Info
Suma podjazdów to 811121 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Październik15 - 10
- 2026, Wrzesień30 - 11
- 2026, Sierpień31 - 24
- 2026, Lipiec31 - 19
- 2026, Czerwiec31 - 60
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 51.70km
- Czas 01:57
- VAVG 26.51km/h
- VMAX 52.60km/h
- Temperatura 3.0°C
- Podjazdy 132m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zawiany do kwadratu
Niedziela, 7 marca 2021 · dodano: 07.03.2021 | Komentarze 18
Każdy, kto miał wątpliwą przyjemność ruszyć dziś rowerem, szczególnie poza teren zabudowany, zapewne wie, że wyjątkowo zamiast wyrażenia "sport to zdrowie" można śmiało napisać, że "sport to rzeźnia'. Winnym oczywiście wiatr, który pozwalał sobie dzisiaj na zdecydowanie zbyt dużo (porywy do około 60 km/h).
Do tego wiał z zachodu, a oznaczało to jedno: walkę z podmuchami prawie wyłącznie w polu. Więc niemal dosłownie poległem, bo takie średnie nie powinny się zdarzać. Choć w sumie nie mam do siebie pretensji - lepiej się raczej nie dało. Były bowiem momenty, gdy zwiewało mnie z drogi (szczególnie gdy trzymałem kierę jedną ręką), a i bywały zawrotne prędkości poniżej 20 km/h. Nawet ze zdziwieniem odnotowałem, że dogonił mnie człowiek na MTB. Ale spokojnie, takim na sterydach, czyli elektrykiem. Szkoda, że skręcił po kilkuset metrach, bo fajnie się za takim leciało :)
Trasa: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Z życia polskich poboczy: jakby ktoś potrzebował słuchawki do prysznica, to... :)
Z ptactwem dziś skromnie. Jeden żuraw...
...stadko szpaków, w tym jeden patrzący na mnie dziko z ukosa...

...oraz kwiczoł.

Jakiś dziwny ptaki mi za to latał nad głową w Dopiewie :)
A na osiedlu pojawił się Covidobus, czy jak tam to się nazywa. Pierwszy raz widziałem, że taki podjeżdża.
Po południu wpadli do nas dobrzy znajomi, a że z psami, to oczywiście zrobiliśmy sobie spory, bo ponad siedmiokilometrowy spacer po Dębinie. Psiaki już się kiedyś u mnie na BS-ie pojawiły, więc tylko przypomnę, że Kropa ma swoje męskie alter ego - Pioruna. Ciężko je razem uchwycić w ruchu, więc tylko jedno niewyraźne zdjęcie podczas rywalizacji o kijek...
...i dwa statyczne, buziakowo-lustrzane :)

- DST 52.50km
- Czas 01:54
- VAVG 27.63km/h
- VMAX 53.00km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Okazyjnie
Sobota, 6 marca 2021 · dodano: 06.03.2021 | Komentarze 14
Kolejny wolny, czyli zalatany dzień. I to mimo soboty.
Wyjazd rowerowy nastąpił przed jedenastą, gdy było słonecznie, ale wciąż chłodno. No i w dalszym ciągu wietrznie, chyba nawet bardziej niż wczoraj. Oj, dostałem po tyłku na polach, bo podmuchy swym zimnem robiły ze mną co chciały. Dobrze, że chociaż przez kilka kilometrów miałem je w plecy i wstyd za średnią jest taki sobie :)
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Moje ulubione miejsce wyglądało dziś prawie jak latem. Przynajmniej na zdjęciu, bo w realu było jak w zimie :)
Niedaleko wylegiwały się leniwe sarenki...
...a dalej na trasie towarzyszył mi myszołów.

Jazda była dziś jedynie mało ważnym elementem dnia. Bowiem musiałem skoordynować kilka akcji, gdyż Żona obchodziła urodziny. Między innymi odebrałem zamówiony tort, tu w wersji lekko ocenzurowanej :)
Podobał się :) A że wciąż mamy pandemię, to odpuściliśmy sobie jakieś większe celebrowanie i organizowanie imprezy, w zamian wpadł długi spacer na Dębinie. Ludzi sporo, ale spodziewałem się większych tłumów (wspominany wczoraj Śnieżycowy Jar widocznie wygrał, uff), poza tym trzeba wiedzieć, gdzie pójść odpocząć od człowieczeństwa.
Na Warcie gościły nurogęsi. Niestety bardzo daleko, więc jedynie średnie fotki tych pseudokormoranów z zacięciem do punka :)


- DST 54.20km
- Czas 01:56
- VAVG 28.03km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 2.0°C
- Podjazdy 203m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Czarnowidztwo :)
Piątek, 5 marca 2021 · dodano: 05.03.2021 | Komentarze 19
Dziwna była dziś pogoda. Mroźno i wietrznie, ale jednocześnie słonecznie. A po południu pojawił się... śnieg. W marcu jak w du... to znaczy w garncu :)
Muszę przyznać, że gdyby nie podmuchy, byłoby nawet sympatycznie. Temperatura przy pięknym słońcu była do przyjęcia, może to nie ostatnie plus kilkanaście, ale zawsze mogło być gorzej.
Trasa w znacznej części miejska (czerwone, czerwone, czerwone): Dębiec - Górecka - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Obornicka - Suchy Las - Jelonek - Złotniki - Sobota - Bytkowo - Rokietnica - Starzyny - Kiekrz - Krzyżowniki - Wola - Ogrody - Bułgarska - Górczyn - Dębiec.
Tak było rano:
Znów nie trafiłem z dniem :)
Na Przybyszewskiego trafiła się kolizja tramwaju z ambulansem do przewożenia krwi. Na szczęście dość niegroźna - tylko jedna osoba wylądowała w szpitalu.
Na trasie wyhaczyłem myszołowa w locie. Niestety od tyłu :)

Po południu, gdy pogoda się spieprzyła (nawet pojawiła się kilka razy zawierucha), udało się skorzystać z wolnego i przegonić Kropę po Dębinie. Kilka sprawdzonych miejscówek odwiedziłem, coś tam się uchwycić dało, ale zadowolony jestem najbardziej z "polowania" na dzięcioła czarnego. A w sumie to na dwa, bo udało mi się uchwycić parkę, za którą latałem jak głupi po lesie :)


Tak właśnie wygląda Dębina w tygodniu, gdy ludzi jest mało. Zwierzaki czują luz, jest co poobserwować. Przed nami weekend, więc ludzka stonka zapełni każdy kawałek terenów zielonych. Choć jest nadzieja, że tak źle nie będzie, przynajmniej w samym Poznaniu - podobno otwierają Śnieżycowy Jar, dość oddalony od miasta, więc wszyscy pojadą właśnie tam. Krupówki przy tym mogą być pikusiem :)
- DST 53.20km
- Czas 01:58
- VAVG 27.05km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 3.0°C
- Podjazdy 132m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Tańczący z łabędziami
Czwartek, 4 marca 2021 · dodano: 04.03.2021 | Komentarze 11
Miało być paskudnie i paskudnie było. Ale mogło też być zdecydowanie gorzej.
Było szaro? Było. Wiało jak cholera? Wiało. Zrobiło się chłodno? Zrobiło. Padało? No nie padało. I to jest plus.
Jechało mi się koszmarnie i nie będę tego ukrywał. Wystarczy spojrzeć na średnią. Przyjemności w tym tyle co nic, może prócz kilku fragmentów, gdy o dziwo duło w plecy. Jednak było tego tak mało, że najfajniejszym etapem wycieczki był powrót do domu.
Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.
Odwiedziłem przede wszystkim Jezioro Lusowskie. Mam do niego słabość.
Tym razem bidonu nie zapomniałem :)
Ostatnio zawiodłem dyżurnego łabędzia, który myślał, że mam przy sobie żarcie. Dzisiaj się przygotowałem i miałem ze sobą troszkę chleba, na który rzucił się łapczywie. Spryciarz nawet specjalnie zanosił go do wody, żeby mu się lepiej pochłaniało. Wiem, pieczywo nie jest dla ptaków, więc rzuciłem jedynie symboliczną ilość, żeby nie marudził, że rowerzyści tacy źli :)


Udało się jeszcze przyłapać rzadko tu widziane czernice. Oto pan...
...a to pani.
Łabędzie wpadły jeszcze w Lusówku, ale już niechętne do współpracy.
Podpatrywałem też parkę żurawi, które o dziwo czuły już wiosnę. Jeden nawet zaczął skakać :)



Udało się jeszcze z dala przyuważyć pustułkę. Ledwo widoczną w tej szarzyźnie, 
Aha, napisałem, że było chłodno? Gdzieeeee taaaam :)
Na jutro rano zapowiadane są przymrozki. Słodko.
- DST 54.20km
- Czas 01:54
- VAVG 28.53km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 140m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Fajniak
Środa, 3 marca 2021 · dodano: 03.03.2021 | Komentarze 11
O, w końcu mogę użyć nowomowy w pozytywnym kontekście i nazwać dzisiejszy wypad tytułowym "fajnikiem".
Pogoda - jak na początek marca - świetna. Ciepło, słonecznie, wiatr solidny, ale w miarę sprawiedliwy. Idealne warunki na spokojne, wciąż zimowe, kręcenie. Jaki z tego wniosek? Od jutra pogoda ma się spieprzyć :)
Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Krajkowo - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Wiry - Luboń - Poznań.
A skoro powyższy zestaw, to nie mogło zabraknąć lasu. Mojego ulubionego, tego znajdującego się kawałek za Żabnem. Jeszcze nie pachnie on wiosną, ale i tak jest godnie.


Nad głową mi stukało, więc się zaczaiłem i w końcu udało się wytropić autora. A w sumie to autorkę - samicę dzięcioła dużego.
Przy drodze uchwyciłem jeszcze latającego bardzo wysoko myszołowa.
Zatrzymałem się jeszcze na chwilę w Łęczycy, popatrzeć na znajome kozy i owce. Miałem szczęście, bo akurat były młode, do tego w trakcie karmienia. Dwójka z nich była czarna, a takiego ojca nie przyuważyłem. Hm :)




Tak jak wspomniałem - od jutra zmiana pogody. Ma być znów zimno, wietrznie, a nawet deszczowo. Eh :/
- DST 53.10km
- Czas 01:52
- VAVG 28.45km/h
- VMAX 51.80km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 129m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Szorcik
Wtorek, 2 marca 2021 · dodano: 02.03.2021 | Komentarze 10
Dzisiaj wpis krótki, istny szorcik, bo padam na ryj.
A skoro padam na ryj, to oznacza, że miałem wolne :) Tak to jakoś u mnie jest.
Start na rowerowanie nastąpił między dziesiątą a jedenastą, w warunkach całkiem przyzwoitych jeśli chodzi o teorię. W praktyce oczywiście wszystko psuł wiatr, z którym nie ma lekko, jak powszechnie wiadomo.
Trasa ponownie zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Tak jak wczoraj zwierzaki same właziły pod koła, jakby wiedząc, że jest zbyt pochmurno, żeby dobre zdjęcia wyszły, tak dziś musiałem ostro się skupić, żeby cokolwiek zobaczyć. Na przykład taki koziołek sarny - zoom go ledwo złapał, więc widok żałosny.
Myszołowy też mało widoczne podczas lotu. Ale przynajmniej udało mi się obok siebie uchwycić tak zwyczajnego...
...jak i włochatego.
Tu jeszcze jeden zwyczajny podczas wizytacji pola, czyli polowania :)

A po południu, w nawale miliona spraw, czekało mnie jeszcze skręcanie szafki na buty z Jysk. O instrukcjach montażu powinno napisać się kiedyś doktorat, masakra :) No ale miałem wsparcie największego technika w Poznaniu, więc się udało :)
Ta sama mądrala podczas radochy z powodu mojego powrotu z piekarni. Dwie minuty to jak wiadomo wieczność :)
- DST 53.25km
- Czas 01:54
- VAVG 28.03km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 157m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Jeziorowo i postegzorcystycznie
Poniedziałek, 1 marca 2021 · dodano: 01.03.2021 | Komentarze 10
Wczoraj byliśmy z wizytacją u przyjaciół, którzy w końcu się wybudowali (za jakiś miliard lat dom będzie już ich, ale chyba wszyscy znamy te polskie realia) i ogarnęli na tyle, że mogą przyjmować gości, oczywiście przy zachowaniu obostrzeń epidemicznych, czyli każdy pije z osobnego kufla :) Przy okazji mieliśmy okazję przypomnieć sobie, czemu nie chcemy mieć latorośli - bo co prawda ich mała Hania jest dzieckiem świetnym i kumatym, ale oczekiwanie przez półtorej godziny, aż w końcu zaśnie, było, hmmm... odświeżające. Dźwięki, jakie wydawała przez ten czas dwulatka oduczana spania ze smoczkiem można porównać jedynie do tych z na przykład "Egzorcysty" :) Więc zdecydowanie pozostaniemy przy zwierzakach, a argument o podawaniu szklanki wody na starość odbijam, że te akustyczne wygibasy raczej sugerują, że szklanka by była, owszem, ale pełna krwi z poderżniętego gardła w czasie opętania, hehe.
Dzisiaj za to mogłem się wyspać i wyruszyć dopiero koło dziesiątej. To całkiem fajne.
Pogoda się lekko ogarnęła, czyli wiało słabiej, choć wciąż solidnie, co przy niewysokiej temperaturze solidnie demotywowało. No ale zawsze mogło być gorzej. Wykonałem ponownie pętelkę zachodnią, z Dębca przez Plewiska, Komorniki, Rosnowo, Chomęcice, Konarzewo, Trzcelin, Lisówki, znów Trzcielin i Konarzewo, a następnie Palędzie, Gołuski i Plewiska do domu.
Miałem trochę więcej czasu, a jednocześnie nie chciało mi się jechać gdzieś dalej, skupiłem się więc na relaksie. Podjechałem sobie między innymi nad Jezioro Tomickie w Lisówkach. Mały, klimatyczny zbiornik, na szczęście mało oblegany.





Same okolice Lisówek jak zwykle warte odwiedzin.

Było szaro i ponuro, ale jakieś tam zwierzaki udało się uwiecznić. Jednego myszołowa...
...samotnego szpaka...
...oraz parę żurawi w locie.
Trafiłem również na sarnie zebranie...
...oraz na coś, co niekoniecznie chciałem uwiecznić :)
No i jeszcze mała perwersja z wczoraj: złoty trunek pity z kufla z logiem Policji. Autentycznym :)
- DST 51.50km
- Czas 01:54
- VAVG 27.11km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 128m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przetrzepakowany
Niedziela, 28 lutego 2021 · dodano: 28.02.2021 | Komentarze 12
Oj, przyjemności z jazdy było dziś niewiele. Gdzieś w okolicach zera.
Oczywiście winny był wiatr - chyba jeszcze mocniejszy niż wczoraj, zmieniający kierunek wedle swojego widzimisię, nieprzewidywalny i upierdliwy. No i do pomocy niechętny, choć muszę mu przyznać, że może przez jakieś sześć czy siedem kilometrów miałem go w plecy.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Czyli przez pola i tylko pola.
Tyle na dzisiaj, bo na popołudnie plany, a i jestem zniesmaczony dzisiejszym wyjazdem :)
Jeszcze fotki. Na początek jakieś dziwne trzepaki, ostatnio zamontowane pod Plewiskami :)
Żuraw się trafił pod amboną. Na szczęście pustą.
Zamiast dużych drapieżników dzisiaj drobnica. Jeden trznadel...
...oraz dzierzba srokosz. Taki ptasi ninja :)


- DST 57.20km
- Czas 02:06
- VAVG 27.24km/h
- VMAX 53.00km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 192m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wydmuchowo
Sobota, 27 lutego 2021 · dodano: 27.02.2021 | Komentarze 19
Koszmarnie mi się dzisiaj jechało. Co z tego, że było w miarę ciepło (choć bez przesady) i nie padało, skoro mocny wiatr z północnego zachodu zabijał wszelką radość z kręcenia? W mieście (a tego było zdecydowanie za dużo) jeszcze dało się przed nim ukryć, ale już na polach byłem pomiatany niczym chorągiewka. Brr.
Finalnie wyszedł więc wynik poniżej jakiejkolwiek krytyki, jedyna radocha była z tego, że udało się dobić kolejne pięć dych do tegorocznego wyniku i że znów zostało to wykonane szosą.
Trasa spod znaku czerwonego światła: Dębiec - Górecka - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Kobylniki - Sady - Swadzim - Baranowo - Lusowo - Zakrzewo - Plewiska - Poznań.
Na niebie trwała nieustanna walka błękitu z szarością.
Polski w trocinie ciąg dalszy. Tym razem w okolicach Lusowa i Zakrzewa... :/

Przy okazji wyhaczyłem reklamę atrakcji gminy Dopiewo :)
Przy przejeździe na Psarskim jak zwykle odstałem swoje, czekając na jakiś Impuls. Przyjechał ten z Pomorza Zachodniego.
Były i sarenki, ale bardzo daleko, więc niewyraźne.
Reszta to dojazd do pracy, bo niestety sobotę miałem pracującą.
Ptaków dziś brak, więc w zamian lekko zmutowana kolorystycznie kawka spod domu. 

Biorąc pod uwagę "malowanie", najbliżej jej do sroki. Czyżby jakiś międzygatunkowy mezalians nastąpił? :)
- DST 62.10km
- Czas 02:26
- VAVG 25.52km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 126m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Jazda bądź co (ła)bądź
Piątek, 26 lutego 2021 · dodano: 26.02.2021 | Komentarze 8
Pogoda miała się spieprzyć, więc się spieprzyła. Tym razem nie było niespodzianki.
A nie, sorry, była! Deszcze zapowiadali na okolice jedenastej, więc - zgodnie z zapowiedziami - lunęło chwilę po tym, jak ruszyłem. Czyli przed dziewiątą. Na szczęście nie był to jakiś wielki opad, choć też momentami nie taki słaby. Przeszło mi nawet przez myśl, żeby skrócić dystans do gluta, ale wtedy akurat przeszło. Poza tym niedawno jeszcze jeździłem po lodzie przy minus kilkunastu, więc nie było co panikować :) Tym bardziej, że zapobiegliwie zabrałem znów ze sobą Czarnucha, a nie szosę.
Trasa: Dębiec - Górczyn - Junikowo - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Wiało solidnie, ale do wytrzymania. Te sześć stopni na plusie też złe nie było jak na luty.
Podjechałem sobie na chwilę na główną plażę w Lusowie. Tam cisza, spokój, kilka kaczek i jeden łabędź. Bidula przypłynął do mnie, myśląc, że mam coś do żarcia, ale niestety. Na wszelki wypadek przetrząsnąłem plecak, niestety nie znalazłem nawet okruszka. Szkoda. Zawiedziony odczłapał.



Kaczki tego, że pęknie pod nimi lód. się nie boją. Bo nawet jeśli, to co? :)
Spore stado łabędzi widziałem jeszcze przy granicy z Lusówkiem, ale nawet nie chciało mi się wyciągać aparatu. Skoro jeden przedstawiciel gatunku tak ładnie mi się zaprezentował w komórce, to nie było sensu się rozdrabniać.
Jadąc słuchałem sobie o taśmach Obajtka, jakby nie patrzeć dziubdziusia Kaczyńskiego, szykowanego na następcę Morawieckiego, człowieka wolności (hehe) gadzinowego tygodnika "Sieci" (czyt. śmieci) oraz człowieka roku dupowłaznego "Wprost", i ryj mi się śmiał. Nie ma to jak widzieć, jak wiją się ci, którzy na nagraniach innych nie zostawiali suchej nitki. Radocha niemal taka, jak u Kropy na widok kijka :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.






