Dobry dzień
Środa, 7 maja 2014
· Komentarze(0)
Wczytując się wczoraj w prognozy i czując w kościach widmo deszczu udało mi się dokonać heroicznego wyczynu pójścia spać przed 23. I to jest to! Dziś wstawało mi się bez problemu, więc jakoś tak dziwnie, na niebie chmury zapowiadające opady, ale z perspektywą, że jeszcze przed nimi się wyrobię, temperatura idealna - ani za ciepło ani za zimno - no miodzio, i to z takiej zaufanej pasieki :)
Wyjątkowo też wiatr poszedł w miarę na współpracę, czyli zachowywał jeden kierunek - południowy - z lekką czkawką w lewo lub prawo. Ruszyłem więc o 7:40 przez Mosinę i Żabno do Sulejewa, czyli poleciałem, jak jakaś Budka Suflera czy inne brzydkie dinozaury dobrze znanym standardem. Mimo że wiatr utrzymywał się silny to się zaparłem i na 25-tym kilometrze miałem średnią w okolicach 29 km/h, a przed sobą perspektywę powrotu z choć minimalną jego pomocą. Udało się wyciągnąć te równiutkie 31, a byłoby lepiej, gdyby nie permanentne ostatnio korki we wsiach typu Mosina czy Luboń.
We wspomnianej Mosinie zamajaczył mi samochód Straży "Miejskiej", chyba ten sam, który ostatnio mnie spisywał za ślepotę w temacie zauważania ścieżek rowerowych. Na szczęście dziś jechałem inną trasą, bo tą ówczesną skutecznie mi zniesmaczyli. A ja mam pomysł - jeśli zostanę kiedyś jakimś wójtem, sołtysem czy burmistrzem to będę zamiast stawiania radarów budował ścieżki o typowo polskim standardzie i ustawiał tam uzbrojonych strażników spisujących bojących się o własne życie kolarzy. Moja wieś/miasteczko zostanie najbogatsze w Polsce :)
Wyjątkowo też wiatr poszedł w miarę na współpracę, czyli zachowywał jeden kierunek - południowy - z lekką czkawką w lewo lub prawo. Ruszyłem więc o 7:40 przez Mosinę i Żabno do Sulejewa, czyli poleciałem, jak jakaś Budka Suflera czy inne brzydkie dinozaury dobrze znanym standardem. Mimo że wiatr utrzymywał się silny to się zaparłem i na 25-tym kilometrze miałem średnią w okolicach 29 km/h, a przed sobą perspektywę powrotu z choć minimalną jego pomocą. Udało się wyciągnąć te równiutkie 31, a byłoby lepiej, gdyby nie permanentne ostatnio korki we wsiach typu Mosina czy Luboń.
We wspomnianej Mosinie zamajaczył mi samochód Straży "Miejskiej", chyba ten sam, który ostatnio mnie spisywał za ślepotę w temacie zauważania ścieżek rowerowych. Na szczęście dziś jechałem inną trasą, bo tą ówczesną skutecznie mi zniesmaczyli. A ja mam pomysł - jeśli zostanę kiedyś jakimś wójtem, sołtysem czy burmistrzem to będę zamiast stawiania radarów budował ścieżki o typowo polskim standardzie i ustawiał tam uzbrojonych strażników spisujących bojących się o własne życie kolarzy. Moja wieś/miasteczko zostanie najbogatsze w Polsce :)








