Parówa

Piątek, 23 maja 2014 · Komentarze(5)
Nauczony wczorajszą wpadką z pustynią na środku trasy dziś już nie kombinowałem i pojechałem dobrze znanym kursem, delikatnie tylko zmodyfikowanym na bardziej leśny. Zamiast jechać na południe i wschód przez Starołękę lub Mosinę, wybrałem środeczek między nimi, czyli Puszczykowo. Lubię tę trasę, bo jest ocieniona i pełna zieleni, a do tego niezbyt ruchliwa. Przemknąłem szybko i dojechałem do skrętu na Rogalin. W planach było znów tylko pięćdziesiąt, ale jako że wybrałem sobie skrót to finisz musiał być dalej niż zazwyczaj, więc minąłem Świątniki, Radzewice i popędziłem lekko w górę rozsypującym się asfaltem (tak to nazwijmy, trzeba być tolerancyjnym) do Trzykolnych Młynów. Kto wymyślił tę nazwę - nie mam pojęcia, ale musiał regularnie coś przedtem zażywać ;) W sumie do podziwiania tam była jakaś szkółka leśna i sam pięknie pachnący las iglasty, do którego nawet wjechałem i chciałem chwilę posiedzieć, ale okazało się, że zaparkowałem na mrowisku, więc wyjechałem szybciej niż wjechałem.

Wracając zrobiłem zdjęcie takiego oto spotkanego na słupie drobiu: :)

Jechałem dokładnie tą samą trasą, tym razem jednak w Puszczykowie odpuściłem jazdę wąską ścieżyną przeznaczoną dla rowerów, która co prawda jest z asfaltu, ale nie spełnia żadnych wymogów co do mijania się dwójki ludzi, a po drugie jest już tak rozorana przez korzenie, że gdyby leżała pod jakimkolwiek kątem to byłaby idealna dla narciarzy do skakania po muldach. No i nie musiałem długo czekać - oczywiście na niemal pustej drodze panisko w samochodzie musiało mi klaksonem przypomnieć, że w Polsce jazda rowerem to przecież nie przyjemność, a walka o przetrwanie.

A pogoda? Gdybym znalazł się w menu jakiejś restauracji typu fusion dla kanibali-hipsterów to byłbym tam dziś pod nazwą: "7. Spieczona parówa, usmażona w gorejącym słońcu, owiana pyłem monsunu". Póki będzie tak gorąco i będzie tak wiało to moje średnie będą na poziomie rekordów statecznego emeryta. Bo wiało masakrycznie i gorąco jak na maj było masakrycznie.

Komentarze (5)

Mam takiego pecha, że kupiłem sobie licznik do szosy fajny, bezprzewodowy, wodoodporny i drogi, ale okazało się, że nie ma opcji, żeby nie pokazywał mi średniej non stop. Przeklinam ten zakup do dziś :)

Trollking 21:01 piątek, 23 maja 2014

Zawsze w maju powiewa ale w tym roku to już lekka przesada :|
Nie lubię patrzeć na średnią, zawsze wydaje mi się za niska ;)

rmk 20:41 piątek, 23 maja 2014

Zawsze w maju powiewa ale w tym roku to już lekka przesada :|
Nie lubię patrzeć na średnią, zawsze wydaje mi się za niska ;)

rmk 20:38 piątek, 23 maja 2014

No to nie jest źle :) a to moje liczenie średniej to tylko dodatek, przecież nie o to chodzi w jeździe. No dobra, trochę chodzi :)

Trollking 18:14 piątek, 23 maja 2014

Moja średnia "szczytuje" w granicach 27 (to nie numer budynku) ! :)
> "stateczny emeryt przed emeryturą" < :)

Jurek57 15:22 piątek, 23 maja 2014
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa edyni

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]