Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242521.15 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791174 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 63.10km
  • Czas 02:25
  • VAVG 26.11km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 107m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ziewająco

Czwartek, 4 kwietnia 2024 · dodano: 04.04.2024 | Komentarze 6

Jeśli nie miało padać, to zagadka: co się zdarzyło na trasie? Ano deszcz. To chyba oczywiste :)

Wyjazd poranny, w stanie niewyspania. Ziewanie było gratis.

Trasa klasyczna, zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Wiało - fuj. Obrodziło za to w zwierzaki. Miło.

Znajomy żółwik...
Żółw prezentuje szyję
...nie wiem czy znajomy szpak...
Szpak z Trzcielina
...jeden z wielu raczej znanych mi żurawi...
Żuraw równoległy :)
...oraz kompletnie nieznana pustułka.
Zamyślona pustułka
No i symboliczna rowerówka.
Znów chmury nad klasykiem
Dojazd do pracy Czarnuchem, bo przez Dębinę. A i wieczorem miało padać.




  • DST 61.70km
  • Czas 02:34
  • VAVG 24.04km/h
  • VMAX 52.10km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 151m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wróżkowo

Środa, 3 kwietnia 2024 · dodano: 03.04.2024 | Komentarze 9

Dzisiaj nie miało padać.

Dzisiaj padało.

Klasyka gatunku. Wróżki znów nie zawiodły :)

Coś mnie tknęło, żeby nie spieszyć się z wyjazdem. Dobrze zrobiłem. Równo o dziewiątej lunęło, potem co prawda przestało, ale i tak wiedziałem już, że jedynym rozsądnym wyborem jest Czarnuch.

Aha, do kompletu jeszcze (wciąż) mega wiało.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Poznań.

O szóstej rano za oknem miałem taki widok:
Poranny księżyc
Niestety na trasie już taki:
Zachmurzona rowerówka
Choć trzeba przyznać, że przez chwilę był też taki:
Nagłe przejaśnienie
Spotkałem kotki. Jeden chętny na głaski, drugi może i chciał, ale się wstydził :)
Zagłaskany kotek
Kotek by chciał, ale się wstydzi
Do koziołka nie próbowałem podchodzić :)
Koziołek przy autostradzie
Za to z radością przyuważyłem, że bażant z poznańskiego Fabianowa się sparował. Gratulacje :)
Para bażantów
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 61.20km
  • Czas 02:21
  • VAVG 26.04km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 115m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Codziennościowo

Wtorek, 2 kwietnia 2024 · dodano: 02.04.2024 | Komentarze 9

Wróciła codzienność.

Czyli dzisiaj klasyka: pobudka, kawka, rower, praca.

Trasa również klasyczna, zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Miało padać, a tu niespodzianka - przejechałem suchą stopą. Za to ciągle wieje mocno, co ma jeden jedyny plus - magię na niebie.
Malowniczo w Lisówkach
Rowerowe halo
Żółwik na swoim miejscu. Opalanie trwa :) A kawałek dalej przyuważyłem pliszkę siwą.
Opalający się żółw
Pliszka siwa na sianie
Do pracy rowerem, wcześniej jeszcze Dębina. Już zielona :)Dębina już zielona




  • DST 52.20km
  • Czas 01:58
  • VAVG 26.54km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 141m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bezpylnie

Poniedziałek, 1 kwietnia 2024 · dodano: 01.04.2024 | Komentarze 7

Dzisiaj już Poznań. Tu widać z grubsza tyle samo gór, co w górach otoczonych pyłem z Sahary :) Tym bardziej, że w Wielkopolsce jakby już bardziej przejrzysto.

Wyjazd po dziesiątej, to znaczy po jedenastej, to znaczy... A cholera z tą zmianą czasu!

Trasa wschodnia: Dębina - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Wiało upierdliwie. Początkowo kręciło mi się nawet fajnie, ale na polach już wiedziałem, że mi się walczyć nie chce :)

Gór nie było, ale za to chmury nad Szczodrzykowem i Żernikami owszem :)
Zachmurzone Szczodrzykowo
Chmury nad Żernikami
We wspomnianym Szczodrzykowie zaczął się sezon. Ptactwo zaczyna się w końcu zlatywać. Są już między innymi głowienki...
Stadko głowienek
Płynący samiec głowienki
Skupiona głowienka
...perkozy...
Perkoz dwuczuby
...oraz oczywiście śmieszki w szacie godowej.
Dokazujące śmieszki
Zdziwiona śmieszka
Po drodze trafił się jeszcze potrzeszcz.
Potrzeszcz na krzaczku
Rowerówka dzisiaj z Dębiny. Nie dzikiej, tylko zdecydowanie zbyt tłumnej. Ale przynajmniej większość ludzi ogarniętych, co cieszy.
Dębińska rowerówka




Zapylania ciąg dalszy

Niedziela, 31 marca 2024 · dodano: 31.03.2024 | Komentarze 9

Ten cholerny pył nie zniknął. Gnój zasiedział się na dobre i nie chce opuścić gór, przez co ich widok spada niemal do zera. Ja tam pół biedy, mogę bez problemu wpaść innym razem, ale ci, którzy wydali sporą kasę, żeby podziwiać widoki, muszą być leciutko poirytowani. Cóż, kolejny raz się okazuje, że lepiej wybrać taki dziwny kierunek jak Egipt, bo powietrze takie same, a taniej niż w Polsce :)

Z innych choler należy wymienić jeszcze zmianę czasu: tak, jak tę drugą szanuję wielce, tak tej nienawidzę. Zostawić na cały rok czas zimowy, złodzieje!

Dzisiaj trasa mieszana: Jelenia Góra - Łomnica - Karpniki - Krogulec - Bukowiec - Kostrzyca - Mysłakowice - Łomnica - Jelenia Góra Czarne - Staniszów - Sosnówka - Podgórzyn - Cieplice - Jelenia Góra.

Nie dość, że w pyle, to jeszcze we wciąż paskudnym wietrze wiejącym ciągle w pysk, a do tego przy jakimś paskudnym ciśnieniu, które rozwalało mi łeb. No walki nie było :)

Kilka zdjęć pro forma.
Tam, za tablicą, podobno są góry
Rowerówka znad Sosnówki
Nie widać gór w Sosnówce
Zjazd do Podgórzyna
Tyle było widać dzięki pyłowi :/
Zapylone Karpniki
Dobrze, że wodę chociaż było widać :)
Przynajmniej jakieś ptactwo się udało uchwycić. Czaplę...
Czapla na jednej nodze
Czapla z Karpnik
...łabędzie...
Łabędzie gęsiego
Podpływające łabędzie
...czernicę...
Czernica bokiem
Zdziwiona czernica
...oraz myszołowa.
Myszołów w oddali i w pyle
Tyle z atrakcji :)




Wilczy pył

Sobota, 30 marca 2024 · dodano: 30.03.2024 | Komentarze 15

To miał być najpiękniejszy dzień tego tygodnia. I co? I... przyleciało sobie nad południowo-zachodnią Polskę co? No co? Ano... pył z Sahary.

Tak więc miały być super widoki, a była kaszana. I kaszka. Ma się to szczęście, szczególnie gdy człowiek kilka miesięcy czeka, żeby wybrać się w ukochane Rudawy Janowickie.

Wyjazd po dziewiątej, na wschód. Niestety wciąż mocno wiało :/

Trasa: Jelenia Góra - Dąbrowica - Wojanów - Jelenia Góra Maciejowa - Radomierz - Janowice Wielkie - Trzcińsko - Przełęcz Karpnicka - Karpniki - Krogulec - Bukowiec - Kostrzyca - Mysłakowice - Łomnica - Jelenia Góra.

Będę narzekał na brak widoków, ale tego jednego nie zapomnę: w Rudawach, jakieś 50 metrów przede mną, przebiegły trzy... wilki. Byłem w takim szoku, że nie zdążyłem wyjąć komórki, o aparacie nie wspominając. Ale to, co zostało mi w głowie, to moje. Piękne, potężne zwierzaki, sporo większe od największego owczarka niemieckiego. Jedno wielkie wow. Próbowałem jeszcze jakoś je znaleźć wzrokiem, lecz próżne nadzieje - zniknęły w lesie. Może kiedyś uda się spełnić marzenie i je sfotografować...

No i dzisiejsze fotki, które wstyd wklejać. Jedyne, co udało się uchwycić wyraźnie, to Sokoliki.
Zbliżenie na Sokoliki
Szczyt Sokolików jeszcze bez ludzi
Droga na Sokoliki
Na resztę spuszczę zasłonę milczenia.
Rudawy Janowickie niewidoczne przez pył
Glinianki łomnickie w pyle
Dobrze, że mój ulubiony strumyk nie wysechł przy tej okazji.
Górski strumień w Rudawach
Strumienna rowerówka
Kawałek słońca można było zauważyć dopiero późnym popołudniem.
Po południu w końcu pojawił się kawałek słońca
Ze zwierzakami też skromnie. Łabędzie w pyle..
Zapylone łabędzie
...oraz podwórkowy zakochany kotek, który wyśpiewuje arie pod tarasem sąsiadki, która ma dwie kocice. Na widok Kropy już taki entuzjastyczny nie był :)
Ciekawski kotek
Dziwny dzionek. Wilki zrekompensowały mi wszystko.




Dolne Karpaczio

Piątek, 29 marca 2024 · dodano: 29.03.2024 | Komentarze 7

Ciągle urywa łeb. Przynajmniej w górach, nie wiem jak w Poznaniu :)

Ale za to zrobiło się ładnie i pogodnie. A w górach to cenna rzecz widzieć góry :)

Dzisiaj wyjazd po ogarnięciu kilku spraw, czyli jakoś po dziesiątej. Duło generalnie z południa, co oznaczało jedno: praktycznie gdziekolwiek się wybiorę w Karkonosze, będę miał ostrą orkę w pysk podczas jazdy pod górę.

Finalnie wybrałem kręcenie kombinowane: z Jeleniej Góry przez Łomnicę, Mysłakowice, Kostrzycę, Kowary i Ścięgny do Karpacza Dolnego, gdzie na widok sznurka aut wjeżdżającego wyżej postanowiłem zjechać w dół do Miłkowa i przez Mysłakowice oraz Łomnicę wrócić do Jeleniej, skąd przez Cieplice dotarłem do Stawów Podgórzyńskich i wróciłem swoimi śladami.

Fotki i widoczki, bo o to w górkach przecież chodzi :) Fajna chmura mi początkowo towarzyszyła, później zniknęła. A poza tym klasyki: Śnieżka, Kotły, panorama Karkonoszy, no i wciąż odbudowywana trasa kolejowa do Karpacza.
Panorama Karkonoszy widziana z Jeleniej Góry
Niesamowita chmura nad głową
Między Ścięgnami a Karpaczem
Podkarpacka rowerówka
Widok ze Ścięgien
Śnieżka w przybliżeniu
Śnieżne Kotły
Śnieżka w przybliżeniu
Zbliżenie na szczyt Śnieżki
Karkonosze ze stawów w Podgórzynie
Tory do Mysłakowic
Kibicom - jak zwykle - gorąco dziękuję :)
Za każdym razie miło :)))
Na stawach znów czernice i gęgawy...
Czernica z Jeleniej Góry
Gęgawa na fali
...a inne ptactwo i nazgul tam, gdzie zawsze :)
Ptasiek przydrożny
Nazgul czuwa
Średnia słaba, ale lepsza niż wczoraj, za to fałmaks bez rewelacji :)




Wietrzna Szklarska

Czwartek, 28 marca 2024 · dodano: 28.03.2024 | Komentarze 12

Skoro wolne, to górki. A jak górki, to najlepiej swoje :)

Przyjazd do Jeleniej Góry wczoraj, a dzisiaj wyjazd lekko po dziesiątej. Aura... górska. Czyli cholera wie jaka. Prócz jednego: wyjątkowo wiało i tutaj (nie tylko w Poznaniu) tak, że już na starcie pogodziłem się z tym, że o średnią walczył nie będę. To po prostu nie miało sensu.

Trasa: Jelenia Góra - Wojcieszyce - Piechowice - Szklarska Poręba Górna - Szklarska Poręba Dolna - Piechowice - Sobieszów - Zachełmie - Podgórzyn - Cieplice - Jelenia Góra.

Początkowo widać było niewiele...
Zamek Chojnik na tle parującej Śnieżki
Zbliżenie na zamek Chojnik
...ale jakoś podczas podjazdu do Szklarskiej Poręby zaczęło się przejaśniać.
Rzeka Kamienna na trasie do Szlarskiej Poręby
Rowerówka ze Szklarskiej
Widok ze Szklarskiej Poręby Górnej
Spojrzenie na Szrenicę
Trzeba się nad tym pogłowić
Podczas zjazdu przez Szklarską Dolną wpadł całkiem fajny fałmaks :)
Dzisiejszy Vmax całkiem przyzwoity :)
W Piechowicach jak zwykle przegląd nowości na kolei :)
Stary most kolejowy w Piechowicach
Na wysokości stawów w Podgórzynie już inny świat.
Wietrzny staw w Podgórzynie
Pomost w Podgórzynie
Na Stawach Podgórzyńskich
No i przy okazji polowanie. Łyski...
Łyska z Podgórzyna
Skupiona łyska
...gęgawy...
Samotna gęgawa
...oraz czernica.
Samiec czernicy
Jakoś doczłapałem :)




  • DST 52.60km
  • Czas 02:01
  • VAVG 26.08km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 177m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Boćkowanie

Środa, 27 marca 2024 · dodano: 27.03.2024 | Komentarze 6

Zawiany, ale słoneczny wypad.

W sumie tyle by wystarczyło jako opis, ale bonusem jest pierwszy tegoroczny bociek. Tyle że strasznie nieśmiały :)

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Kamionki - Szczytniki - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - Dębiec - Luboń - Komorniki - Poznań.

Wspomniany bociek:
Nieśmiały bociek
Bociek niechętny do sesji
Zawiany bociek
W oddali wypatrzyłem też sarenki.
Sarenki w oddali
Na poznańskim Sypniewie wpadłem do Żabki. Czyli do pieska, a w sumie to pieskini :) Poznała mnie i powitała :)
Uśmiech za milion
Ktoś mnie przywitał :)
Najlepiej śpi się w Żabce ;)
Jeszcze XP-ekowanie...
Windowsowe wzgórze
XP-ekowa rowerówka
..i tyle na dzisiaj :)




  • DST 65.10km
  • Czas 02:30
  • VAVG 26.04km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 190m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wariacko

Wtorek, 26 marca 2024 · dodano: 26.03.2024 | Komentarze 6

Tygodnia na wariackich papierach ciąg dalszy.

Dzisiaj wczesne wstawanie, żeby ze wszystkim zdążyć. A trasa najpierw na wschód, a następnie na zachód, bo w Komornikach musiałem odebrać pewną rzecz. Wracając pogubiłem się w tym cholernym gąszczu pudełek i dróg otaczającej markety w tej okolicy, co zabiło mi kompletnie średnią.

Czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - Dębiec - Luboń - Komorniki - Poznań.

W końcu słońce!
Poranna rowerówka z Dębiny
Zabytkowa aleja na poznańskim Sypniewie
Spieszyłem się, więc z trasy jedynie ledwo widoczne sarenki.
Sarenki pochowane wewenątrz pola
No i jeszcze popołudniowa kawka :)
Kawka na miejscu
Lekko znudzona kawka
Zbliżenie na kawkę
Do pracy rowerem, a wcześniej jeszcze spacer po Dębinie, ale tym razem nie z Kropą, ale z pewnym radiem :)