Info
Suma podjazdów to 799489 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień23 - 19
- 2026, Lipiec31 - 19
- 2026, Czerwiec31 - 60
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 60.00km
- Czas 02:04
- VAVG 29.03km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 26.0°C
- Podjazdy 252m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Aj pad(ł)
Piątek, 29 czerwca 2018 · dodano: 29.06.2018 | Komentarze 4
Silny wiatr, połowa trasy przez miasto... Czy ja już tego nie przerabiałem? Wczoraj, przedwczoraj i... miliard razy wcześniej :)
Znów opis będzie krótki, ale tym razem nie z powodu zawiechy BS-a, a z mojego lenistwa - gdy nic się nie działo w pracy, myślałem sobie: "aaaa, dodam później". Oczywiście potem się zaczęło, więc dziś jedynie popierdółka.
Trasa: Dębiec - Górczyn - Grunwald - Jeżyce - Piątkowo - Suchy Las - Złotniki - Sobota - Rokietnica - Kiekrz - Słupska - Ogrody - Bułgarska - Górczyn - dom. Pewnie coś się na trasie wydarzyło, pewnie miałbym o czym pisać (co widać na Relive), ale nie mam siły. Postałem w korkach, szczególnie na Obornickiej, którą miałem objechać bokiem, ale zapomniałem. Do tego wdupowindu (pożyczam określenie) brakło, oj brakło.
W każdym razie pięć dych wpadło. A ja padam na pysk :)
Dystans zawiera jeszcze prawie pięć kilosów jazdy miejskim. Trauma wciąż mnie trzyma.
- DST 51.10km
- Czas 01:47
- VAVG 28.65km/h
- VMAX 54.20km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 265m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Po przejściach
Czwartek, 28 czerwca 2018 · dodano: 28.06.2018 | Komentarze 7
Wspólne elementy z
wczorajszym wyjazdem? Niemal wszystkie: temperatura względnie (o
dziwo) sympatyczna, praktycznie połowa jazda to miejskie męczarnie,
lekko zniwelowane Wartostradą, a poza tym to wmordewind, bocznowind,
wszystko, tylko nie pomocowind. Przyzwyczajony już jestem, lata
znoju i praktyki :)
Trasa (tu Relive):
Dębiec – Hetmańska – Wartostrada – Śródka – Gdyńska –
Koziegłowy – Kicin – Mielno – Wierzonka – wjazd na hopkę w
Karłowicach i zjazd do Wierzonki – Kobylnica – Janikowo –
Miłostowo – centrum – Dębiec.

Bez spiny, wolno,
bez kopania się z koniem, nawet mechanicznym. Choć nie, może na
jedno kopnięcie miałbym ochotę, gdy na gazetę, grubo
przekraczając prędkość, wyprzedziło mnie BMW na blachach PKS
(Kościan, oni są nawet gorsi niż PZ-ty), ale jak się okazało na
najbliższych światłach, kierowcą był obiekt kobiecopodobny, więc
odpuściłem :)
Gdy przejeżdżałem
ulicą Główną, przypomniałem sobie, że ostatnio sklecono tam
pierwsze w Poznaniu przejście dla (jedno)komórkowców i
postanowiłem sprawdzić, czy działa. Działa – ładnie się
świeci, gdy pieszy zapatrzony w komórkę, czyli najczęściej w
ziemię, doń dodreptuje, do tego przed zebrą zamontowano kocie
oczy. Szkoda, że w dzień nie da się tego ująć zdjęciem, ale
można mi uwierzyć – te paski naprawdę zmieniają kolor po
wykryciu ludzia. Magia, panie, magia :)
- DST 56.00km
- Czas 01:55
- VAVG 29.22km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 219m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Klekocąc
Środa, 27 czerwca 2018 · dodano: 27.06.2018 | Komentarze 6
W sumie trafił się dziś całkiem sympatyczny wyjazd, mimo solidnego wiatru ze wschodu, jak i w sumie połowy dystansu wykonanego przez Poznań. Temperatura była prawie komfortowa, o dziwo przed południem nie padało, a największe korki pokonałem za pomocą (cześć jej i chwała) Wartostrady. Niestety kilku elementów typowo miejskich nie udało się objechać, więc do dobrej średniej zabrakło. Z drugiej strony - po co ona komu? :)
Trasa: Dębiec - Hetmańska - Wartostrada - Malta - Antoninek - Swarzędz - Paczkowo (ostatnio spalił się tam dach dworca) - Siekierki - Gowarzewo (rondo wciąż rozkopane, robotników na widoku: zero absolutne) - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Lasek Dębiński - dom. Relive tutaj.
Z atrakcji: Malta wyglądała dziś niemal jak... Malta :)
A taki oto klekot, ewidentnie wyrosły na polskich żabach i innych płazach, godnie zaprezentował się po drodze. Tłuścioch jeden :)

Dystans zawiera jeszcze drogę do (na razie) pracy.
- DST 51.70km
- Czas 01:48
- VAVG 28.72km/h
- VMAX 51.80km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 144m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
KKK
Wtorek, 26 czerwca 2018 · dodano: 26.06.2018 | Komentarze 17
Nie, nie, nie, nie będzie o tym, z czym większości kojarzy się ten skrót :) Tym razem składa się on z:
K jak korki. Dziś rano pod wiaduktem na ulicy Hetmańskiej zderzyły się trzy samochody (na jednokierunkowej!), przez co całe południe Poznania ruszyło sobie objazdami przez Dębiec, Świerczewo, Plewiska i cholera wie przez co jeszcze. Okazało się, że to akurat mój tor jazdy, więc... Tu łatwo sobie wyobrazić, co przeżywałem. Były nawet wstydliwe momenty, gdy poruszałem się chodnikiem, bo inaczej stałbym gdzieś jeszcze do teraz. A że ruszałem lekko przed ósmą, to korki były przeogromne. Kilka z uroczych postojów jest na Relive.
K jak kretyni. Kumulacja chamstwa i bezmyślności. Nie zliczę, ile razy wyprzedzono mnie dziś na gazetę, ile razy wciśnięto z podporządkowanej czy nie sygnalizowano skrętu. Prócz jednej sympatycznej sytuacji, gdy kierowca TIR-a podziękował ładnie za zrobienie miejsca, polactwo samochodowe w najgorszym wydaniu. Osobnym fenomenem dnia był brak świateł mijania - nie pomylę się, jeśli napisze, iż co najmniej jedna dziesiąta aut nie miała ich zapalonych, mimo pochmurnej pogody. A na przykład w Plewiskach nastąpiła kumulacja, osiem (!) zapominajek pod rząd. Część - małe deja vu - jest na Relive :)
K jak... kredki :) Żeby lekko poluzować atmosferę. Wciąż dzielnie stoją, choć wydają się już lekko utemperowane czasem.
Trasa dzisiejsza: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Dąbrowa - Sierosław - Więckowice - Fialkowo - Dopiewo - Palędzie - Gołuski - Głuchowo - Plewiska - Poznań. Na średnią nawet nie patrzę, bo więcej było skakania niczym niepełnosprawna żaba niż jazdy. Za to czasu na selfiaki aż za dużo - więc skorzystałem, angażując w to drzewo i lustro :)
- DST 51.30km
- Czas 01:46
- VAVG 29.04km/h
- VMAX 50.00km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 229m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zgnilec
Poniedziałek, 25 czerwca 2018 · dodano: 25.06.2018 | Komentarze 6
Kolejny "wolny" dzień, czyli - jak zwykle - dopiero (jest godzina dziewiętnasta) usiadłem na tyłku. Skąd człowiekowi bierze się tyle rzeczy do zrobienia - nie mam pojęcia, ale to jakiś fenomen. Zapowiedziane wcześniej odwiedziny u Teściowej to tylko element tego łańcucha :)
Ale rower był, a jakże. Koło dziesiątej rano, pod zagrożeniem deszczem (finalnie nie spadł), wciąż niezmiennie walcząc z mocnym wiatrem - lato 2018 w pełni :) Wykonałem "kondominium" od strony: Poznań - Luboń - Szreniawa - Stęszew - Łódź - Dymaczewo - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. W sumie ta wersja wygląda bardziej jak jakiś woreczek, może nawet żółciowy. A propos żółci - jechałem dziś w barwach czerwono-białych, nie odwrotnie. Żeby nikt nie myślał :)
Nie wiem, czym w przeszłości naraziła się Bogu / bogom / Potworowi Spaghetti / nikomu (niepotrzebne skreślić) Mosina i jej okolice, ale coś jest na rzeczy. Jak nie oko cyklonu ptasiej grypy z roku poprzedniego, to atak zgnilca amerykańskiego. I to wbrew pozorom nie kolejna szpila w polską reprezentację :)
Teraz te emocje: zapisał mi się cały wpis, czy zostałem wylogowany? Trzy, dwa, jeden... :)
EDIT: zapisał się :)
- DST 53.10km
- Czas 01:57
- VAVG 27.23km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 266m
- Sprzęt Cross - ST(a)R(uszek)
- Aktywność Jazda na rowerze
Guzik do pętelki
Niedziela, 24 czerwca 2018 · dodano: 24.06.2018 | Komentarze 13
No to tak - był całkiem długi wpis, ale mnie wylogowało bez ostrzeżenia i się zmył :/ To, co wymknęło mi się wtedy z ust nie jest do cytowania, ale że za chwilę Polacy grają mecz o wszystko, to pewnie będzie kompatybilne z głosami dokoła :) W meczu o honor sobie nie pofolguję, bo będę na niego zerkał akurat w pracy.
To w takim razie krótko i już na szybko: wolny dzionek, więc bez stresu deszczem. Udało się znaleźć dwugodzinną lukę między ulewami na wypad crossem, niestety od silnego wiatru już nie uciekłem i 80% wmordewindu miałem w pakiecie.
Trasa dzisiejsza (tu Relive): przez całe miasto, z Dębca przez Górczyn, Jeżyce, Golęcin, Strzeszynek do Kiekrza, tam skręt na Rogierówko i Sady, kawałek ddr-kowym koszmarem w Lusowie, a powrót przez Zakrzewo, Skórzewo i Plewiska do domu. Był też dłuższy moment terenu koło Strzeszynka.
Foty z dziś poniżej, miały opisy, ale skoro BS zachował się jak świnia, to ja ogłaszam focha i tylko pierwszą nazwę jak w tytule: guzikiem do rowerowej pętelki :)




- DST 51.80km
- Czas 01:53
- VAVG 27.50km/h
- VMAX 55.40km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 157m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dino
Sobota, 23 czerwca 2018 · dodano: 23.06.2018 | Komentarze 19
Wyjazd z kategorii: wyruszyć, wrócić, nie pamiętać. Warunki do kręcenia były nawet gorsze niż wczoraj, ale i bliźniacze: sympatyczna temperatura kilkunastu stopni została skutecznie uwalona przez wiatr. Choć nie, to nie był wiatr. To był szatan (ale ten z małej, coby nie obrażać właściwego ziomka), taki z tych wrednych małych gnojów z przerośniętym ego, wysysających z rowerzysty jakąkolwiek chęć do jazdy. Niestety skutecznie, co ponownie widać po tragicznym dzisiejszym wyniku, do tego wykonanym w jesiennym zestawie ciuchów. Lato! :)
Trasę, co zapewne widać na Relive, miałem - delikatnie mówiąc - niezbyt osłoniętą od podmuchów. Pola uprawne bowiem nie wiadomo czemu są jakoś średnio kompatybilne z lasami, a rosnąca już kukurydza może i jest lepsza w tym aspekcie niż buraki, ale niestety finalnie mało przydatna.
Cierpienie dzisiejsze to ślad prowadzący z Poznania przez Luboń, Wiry, Komorniki, Rosnowo, Chomęcice, Głuchowo, Gołuski, Zakrzewo, Dąbrowę, Wysogotowo, Skórzewo, Plewiska, Poznań. W Plewiskach zakwitłem na dłużej, bo jak sobota to tylko do Lidla, do Lidla plus Biedronka - codziennie niskie ceny zakorkowały w dublecie tę miejscowość. W sumie wtopa, bo jutro zwykła niedziela handlowa :) A na mapie wyszedł mi dinozaur, idealnie odzwierciedlający tempo jazdy.
Czemu taki radosny - za cholerę nie wiem :)
- DST 52.80km
- Czas 01:53
- VAVG 28.04km/h
- VMAX 50.80km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 236m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wiatromalowanie
Piątek, 22 czerwca 2018 · dodano: 22.06.2018 | Komentarze 21
Uffff, można w końcu oddychać. Tylko ostrożnie, bo przy dzisiejszych podmuchach każde szersze otwarcie gęby mogło się skończyć tragicznie, na przykład połknięciem przelatującego słupa, dachu lub egzemplarza trzody chlewnej :) Jednak fakt jest faktem: sama temperatura powietrza była nad wyraz komfortowa (szesnaście stopni), tylko że odczuwalna o wiele niższa, za co oczywiście szczere podziękowania dla szanownego wiaterka. Walka z nim była zdecydowanie nierówna, a że już dawno odpuściłem sobie konfrontację z wiatrakami, skupiłem się po prostu na przetrwaniu.
Znów wykonałem "kondominium", ale w stronę odwrotną niż wczoraj: z Poznania przez Luboń, Komorniki, Szreniawę, Stęszew, Łódź, Dymaczewo, Mosinę, Puszczykowo, Łęczyce i Luboń do Poznania. Prócz tego, że największa zabawą było utrzymanie pionu, niewiele miałem atrakcji, chyba że za taką uznać klakson sponsorowany przez jakąś pezeciarę w Stęszewie podczas wyprzedzania. O co jej chodziło - chciałem się dowiedzieć, ale niestety nie dogoniłem. A szkoda.
Na niebie odbywała się wojna chmur z przebłyskami. Nie powiem, momentami malowniczo było, choć pod koniec miałem wrażenie, że czeka mnie kurs kajakiem. O dziwo wróciłem jednak o suchej stopie.

Wczoraj wiało w Poznaniu najmocniej w całej Polsce, jeśli nie liczyć Śnieżki. Dla pewnego lubuskiego eksperta-teoretyka od wielkopolskich wiatrów info tutaj :)
- DST 52.20km
- Czas 01:44
- VAVG 30.12km/h
- VMAX 62.20km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 233m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Lokondominium
Czwartek, 21 czerwca 2018 · dodano: 21.06.2018 | Komentarze 6
Uch, jak gorąco, puff, jak gorąco... - to o warunkach pogodowych.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha... - to mnie.
Przewidującego mieliśmy geniusza Juliana T., że napisał już wiele lat temu wiersz o dzisiejszym rowerowym wypadzie mojej skromnej osoby :)
Było zdecydowanie za ciepło i za lepko. Upałom - jak wiadomo - mówię stanowcze nie, nie i jeszcze raz nie. Podczas jazdy było jeszcze w miarę, w miarę, ale już każde zatrzymanie na światłach i w korkach (dziś o dziwo prym w tym wiodła Mosina, a nie Luboń czy Komorniki) to masakra dla czerepu. A było poniżej trzydziestki na termometrze - co będzie w takim choćby sierpniu, boję się myśleć.
Znalazłem też plusy: wiatr o dziwo czasem współpracował, oczywiście bez przesady. A że wiał z południowego zachodu, to wykonałem swoją ulubioną trasę, czyli "
kondominium" w najbardziej klasycznej wersji: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Dymaczewo - Łódź - Stęszew - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.
Jako że podmuch był łaskawszy niż zazwyczaj, skorzystałem: na niewielkiej, ale sympatycznie długiej hopce przy Głogowskiej w Poznaniu rozpędziłem się do lekko ponad 62 km/h. Lubię to.
Aha, dziś ukrop, podobno jutro... kilkanaście stopni. I deszcze. I wichury. Może nie być pokręcone.
A skoro było o "Lokomotwie", to raz jeszcze przypomnę, bo warto :)
- DST 51.50km
- Czas 01:48
- VAVG 28.61km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 135m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Bingo
Środa, 20 czerwca 2018 · dodano: 20.06.2018 | Komentarze 10
Zdziwiony byłem, że w przeciwieństwie do wczorajszego dnia jakoś mało samochodów miało dziś zamocowane biało-czerwone flagi. Jakiś mecz był, czy co? :)
Cieszę się, że musiałem dziś wyruszyć dość wcześnie, czyli koło ósmej, bo gdy potem teleportowałem się do pracy, ledwo mogłem oddychać. Rano było jednak jeszcze przyzwoicie, choć pod koniec już za ciepło. A wiatr? Jak to wiatr - solidny wmordewind trzymał gardę, znów mnie całkowicie demotywując w temacie przyspieszania, co widać po średniej.
Trasa to "podwójnie ciężarna glizda", czyli kierunek zachód: Poznań - Plewiska - Komorniki - Głuchowo - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Na przejeździe za Dopiewem jak niemal za każdym razem stanąłem sobie na zamkniętym przejeździe kolejowym. Stanąłem, odczekałem swoje, ruszyłem i... stanąłem. Rogatki otworzyły się bowiem na czas wystarczający do przepuszczenia trzech samochodów, ja oczywiście znajdowałem się za tym czwartym. Cóż, przynajmniej z nudów zrobiłem sobie selfiaczka :)
A w Plewiskach, gdy dla swojego bezpieczeństwa jechałem delikatnie oddalony od prawej krawędzi, bo z tamtejszych dziur można by skonstruować ekstremalny tor narciarski, usłyszałem za sobą agresywny dźwięk klaksonu i już na 99% wiedziałem, że:
- pochodzi z auta marki BMW,
- prowadzonego przez jakiegoś gówniaka;
- jadącego bez zapalonych świateł.
Bingo. Jednak 100% :) Tym samym wracamy do początku wpisu i możemy zakrzyknąć: Polskaaaaa, białoooo-czerwooooniii! :)






