Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239634.85 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.49 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783662 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.40km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.32km/h
  • VMAX 53.60km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 131m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - jeszcze kiblowanie

Piątek, 17 kwietnia 2020 · dodano: 17.04.2020 | Komentarze 20

Wczorajsza precyzyjna inaczej konferencja rządowa posiadała dwa pozytywy. Pierwszym była zapowiedź powrotu do rowerowej normalności, czyli w końcu będzie można po prostu wsiąść na dwa kółka i ruszyć, bez plecaka pełnego zakupów, towarów pierwszej potrzeby, które muszą być dostarczone kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania kuzynowi stryjecznej wnuczki siostry po kądzieli (eeee.... czy komuś takiemu) lub konieczności zrealizowania recepty akurat w jakiejś konkretnej aptece, przypadkowo położonej strasznie daleko :) To od poniedziałku. Na razie jeszcze jednak wciąż trzeba kierować się Krótką Higieną Życia Psychicznego. Czyli najbardziej wiarygodną odpowiedzią na ewentualne pytanie: obywatelu, czemu się dotleniasz, zamiast na przykład chlać od rana? :)

Dzisiaj wciąż wiało, ale minimalnie słabiej niż wczoraj. Na szczęście pan premier z panem ministrem postarali się, żebym na tych polach się nie przeziębił, dzięki maseczce - dziękuję :) A na poważnie - z kominem jeszcze da się żyć, póki co. Jak będzie latem - boję się myśleć. Średnio mnie pocieszył pan Szumowski (czy ktoś może mu zakazać wypowiedzi publicznych? Będę wdzięczny. Może to zmniejszyć ilość potencjalnych samobójstw. Bo albo coś chlapnie o tym, że to nie czas na rekreację, co policja zaczęła często traktować jako wykładnię prawa, albo tak jak teraz - zapowie, że twarze będziemy mieli zakryte aż do momentu wynalezienia szczepionki na koronawirusa) w tym temacie, bo według niego będziemy jeszcze długo tak kiblować. Na co znalazłem dziś nawet odpowiedni obrazek.
Taka sytuacja, aktualnie można ją uznać za symboliczną
Trasa zachodnia z północnymi wariacjami, czyli ponownie Lusowo i Lusówko odwiedzone. I jak zwykle niezamknięty kawałek dojścia do jeziora.
Jezioro Lusowskie
Cisza na jeziorze
Ulubiona łódeczka
Dwie sarny się trafiły. Ale strasznie daleko, więc pikseloza wyszła.
Z daleka wyglądały jak pchełki, więc pikseloza
Czas na drugi pozytyw. Również od poniedziałku otwarcie lasów (wszystkich - super) oraz parków (tu mam mieszane uczucia). Dziś zrobiłem półpartyzantkę, czyli ponowne podejście do niby niezamkniętego już "mojego" komunalnego lasku. Na dojazdowych drogach dwa radiowozy, zapewne pilnujące, żeby nie parkowano na dziko, ale wolałem się nie dowiadywać czy tylko po to :) Były więc dwie nawrotki, ale Kropa wybiegana w końcu po ludzku, to znaczy po psiemu :) Jakoś taka dziwnie czujna na terenach zielonych się ostatnio zrobiła, kompletnie nie wiem czemu.
Pies się ostatnimi czasy jakiś taki czujny zrobił :)
Powoli ku normalności :)
Bestia powróciła :)
Kijek albo obszczekanie łabędzi - ciężki wybór
Jednak kijek wygrywa :)
Świat kwitnie niezależnie od wszystkiego
Stała, wierna para łabędzi
Ptaków udało się "upolować" więcej, ale postaram się je umieścić w którymś z weekendowych wpisów.




  • DST 52.05km
  • Czas 01:52
  • VAVG 27.88km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 98m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - masowe maskowanie

Czwartek, 16 kwietnia 2020 · dodano: 16.04.2020 | Komentarze 19

Doczekaliśmy się czasów, podczas których wszyscy jesteśmy ninjami. A jak nie jesteśmy, to mandacik :) W sumie mi to nie przeszkadza - ma to o tyle sensu, że mniej kichamy i prychamy na innych. Pytanie się tylko rodzi - nie można było tak od razu, zamiast wprowadzać debilne zakazy wchodzenia do lasów? Pewnie nie, bo do tego trzeba by było użyć mózgu lub zapytać ekspertów - niepopularne w pewnych kręgach.

Na zakupy i z psem używam maseczki, na rowerze nie zamierzam - na szczęście jestem posiadaczem dwóch kominów bawełnianych, które idealnie robią robotę. Da się w nich oddychać, poza miastem można trochę poluzować wysokość - fajna rzecz, polecam. I jak się okazało są akceptowalne, bo wyprzedził mnie dziś radiowóz, panowie tylko zerknęli czy ryj mam zasłonięty i pojechali dalej. Tym bardziej jestem za taką wersją "represji". Aha, przy okazji - wciąż czekamy, co tam nam zmajstrują na górze, ale póki co cisza. Podobno ma być luźniej - oby.

Dzisiaj znów mocno wiało, ale za to zrobiło się znacznie cieplej. Oczywiście to nie przypadek, bo po co zasłaniać twarze jak jest chłodno, gdy można jak jest ciepło? :) Pętelkę zrobiłem dziś zachodnią, z Więckowicami (remont tam trwa, masakra) i Dopiewem w pakiecie. Powoli, jak to przy załatwianiu Krótkiej Higieny Życia Psychicznego bywa.

Znak wydawał mi się dość symboliczny - jeśli patrzeć na niego szerzej. Zmniejszenie dystansu może być aktualnie niebezpieczne, więc trzeba przed nim ostrzegać :)
Szosowy symbolizm - czekamy na ponowne zwężenie dystansu :)
W aktualnej sytuacji nawet selfika można sobie trzasnąć, bez obaw o identyfikację - bo po stroju jest ona raczej niemożliwa :)

No i najważniejsze odkrycie dzisiejszego dnia - w końcu udało się przyuważyć pierwszego tego roku bociana, w Palędziu. Niestety, średnio chciał współpracować w temacie zdjęć - od strony, gdzie światło było ok raczył pokazać jedynie kuper.
No nie chciał współpracować :)
Pierwszy tegoroczny
Po południu zaś czas na spacer. Postanowiłem jednak mimo wszystko wstrzymać się z Dębiną - licho nie śpi, a skoro podobno lasy mają być "uwolnione" to jeszcze się tam nachodzimy. A poza tym polubiłem ten stary (ostatnie groby są z czasów II Wojny Światowej), zapomniany cmentarz przy Samotnej.
Groby dziecięce -  stary cmentarz przy Samotnej, Poznań
Wciąż klimatyczny -  stary cmentarz przy Samotnej, Poznań
Starość... -  stary cmentarz przy Samotnej, Poznań
Przy okazji przyuważyłem arcyciekawy nagrobek - oj, takiej ufności chyba trzeba gratulować. Choć nie wiem, czy to dobre określenie.
Oj, trzeba mieć wiarę, aby tak opisać nagrobek - stary cmentarz przy Samotnej, Poznań
Na koniec motyl, którego kompletnie nie kojarzyłem. Po żmudnych poszukiwaniach odnalazłem - to przestrojnik trawnik.
Przestrojnik trawnik




  • DST 54.20km
  • Czas 02:00
  • VAVG 27.10km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 141m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - na konferencję :)

Środa, 15 kwietnia 2020 · dodano: 15.04.2020 | Komentarze 26

Dzisiaj planowo miałem mieć wolne. W sumie prawie codziennie mam wolne, bo home office jest mało wymagający, niestety przez to i kasy wpada dużo mniej. Jednak albo rybka, albo akwarium. Tłumaczę sobie, że najważniejsze w życiu jest porządne wyspanie się, co jako tako mi się udaje :)

Tak samo było właśnie dziś -  na tyle, że ledwo udało się zdążyć pójść po chleb przez emeryckimi happy hours :) Przy okazji w piekarni, gdzie zawsze mogę wejść z Kropą (ostatnio wiadomo, że tego nie robię - nie chcę ryzykować, że pies się czymś od ludzi zarazi), pani z piekarni poprosiła, żebym się póki co wstrzymał, bo jakiś "życzliwy" zgłosił do Sanepidu, że obsługa nie zmienia rękawiczek przy każdym krojonym bochenku. Szczegół, że zabezpieczenia mają już od dawna, że podają pieczywo przez foliowe woreczki, ale nie, trzeba się przypieprzyć. W każdej chwili może więc wpaść kontrola. Podejrzewam, choć nie mam dowodu, dziada, z którym kilka miesięcy miałem scysję w temacie czworonogów w sklepie. Teraz wiem, że ryzyko było faktycznie spore - pies mógł przejąć jakieś bakterię bezinteresownego debilizmu :) Na szczęście nie odnotowałem póki co i chyba tak zostanie.

Wracając do sedna - w momencie, gdy ruszałem, okazało się, że w samo południe musimy z zespołem zrobić telekonferencję. Bo szefostwo też ma wolne, widocznie się nudzi i znalazło powód do małej gównoburzy, którą trzeba było ugasić. Tym samym mimowolnie okazało się, że jadę do pracy - w razie kontroli można mi było nagwizdać :)

Południe złapało mnie w Trzcielinie. A to było moje biuro :)

Ładne, prawda? :) W cieniu drzew, z miejscem siedzącym, choć niestety dość przewiewne. Ale spełniło swoją rolę i dwadzieścia minut później mogłem wracać do domu.

No właśnie - wiało masakrycznie.

Fotki udające, że jest normalnie:


A tutaj coś chyba nie wyszło... :) A może wiatr zrobił swoje?

Trasa to jeden z klasyków, z Konarzewem i Dopiewem po drodze, ale - jak to ostatnio wolę robić - bez szczegółów.

No i jeszcze raport z frontu leśnego. Wczoraj prezydent Jaśkowiak wysłał takie oto sympatyczne pisemko do komendanta wielkopolskiej policji:

W skrócie: miasto otwiera od dziś swoje lasy, ale nie ma mocy skasowania rozporządzenia rządowego, stąd apel o niekaranie rowerzystów i innych mieszkańców załatwiających codzienne potrzeby życiowe. Poszło też słówko o Wartostradzie. Brawo - za co jak za co, ale za kwestię postawienia w Poznaniu na sport i zdrowe sposoby przemieszczania się Jaśkowiak ma u mnie od dawna plusa. Inne kwestie są już bardziej dyskusyjne, m.in. przynależność partyjna :)

Jako że karnie przez ostatnie tygodnie trzymałem się prawa (co widać w moim wczorajszym, lekko upiornym wpisie), to dziś postanowiłem w końcu skorzystać i (chyba) legalnie (bo z rozporządzenia nie da się konkretnie udowodnić, że nie można na przykład chodzić po Dębinie czy trasach między poznańskimi jeziorami - to była kwestia zakazu wydanego przez miasto, a konkretnie przez mało rozgarniętą zastępczynię prezydenta) w końcu dać psu możliwość spełnienia codziennej potrzeby życiowej - w wersji normalnej :) Gdzie byłem wspominać nie będę, choć pewnie nie jest to specjalnie skomplikowana zagadka. Oczywiście zaznaczam, że w sumie to niekoniecznie byłem, a foty nie muszą pochodzić z dnia dzisiejszego, hehe :)
I o to chodzi w życiu :)
Konsumpcja trawki jako niezbędna potrzeba życiowa :)
Hop, hop, wracamy do żywych :)
Kaczki krzyżówki
Najfajniejsze jest to, że przyroda ma gdzieś ludzkie problemy i żyje swoim niezmiennym trybem. Na co dowód poniżej :) Stęskniłem się już za tą parką.
Przyroda ma gdzieś jakieś ludzkie problemy
Wszyscy wciąż na swoich miejscach :)




  • DST 53.30km
  • Czas 01:57
  • VAVG 27.33km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 129m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - trzeba sobie radzić :)

Wtorek, 14 kwietnia 2020 · dodano: 14.04.2020 | Komentarze 10

Dzisiaj bez konieczności tłumaczenia się przed służbami z uprawiania Krótkiej Higieny Życia Psychicznego. Nuuuuda :) W sumie to ani jednego radiowozu nie widziałem.

Jazda klasyczna, czyli wietrzna. Gnój nie odpuszcza i napieprza ostro, więc nie chcąc być podejrzanym o mitologiczną ”rekreację” jechałem sobie powolutko, niewalcząco i spokojnie. O dziwo bowiem miałem czas, tylko chęci na szaleństwa niemal zerowe.

Kółeczno zostało wykonane północno-zachodnie, ale tym razem bez Koszalińskiej. Nie ma co kusić losu. Za to wpadło Lusowo, Lusówko i Plewiska. Czyli głównie polne drogi, choć i kawałek zieleni się zdarzył nad Jeziorem Lusowskim, do którego udało się legalnie dostać bocznym wjazdem, żeby uniknąć pozamykanych plaż.
Chwila spokoju... - Jezioro Lusowskie
Kątem plując :) - Jezioro Lusowskie
Bez zakazu, na szczęście - Jezioro Lusowskie
A właśnie – zamykanie. I zakazy. Dwa słowa klucze ostatnich tygodni. Poznaniacy od jutra będą mogli się przekonać, że można otrzymać dobrą informację, która jest jednocześnie… złą. Bowiem prezydent Jaśkowiak zdecydował o otwarciu lasów komunalnych, za co brawo. Czy to jednak oznacza, że będę mógł legalnie pójść z Kropą na Dębinę? Niekoniecznie – bowiem policja może uznać to za łamanie rozporządzenia, które jak wszyscy wiemy jest jednym wielkim bełkotem i nie precyzuje, o jakie lasy chodzi – czy państwowe, czy również komunalne. Tak więc ponownie wiemy, że nic nie wiemy. Powoli staje się to podstawą egzystencji w tym kraju…

No nic, jutro się okaże, czy mogę przestać łazić po jakichś krzakach, torowiskach, cmentarzach, osiedlach grozy i pasach zieleni przy autostradzie, żeby wybiegać psa…
Zawsze da się znaleść kawałek zieleni w trudnych czasach :) - Poznań

Fenek, wersja black ;)
Tu Górczynka - nawet nie wiedziałem, że takie coś istnieje :)
Na bezrybiu... - ciek Górczynka
Oto galeria z ostatnich dni. Nie powiem, jedyny plus z całego tego burdelu, że udało mi się odwiedzić kilka arcyciekawych miejsc, które do tej pory (jeśli w ogóle wpadłem na pomysł, żeby się przy nich pojawić) starałem się minąć na jednym wdechu. Baraki przy Opolskiej mają swój klimat, hehe :) Wyszedłem z tego bez kosy w plecach :)
Ale satelitka w każdym oknie... :) - Poznań, baraki przy Opolskiej
Jest klimat... :) - Poznań, baraki przy Opolskiej
Może to stąd się jednak wzięła cała ta pandemia? :)
Oj, z tego może pochodzić prawdziwa pandemia :) - Poznań, baraki przy Opolskiej
Jest i siłka na świeżym powietrzu :) Raj normalnie :)
Siłka na świeżym powietrzu :))) - Poznań, baraki przy Opolskiej
Stephen King tutaj zapewne znalazł inspirację do napisania "To" :)
Stephen KIng byłby zachwycony - Poznań, baraki przy Opolskiej
Majster od budwy mostów niepotrzebny :) - Poznań, baraki przy Opolskiej

Bigamiści są wśród nas :)
No i jeszcze klimacik cmentarny. Do tego właśnie prowadzą durne zakazy :)
Tu chyba można? :) - cmentarz przy Samotnej
Przeszłość i przyszłość - cmentarz przy Samotnej
Wisielec wersja light - cmentarz przy Samotnej
Czarno to widzę... - cmentarz przy Samotnej
Nie ma lekko, jak widać :) Może jutro uda mi się dodać jakieś normalniejsze zdjęcia :)




  • DST 53.20km
  • Czas 01:56
  • VAVG 27.52km/h
  • VMAX 52.80km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 190m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - pierwsza krew :)

Poniedziałek, 13 kwietnia 2020 · dodano: 13.04.2020 | Komentarze 15

No tak. Prędzej czy później musiało się to wydarzyć. Gdy stałem sobie na poboczu (za Jeziorem Strzeszyńskim) drogi publicznej i robiłem zdjęcie, usłyszałem, że na drugim pasie zatrzymuje się samochód. Nie byle jaki – radiowóz. A w nim dwóch policjantów, na szczęście nieskorych do wyjścia. I przez okienko do mnie:

- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Wie pan, że nie można?
- Ale czego nie można? - w sumie pytanie logiczne mi się wydawało :)
- No tak rekreacyjnie jeździć.
- Ale ja nie jeżdżę rekreacyjnie, tylko spełniam niezbędną życiową potrzebę.
- Oj, tak może każdy powiedzieć.
- Powiedzieć pewnie każdy, ale u mnie to prawda. Muszę się ruszać, bo czuję się bez tego źle.

Panowie spojrzeli na mnie i widocznie wyglądałem wiarygodnie.

- Dobrze, ale proszę jak najszybciej zawrócić.
- Ok, to tylko zrobię kółko i wracam.
- A, proszę pamiętać, że lasy zamknięte.
- No oczywiście, oczywiście – mimo że to nie jest oczywiste, jak wiemy. Ale to już zostawiłem dla siebie :) Dopytałem tylko jeszcze o to, czy lasy komunalne według policji też są zamknięte – niby tak. Rozmowę uznałem za zakończoną i pozwoliłem policji odjechać :)

Dwa wnioski: po pierwsze chyba najlepiej w aktualnych czasach ”grać” na wiarygodność. W plecaku miałem co prawda cały asortyment wytłumaczeń, a w głowie i w komórce dowody na swą ”niewinność”, ale okazały się niepotrzebne. Policjant to też często (choć nie zawsze) człowiek, ci okazali się mili i nieupierdliwi – tylko takich sobie życzmy. Po drugie – jeśli musimy na chwilę stanąć, to najlepiej ustawić rower odwrotnie do kierunku jazdy. Bo gdy znów ruszymy, to wygląda jakbyśmy zawracali :) Choć i tak – patrząc na temat filozoficznie – każdy pokonany metr zbliża nas do powrotu.

Samej trasy nie będę opisywał, ale ów powrót wyszedł lekko naokoło :) Jakieś tam Sady jeszcze wpadły, Zakrzewo i Plewiska również. Wiało masakrycznie i było znów chłodno, więc nawet nie starałem cisnąć.

Tutaj mnie "przydybano" :)
W razie kontroli przez policję należy
Strumyk w końcu w zieleni, Poznań Strzeszyn
Wcześniej zaś trafiłem na śniadanie. Albo wczesny obiadek :)

Pełna chata... to znaczy stajnia
Obiadek lub śniadanko
Jednorożce są wśród nas :)
Obrazek klasyczny z Koszalińskiej też musiał wpaść.
Klasyka - Poznań, Koszalińśka
Tak się zastanawiałem, czym w sumie jest ta "jazda rekreacyjna". I chyba udało mi się przed Plewiskami ją uchwycić :)
Czy to jest definicja
Aha, wczoraj Jacek przypomniał mi, że miałem napisać, iż poczta póki co jeszcze jakoś działa. O czym świadczą ostatnie odebrane przeze mnie cosie. Jedno to najnowsza płyta Świetlików (jak zwykle godna) oraz naszywka za Rapha #Festive500, czyli zrobienie właśnie tylu kilometrów między 24 a 31 grudnia ubiegłego roku. Miło :)
Coś dla ducha, coś dla ciała. Poczta jeszcze o dziwo działa :)
Czas na wyprowadzenie psa. Chyba dość na dziś przygód z policją, więc wejdzie opcja bezpieczna :)




  • DST 53.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 27.65km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 131m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - #zieleni nam nie zabiorą

Niedziela, 12 kwietnia 2020 · dodano: 12.04.2020 | Komentarze 35

Tak jak w tytule. Krótka Higiena Życia Psychicznego to jedno, kwestię mamy raczej rozstrzygniętą, inną są lasy. Ale o tym później.

Najpierw o rowerowaniu. Jako osoby rozsądne i dbające o zdrowie bliskich i niebliskich - wbrew pierwotnym założeniom - oczywiście zrezygnowaliśmy z wyjazdu do mojej rodziny. Górki poczekają, są ważniejsze sprawy. Teściowa zaś, mieszkająca w Poznaniu, została odwiedzona tylko na krótko i symbolicznie, żeby nie ryzykować. W tym roku więc do corocznego śniadania można było podejść bardziej na luzie. Czyli rano jedynie przegryzka, a konkret po powrocie z roweru. Żona nie miała nic przeciwko, za co dzięki :)

Miałem ruszyć po dziewiątej, ale finalnie stało się to przed dziesiątą. Ulice puste, choć w Luboniu poranna kolejka przy monopolowym robiła wrażenie, a światła działały jakby był poniedziałek, godzina 7:40 rano. Wszystkie "moje" były czerwone, nie mogło być przecież inaczej :) Karnie odstałem swoje, bo lepiej nie kusić losu. Choć policji podczas jazdy nie widziałem żadnej, jedynie w Mosinie kręciła się Straż Miejska, która na mój widok taktycznie skręciła.

Wykonałem południową, niespieszną (bo nie kazali) pętelkę, zawierającą m.in. Żabinko, Żabno i Sowiniec. Rowerzystów mijałem łącznie może ze czterech, z czego każdy pozdrowił i posiadał ów szelmowski (nie mylić z Szumowskim) uśmieszek na twarzy. Ja zapewne też :) Normalnie sytuacja jak w podziemiu za komuny, tylko ciut bardziej legalna :)

Drogę nieprzypadkowo wybrałem przez tereny leśne, ale drogami publicznymi. Aktualnie ofoliowane niczym strefa zakażona w Czernobylu. Postawiłem więc na kompromis - zatrzymałem się kilka razy, ale na samej granicy lasów. Zdjąłem słuchawki, posłuchałem śpiewu ptaków (napieprzają aktualnie przepięknie), smutno mi było i wściekło, ale jakoś dało mi to nadzieję, że to gówno w końcu przeminie. Koronawirusa też mam na myśli :)

Kilka fotek. Szlag mnie trafia, jak na nie patrzę. Ale chociaż to jeszcze możemy...
Chciałoby się dalej...
Przy samej granicy - dalej zakaz
Promyk nadziei na normalność
Znów tylko na granicy :/
Zło najgorsze z najgorszych
Były też pola, czyli jak wiadomo miejsca bezpieczne. Wirus kryje się tylko tam, na horyzoncie.
Strefa bezpieczna, wirus na wprost
Zatrzymałem się też, z racji minimalnej ilości aut, żeby sfocić kawałek Puszczykowskich Gór. Oczywiście również "zamkniętych". Hopki to może niezbyt imponujące, ale jak się człowiek po nich pokręci, to może się zmęczyć. No i najważniejsze - są słabo uczęszczane, nawet w "normalnych" czasach.
Puszczykowskie Góry z szosy
Tatry to to nie są, ale... :) - Puszczykowskie Góry
A zaraz nieopodal czaił się niedźwiedź :) Lekko kiczowaty, ale klimatyczny. No i miodek :)
Miś, lekki kiczuś :) - Puszczykowo
Mioooodek! - Puszczykowo
A po pysznym śniadanku przyszedł czas dla Kropy. Tylko że pojawił się dylemat - gdzie iść? Tak jak pisałem wczoraj, weszło nowe rozporządzenie, które jest mętne, zresztą jak zwykle. Nie precyzuje bowiem, czy zakaz obejmuje tylko Lasy Państwowe i parki narodowe (one na pewno są zamknięte, bo wisi info na ich stronie), czy także komunalne. Poznań zamknął swoje do 11 kwietnia (zastępczyni prezydenta zresztą dostała od niego za to burę), jednak próżno szukać jakiejś informacji jaki jest stan na dziś, czyli 12 kwietnia. Oficjalne www Zakładu Lasów Poznańskich "zaktualizowało" w piątek swe zasoby, z informacją o zakazie do... wczoraj. I bądź tu mądry. Spróbowałem napisać przez fejsa - zero reakcji.

Postanowiłem więc po prostu sprawdzić. Na wszelki wypadek ruszyłem sam, oczywiście z Kropą na smyczy, w kierunku Dębiny. Jacyś ludzie się kręcili, dobry znak. Jednak cieszyłem się przedwcześnie - jako że znam ten lasek jak własną kieszeń, chciałem ruszyć w tereny kompletnie niepopularne, żeby nie zahaczyć o te "pełniące funkcje publiczne terenów leśnych", cokolwiek to znaczy (zapewne ci, którzy to pisali, też nie wiedzą, ale aktualnie bełkot staje się oficjalną wykładnią). Jednak zdziwił mnie dochodzący spod wiaduktu kolejowego dźwięk silnika - szybkie zerknięcie za to, co kryje się za zakrętem, a tam niespodzianka - radiowozik. Postanowiłem zawrócić, bo jeśli ja nie wiem, co autorzy zakazów mają na myśli, to już policja na pewno nie :) Na szczęście nie strzelali. Pokręciłem się więc po innych rejonach, ale już nie mam siły ich opisywać, bo męczy mnie samo myślenie o tym burdelu, który panuje w Polsce, a wręcz masakruje mentalnie. Oj, doczekaliśmy się prawdziwego państwa teoretycznego.

Kącik przyrodniczy będzie i dziś. Póki jest czas, można :)

Stado stokrotek i mleczowy rodzynek:
Stado stokrotek i mleczowy rodzynek
Oraz dzięcioł. Ale ciężko "od tyłu" stwierdzić czy to duży czy średni.
Z daleka.... - dzięcioł
...i z bliska - dzięcioł
No i jeszcze na koniec zwieńczenie absurdu, w jakim żyjemy. TU link do artykułu, w którym czytelnik skarży się, że policjant powiedział mu, że zakazana jest jazda Wartostradą, nawet do pracy. Portal epoznan zapytał więc rzecznika wielkopolskiej policji czy to prawda. Ten najpierw stanowczo zaprzeczył, by po jakimś czasie.... potwierdzić.

...




  • DST 52.80km
  • Czas 01:53
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 120m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - półleśnie oraz... kościelnie

Sobota, 11 kwietnia 2020 · dodano: 11.04.2020 | Komentarze 30

W końcu pojawiło się w sieci aktualne rozporządzenie. Dla rowerzystów nic się nie zmieniło - wciąż widnieje zapis o "zaspokajaniu niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego", a w dziale z pytaniami i odpowiedziami informacja o jednorazowym wyjściu w celach sportowych. Czyli luz. Gorzej z kwestią lasów. Bo co prawda zakaz autorstwa Lasów Państwowych jest ważny do dzisiaj do końca dnia, to w samym dokumencie z 10 kwietnia widnieje takie coś:

"Do dnia 19 kwietnia 2020 r. zakazuje się korzystania z:

1) pełniących funkcje publiczne i pokrytych roślinnością terenów zieleni, w szczególności: parków, zieleńców, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych, zoologicznych, jordanowskich i zabytkowych, a także plaż;
2 ) pełniących funkcje publiczne terenów leśnych, w szczególności: parkingów leśnych, miejsc postoju pojazdów, miejsc edukacji leśnej, miejsc małej infrastruktury leśnej i miejsc biwakowania".

O ile punkt pierwszy nie budzi kontrowersji, to drugi jak zwykle jest niedopowiedziany. Co to znaczy "publiczny teren leśny"? Czy to park narodowy, las miejski czy dzicz i głusza? Cholera wie. W FAQ na gov.pl (słusznie kojarzącym się ze środkowym palcem) znów mistrzowie precyzji w akcji: "Należy unikać miejsc, gdzie gromadzą się ludzie i nie narażać się na ryzyko zachorowania. Ostatnie doświadczenia pokazują, że lasy to niestety miejsca, w których dochodzi do gromadzenia się wielu osób, a tym samym zwiększenia szans na zakażenie". "Należy" to nie to samo co "nie można". Eh...

Dobra, tyle wstępu i bełkotu pseudoprawnego :) Czas na rower.

Wiało dziś z północy i wschodu, więc w normalnej sytuacji ruszyłbym Wartostradą. Ale aktualnie to pewne ryzyko, a kusić losu i kopać się z pse... to znaczy koniem nie miałem zamiaru, więc wybrałem trasę w kształcie litery V, przez Tulce i z zakrętką w Swarzędzu.

Skorzystałem z okazji świąt bezludnych i udało mi się wejść do środka kościoła w Krzesinach. Pisałem już o nim, ale ciekawostek o drewnianych kościołach nigdy za wiele - ten jest drugim w Polsce (prócz Wang w Karpaczu więcej nie ma) zbudowanym w stylu norweskim. Od 1912 roku to końca II Wojny Światowej ta świątynia, typowa dla północnej Norwegii, służyła ewangelikom, od 1945 roku przeszła w ręce katolickie. Dzisiaj były w niej dwie osoby, ja przez kilkadziesiąt sekund byłem trzecią. W takiej wersji ma fajny klimat :)
Drugi, obok Wang w Karpaczu, kościół w stylu norweskim w Polsce, Poznań Krzesiny
Wnętrze kościoła, Poznań Krzesiny
Dawno mnie nie było w okolicach Lasu Tuleckiego. Sporo mnie ominęło, choć może i lepiej, że nie widziałem tego na własne oczy. Jeśli napiszę, że i tu rządzi Nadleśnictwo Babki to chyba wszystko będzie jasne?
Polska smutna - Tulce
Zakaz oczywiście wisi, a jak. Trochę abstrakcyjny w sytuacji, gdy lasu tu akurat prawie już nie ma.
Zakaz wstępu do czego? - Tulce
"Las poczeka" - dobry, choć niesmaczny żarcik :/

Za to w samym Zalasewie miły akcencik, czyli świetny mural na jednym z nowych osiedli. Fajny pomysł, do tego prawdziwe drzewo też się ostało. Brawo.
Świetny mural. Nawet prawdziwe drzewo się ostało - Zalasewo
W ogóle i w szczególe - Zalasewo
Bluszcz czasów zarazy - Zalasewo
W temacie przestrzegania obostrzeń... Głupota jak widać nie zniknęła. Tutaj rodzice po piątce od łebka śmiało mogli zarobić...

A tu ciekawostka - jest taka kategoria jak "przedsiębiorca katolicki" :) Są nawet wspólne zloty. Bóg widocznie chyba jednak nie chciał, żeby tegoroczny się odbył. Ale nawet gdyby nie wirusik, to i tak byłoby ciężko spotkać się w terminie 20-21 MARZEC, bo marzec jest w roku jeden :) No chyba że chodziło o 20-21 MARCA... :)

A, i jeszcze coś z wczoraj, bo zapomniałem. I Zły jestem, bo kamerka mi zaparowała, a miałbym świetny materiał o tym, jak prawie by mnie zabili na ulicy - nomen omen - Wojska Polskiego... terytorialsi, którzy zapewne przy okazji zabawy w wojenkę dostali swoje własne zasady ruchu drogowego. Sorry za jakość, ale coś widać. Wolno nie jechałem, więc musiałem przyhamować. Zaorać to, im szybciej, tym lepiej, a kasę przeznaczyć na prawdziwe wojsko, skoro jakieś być musi.




  • DST 52.40km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.32km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 183m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - mącznica

Piątek, 10 kwietnia 2020 · dodano: 10.04.2020 | Komentarze 30

Dzionek zacząłem od analizy strony gov.pl. Wchodzi mi to powoli w krew :) Ale ani nowego rozporządzenia, ani zmian w podejściu do "niezbędnych potrzeb życiowych" tam nie przyuważyłem, mogłem więc spokojnie szykować się na rower. Home office miałem dziś w wersji "phone office", więc praktycznie żadnych obostrzeń i z tej strony.

Najpierw jednak optymistycznie poszedłem do piekarni. Po odstaniu ponad dwudziestu minut na dworze w  wężyku z dwumetrowymi dziurami (zmarzłem - za ciepło to jeszcze nie było) i cieszeniu się, iż zdążę przed emeryckimi "happy hours" dostałem się w końcu do środka, żeby dowiedzieć się, iż interesujące mnie pieczywo wykupiła... babuszka przede mną. Grrr. No ale ma się znajomości, panie obiecały że zostawią mi dwa bochenki z kolejnej dostawy. Cóż, siła wyższa - był to idealny moment, żeby się pokręcić po okolicy na rowerze, bo przecież przez najbliższe dwie godziny miałem zakaz wstępu do jakiegokolwiek sklepu. Czyli wymówka w razie "w" była - jadę po chlebek, a przy okazji załatwiam Krótką Higienę Życia Psychicznego :)

Dwie godzinki to z grubsza pięćdziesiąt kilometrów - no idealnie. Bez szczegółów, ale wpadła wersja północno-zachodnia, z dużą ilością miasta. Tempo spokojne, mimo że wiatr zimny, ale już spokojniejszy. Gdzieś tam po drodze wpadł Kiekrz, Rogierówko czy Sady.

Koło tych ostatnich symbol tego, w czym Polska jest potęgą. Na bank ten to drzewo musiało polec...
Na pewno niezbędna byłą ta wycinka :/ - Sady
Warto zwrócić uwagę na oznaczenie rowerowe, które poleciało przy okazji. Przypadek?
A symbole rowerowe runą, runą, runą - Sady
Tutaj klasyk, dość ryzykowny w TYCH czasach :)
Ryzkowny widok w tych czasach :) - Poznań
Ale spokojnie, dwa radiowozy dziś minięte, wciąż bez reakcji. Za to ktoś, kto zapewne wybrał się nad Jezioro Strzeszyńskie, miał mniej szczęścia.

A tak przy okazji... Miesięcznica i związany z nią lekki kontrast: realia władzy (policja nic w tym złego nie widzi, bo to niby obowiązki służbowe)...

...oraz nas, szarych obywateli.

Bez komentarza. W zamian za to raz jeszcze kącik przyrodniczy. Znów natrafiłem na znajomą rodzinkę saren w poznańskim Rogierówku, niestety się przestraszyły. Byłem na niebiesko, a one (w tym oni) na terenie zielonym - może to dlatego? :)
Sielsko, sareńsko
Baczna obserwacja
Spadamy z terenu zielonego, policja! :)
No i na sam koniec dwa egzemplarze kowala bezskrzydłego w akcji. Nie chciałem przeszkadzać :)
Kowal bezskrzydły intymnnie :)
Widok z góry na parkę kowali
Chlebek odebrałem :) A teraz idę na spacer z psem. Znów z duszą na ramieniu, bo miejsca pozaleśne wybieram dość intuicyjnie.




  • DST 55.50km
  • Czas 02:02
  • VAVG 27.30km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 179m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - #wiosny nie oddam!

Czwartek, 9 kwietnia 2020 · dodano: 09.04.2020 | Komentarze 24

Oto moje hasło, którym będę się kierował. W sumie czynię to już od jakiegoś czasu :) Oczywiście przy zachowaniu odpowiedzialności za innych – robię to, co nie jest zakazane, troszcząc się i myśląc o reszcie. Jazda solo rowerem oczywiście spełnia te kryteria.

Dzisiaj z obawami – jak zwykle zresztą – czekałem na to, co wymyślą nam nowego smutni panowie na rządowej konferencji. Z plusów: nie będzie zakazu oddychania. Oraz zostanie utrzymany limit pięciu osób podczas uroczystości religijnych. Główny smętny pan był łaskawy. Z minusów, czyli całej reszty: na co najmniej tydzień pozostało to, co do tej pory – czyli zakaz włażenia do lasów (ma to niestety zostać wpisane w rozporządzenie, choć też nie do końca wiem, czy to legalne) i lekki stresik (którego być nie powinno, ale wiemy jak jest) podczas jazdy rowerem po drogach publicznych. W przyszły czwartek zakryją nam pyski na dobre (próby są od dawna, ale te przynajmniej mają jakiś sens), lecz to da się jakoś przeżyć – komin po prostu będzie trochę wyżej. Mam nadzieje, że upały do tego czasu nie nadejdą. No i też pytanko od razu: mamy zakrywać twarze w miejscach publicznych – czy pusta droga publiczna podczas jazdy na rowerze też takowym jest?

O tym dowiemy się za tydzień. A o tym, co ustalono dziś… jak zwykle nie wiadomo kiedy. Rozporządzenia na stronie jeszcze ne ma, bo po co? Przecież była mętna konferencja.

A teraz o Krótkiej Higienie Życia Psychicznego. Wiało :) I to mocno. No trudno, i tak nie miałem zamiaru walczyć, bo przecież ”to nie czas” i takie tam pierdoły. Odpuściłem nawet pościg za jednym lemondkowcem, którego widziałem gdzieś na horyzoncie. Bo po co?

Bez szczegółów trasy: pętelka północno-zachodnia, z zaliczeniem Lusówka oraz Lusowa pośrodku. Tam wszystkie plaże pozamykane, ale nad jezioro da się legalnie dostać – trzeba wiedzieć którędy. Była więc okazja na kolejny haust natury w czasach zakazów.
Wodowanie - LusowoJezioro Lusowskie
No i kącik przyrodniczy :) Najpierw stado łabędzi na trawie:
Stado łabędzi na trawie - Lusowo
Tu smaczek nad smaczkiem: kooperacja żurawia z sarnami.
Kooperacja międzygatunkowa: żuraw oraz sarny
No i pszczółka :) Konkretnie ta miodna.
Pszczoła miodna
Na koniec interesujący przykład wandalizmu politycznego. Generalnie podejrzewałbym jakiegoś miłośnika Platformy, ale to serduszko w połączeniu z wąsikiem i fryzem wskazuje bardziej na kogoś z Konfederacji :)




  • DST 52.20km
  • Czas 01:53
  • VAVG 27.72km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 207m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KHŻP - szukając natury

Środa, 8 kwietnia 2020 · dodano: 08.04.2020 | Komentarze 40

Dzisiaj króciutko, bo wczoraj rozpisałem się ponad miarę.

Krótka Higiena Życia Psychicznego trwa. Jeszcze ta oswojona, bo na jutro zapowiedziana jest kolejna rządowa konferencja, na której jeden z drugim coś chlapnie, a nam z tydzień zajmie interpretowanie tego, co mieli na myśli. No chyba że się skupią i wymyślą prawo, które uwali nas kompletnie, wtedy będzie problem. Bądźmy jednak dobrej myśli - na razie rząd sam siebie udupił na miesiąc, bo musi czekać aż Senat odeśle z powrotem ustawę o wyborach listonoszowych i raczej stanu wyjątkowego nie wprowadzi. A co za tym idzie zakazu przemieszczania się jako takiego, bo nie za bardzo może, o czym już się dowiedział od mądrzejszych od siebie. Ale cholera wie.

Niestety, czarno widzę temat zniesienia zakazu wchodzenia do lasów. Zresztą też niezgodnego z prawem, jeśli nie wprowadza go nadleśniczy danego lasu lub nie jest skutkiem np. suszy. Ale tu jak zwykle kwestia interpretacji pana mundurowego.

Ja dziś wykonałem powolnego (wciąż wmordewind, wrrr! Do tego na razie odpuszczam ciśnięcie, bo przecież nie trenuję, tak jak nakazano) "muminka", m.in. przez Koninko, Babki, Wiórek, Rogalinek i Puszczykowo. Szukając kawałków zieleni i przyrody, które mogłem legalnie zobaczyć z pozycji dróg. Coś tam się udało.

Tu wciąż praktycznie granica Poznania (jakby rzekł domorosły filozof). Ciek Głuszynka i jej odnogi, całkiem klimatyczne.
Legalnie, do lasu nie wjechałem, Poznań
Ciek Głuszynka - Poznań

Moczary i bobrza (?) robota - PoznańBpczny odpływ Głuszynki - Poznań
Trafił się nawet, choć zbyt daleko na wyraźne zdjęcie, dorodny myszołów.
Myszołów, zdecydowanie zbyt daleko - PoznańSpotkałem dwa czworonogi. Jeden, z poznańskiego Sypniewa, zdecydowanie zbyt dostojny do próby kontaktu :)
Większego dziś nie spotkałem, Poznań
Za to z drugim było łatwiej :) Świetny ziomek z Babek, który nie chciał mnie puścić, gdy już zasmakował trawki, którą podawałem mu przez płot - przy każdej próbie odejścia podnosił przednią nogę i dawał znać, że to nie koniec :)
Dokarmianka :) - Babki
W podzięce otrzymałem darmowy, fachowy serwis. Diagnoza: napęd widzę jeszcze całkiem nowy, ale ten rower to mógłbyś jednak umyć :)
Darmowy, fachowy serwis :) - Babki
A skoro przy Babkach jesteśmy... Wciąż ten widok miażdży :/

Na koniec się pochwalę. Miesiąc temu narzekałem, że usiłowałem na wszelkie możliwe sposoby zgłosić telefonicznie fakt znalezienia rannego gawrona, którego przyuważyłem podczas wyprowadzenia Kropy. Był wieczór, dodzwonić się nigdzie nie dało, więc w końcu zgłosiłem temat na stronie Straży Miejskiej. Nie licząc na nic. A tu proszę, dziś dostałem na maila takie oto pisemko:
Ha! Oni jednak pracują :) Brawo!

A ja teraz idę na pocztę odebrać awizo. Może uda mi się wrócić do końca dnia...:)