcześniej i ominęło mnie najgorsze. W sumie też bym sobie zrobił rundkę MTB, ale jedyny tego typu sprzęt mam w Jeleniej Górze, zresztą pewnie rozpadłby się 82363 kawałków przy pierwszym poważnym zjeździe...

Trollking 08:30 wtorek, 8 lipca 2014

Że Ci się chce.. Ja tam dziś nie widziałem żadnej przyjemności w szosie i wybrałem lekkie kręcenie na MTB

daniel82 06:05 wtorek, 8 lipca 2014

No a jednak takie bydlę dziś we mnie zaistniało :) dobrze, że na trasie nie spotkałem jakiegoś nadgorliwego zoologa, bo już pewnie bym świecił wypchany nad kominkiem.

Trollking 20:29 poniedziałek, 7 lipca 2014

Ślimak w amoku dociągający do 4 i pół dychy i to w celofanie ... nie wierzę ? :-)

Jurek57 17:13 poniedziałek, 7 lipca 2014
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa ednia

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]