Info
Suma podjazdów to 791371 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec26 - 52
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 62.40km
- Czas 02:10
- VAVG 28.80km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 226m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrót do kondominium
Wtorek, 4 maja 2021 · dodano: 04.05.2021 | Komentarze 10
Fajnie było (no, nie do końca, bo pogoda średnia), ale się skończyło. Czas wrócić do przykrego ludzkiego schematu, którego głównym elementem jest spędzanie iks czasu w robocie. Jakby nie było ciekawszych rzeczy do zrobienia :)
Wyjazd dziś w okolicach dziewiątej rano. Aura "taka se" - ani zła, ani dobra. Pochmuno, wietrznie, ale bywało już gorzej. Przynajmniej śnieg nie padał, co jak na tegoroczną wiosnę jest już jakimś sukcesem :)
Trasa to "kondominium", rzadko ostatnio uskuteczniane: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.
Nie szalałem. Zmienne podmuchy nie pozwalały. Ale po jednej z moich ulubionych pętelek się z chęcią przejechałem.
Takiego oto miłośnika diesla spotkałem. "Stop hybrid go diesel" - ciekawe podejście...
Przed pracą musiałem jeszcze skoczyć z Kropą do weterynarza, bo znów - jak to się mówi po poznańsku - wiukała. Czyli od kilku dni kaszlała, a czasem słabo wymiotowała wodą. Przerabialiśmy to już, więc diagnoza była raczej znana - lekkie zapalenie oskrzeli. Lekarz to potwierdził i dostała pierwszy z kilku zastrzyków. A że zniosła to dzielnie, to udało mi się jeszcze zrobić jej przebieżkę po Dębinie. Prócz powyższego jak widać psu nic nie dolega :)
Wiosenny klimat w "moim" lesie.
Padł ostatnio jeden z wielu olbrzymów. Ale przynajmniej dożył swojego wieku, odszedł siłami natury, a nie wycięty przez człowieka. Teraz będzie spełniał swoją funkcję w inny sposób (oczywiście jeśli tak pozostanie, co dla przyrody jest najbardziej pożądane).
Spieszyłem się, więc zwierzęcy kadr na dziś to tylko face to face z gągołem :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 51.50km
- Czas 01:51
- VAVG 27.84km/h
- VMAX 52.50km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 188m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Aktywniak
Poniedziałek, 3 maja 2021 · dodano: 03.05.2021 | Komentarze 13
Dzisiaj już tak paskudnie jak wczoraj nie było. Choć do ideału wiele brakowało.
Dzionek o dziwo bardzo aktywny. A miałem odpoczywać... :)
Rano jeszcze padało. Cóż, znów pojawiła się okazja do wyspania. Czynność wykonałem, co potwierdził nawet zegarek, który ukazał dawno niewidziany komunikat "czas snu prawidłowy". Dziwy jakieś :)
W związku z aurą najpierw spacer na Dębinę. Tym razem wziąłem Kropę, bo opady już były na tyle małe, że pies łaskawie zgodził się wyściubić nos za drzwi. Nie narzekała, bo las pusty jak nigdy. Cóż, deszcz ma swoje zdecydowane plusy :)

W końcu udało mi się uwiecznić śpiewającą sikorę ubogą. Bardzo ładnie zresztą.
Po powrocie śniadanie i na rower. Wiało wciąż bardzo mocno, nawet więc nie walczyłem. Wykonałem zachodnią pętlę: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Jak widać warunki były nieoczywiste.
A popołudniu kolejny spacer, tym razem z Żoną, ale już nie na Dębinę, tylko w spokojniejsze miejsce, czyli w okolice cmentarza przy Samotnej. Tym razem dopadł nas deszcz, a jak. Kilka minut po tym, jak w najlepsze świeciło słońce. Więc tylko kilka symbolicznych fotek. Stacja Poznań Dębiec...
...mazurki na drucie...
...schowany kos...
...oraz ciekawostka: czarny gołąb (?).
Łącznie spacerkiem wyszło mi ponad 11 kilometrów.
Szybko minęły te trzy dni. Od jutra powrót do roboty :/
- DST 32.60km
- Czas 01:18
- VAVG 25.08km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 93m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut majówkowo-iskierkowy
Niedziela, 2 maja 2021 · dodano: 02.05.2021 | Komentarze 10
Piękna majówka trwa. Cały dzień lało.
Wstępnie była jeszcze nadzieja, że może uda się znaleźć okres bezdeszczowy wczesnym rankiem, ale gdzie tam. Pogodynki mówiły o pierwszych kroplach o ósmej, a gdy na chwilę wstałem o piątej, już krople waliły w parapet. To by było na tyle.
Do kolejki na szczepienia nie miałem zamiaru dołączać (dzisiaj też była, ludzie mokli przez kilka godzin), więc spędziliśmy rodzinny dzionek w domu. A że bez ruchu nie za bardzo potrafię egzystować, poszedłem na spacer. Ulewa była tak wielka, że nawet nie zabrałem Kropy. Ja sam wróciłem w takim stanie, że kurtka jeszcze teraz schnie, a reszta ciuchów wylądowało w pralce. No ale na wycieczkę po Dębinie nie ma złej pogody :)
Choć gągoły chyba miały inne zdanie :)
Aha, znalazłem smycz! Ktoś ją powiesił na jednym z płotów. Dziękuję i zwracam honor :)
No a późnym popołudniem, czyli po siedemnastej, w końcu zaczęło się lekko przejaśniać. To znaczy wciąż padało, ale ciut mniej. Ruszyłem więc na gluta. Perspektywa chomika potrafi zmobilizować :) Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - rondo przed Dąbrówką - Plewiska - Poznań.
Wiało masakrycznie. Ale większą atrakcją były podtopienia i kałuże. O takie jak na Junikowie.
Miałem chwilę czasu, więc zatrzymałem się przy "kredkowym" przedszkolu w Skórzewie. Okazało się, że jest mega fajne nie tylko z powodu płotu. Każdy rocznik przedszkolaków na przykład sadzi jedno drzewo - super inicjatywa. Do tego samo w sobie prezentuje się świetnie. Z chęcią bym do takiego chodził, bo nie miałem szczęścia do swojego - do dziś pamiętam kosę, jaką miałem z panią Ulą. To była czysta wzajemna nienawiść, a ja chyba już wtedy wyrobiłem u siebie geny anarchizmu :)





Firma pogrzebowa "Universum" się reklamuje naprzeciwko cmentarza. Nie wiedziałem, że ta branża ma aktualnie taką potrzebę.
No i najgorszy moment dzisiejszego dnia. Podczas jazdy przez Plewiska zatrzymałem się, żeby pozwolić pieszej wejść na pasy. Za mną jechał samochód, więc na wszelki wypadek wyciągnąłem lewą dłoń w górę, żeby też się zatrzymał. Tak zrobił, pani przeszła, więc ruszyłem. A kierowca, któremu widocznie nie spodobało się tak bezsensowne zachowanie jak respektowanie praw innych, specjalnie skręcił w prawo podczas wyprzedzania, prawie spychając mnie na chodnik. W tym momencie nie wytrzymałem - ryknąłem tak, że słyszano mnie chyba nie tylko w Plewiskach, ale i w Poznaniu (treści nie będę tu cytował, ale mam nadzieję, że choć część dotarła). I zacząłem gonić gnoja - byłem tak wściekły, że gdybym go dopadł, lusterko miałby w stu częściach. Niestety, nie udało się, choć było blisko, jakieś 10 sekund czerwonego światła zabrakło... Nawet jeśli bym miał zabulić za szkody, byłoby to warte swej ceny, żeby mendzie dać nauczkę. A chrypkę mam do teraz :)
Jutro znów ma padać...
- DST 59.20km
- Czas 02:00
- VAVG 29.60km/h
- VMAX 50.20km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 165m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczepu szczepu :)
Sobota, 1 maja 2021 · dodano: 01.05.2021 | Komentarze 15
Bardzo lubię Święto Pracy. Za jedno - nie trzeba wtedy pracować. Szanuję :)
Dzisiaj się nawet w miarę wyspałem. Dziwny to stan, ale przyjemny. Polecam.
Wyruszyłem koło dziesiątej. Ciepło nie było, ale też jakoś specjalnie zimno również nie. No i nie wiało już tak mocno. Zrobiłem jedną ze wschodnich pętelek - z Dębca przez Wartostradę, Maltę, Warszawską, Antoninek, Swarzędz, Jasin, Paczkowo, Siekierki, Gowarzewo, Tulce, Żerniki, Jaryszki, Krzesiny, Minikowo, Starołękę i Las Dębiński do domu.
Tak, zrobiłem to. Podjechałem na Maltę w weekend. W jednym celu - podpatrzeć na to, co się będzie działo z okazji szczepień preparatem Johnson & Johnson. Politycy wymyślili sobie coś takiego: idzie sobie człowiek na spacer, patrzy, a tu punkt ze szczepionką. O, to sobie wejdę i zrobię. Każdy rozsądny człowiek wiedział, że to nie wyjdzie :) A jak było? O tak:

Dystans? Jest. Centymetrowy. Nikt tego nie pilnował, dopiero na samym początku tej około kilometrowej kolejki żołnierzyki z WOT ingerowali. Covidzik jak sądzę szczęśliwy. Ja wiedziałem, że tak będzie :) Generalnie spoko, że ludzie chcą się szczepić, tylko czemu musi to być robione tak ryzykownie?
A przy okazji - rowerzystów na dwóch nogach na części tylko dla rowerów jeszcze więcej niż zwykle.
Z rzeczy fajnych - Maltanka znów jeździ! :)

Zatrzymałem się na chwilę w Siekierkach przy tamtejszym wielkim drewnianym kościele. 

Na wrotach ktoś napisał wiersz biały. Przynajmniej tak mniemam, bo tylko to może tłumaczyć całkowity brak interpunkcji :)
W samym Poznaniu zajrzałem jeszcze na front walki budowy nowego (stary wyburzono) wiaduktu przy ulicy Golężyckiej. Oj, jeszcze to potrwa, bez dwóch zdań.
Jeszcze kącik przyrodniczy. Ledwo bo ledwo, ale udało się uchwycić srokosza między drutami.
No i sarenki. Trzy, w samym Poznaniu.



Jak widać w końcu uciekły. Szkoda, ale z drugiej strony bardzo dobrze - idzie bowiem sezon dla gnoi z flintami.
Dębinę nie tylko przejechałem...
...ale i przespacerowałem. Ludzi było tyle, że szybko poleciałem w tę bardziej dziką część.
Tam między innymi kibicowałem drzewnej młodzieży. Niech pięknie rośnie i nigdy nie będzie wycięta przez człowieka.

Gdzieś tutaj zorientowałem się, że nie mam smyczy. Musiała mi wypaść z kieszeni kurtki gdzieś po drodze. Całkiem możliwe, bo psu rzucałem kijek tysiąc razy, a i krzaków wiele pokonałem. Oczywiście zaraz zawróciłem swoimi śladami, ale jej nie znalazłem. Kropa na szczęście bywa grzecznym psem, więc udało się spokojnie dotrzeć do domu. Postanowiłem jeszcze zrobić rundkę Czarnuchem, ale niestety pudło. Ewidentnie ktoś się połakomił na tak banalną rzecz. W jakimś normalnym kraju pewnie ktoś by ją powiesił na drzewie, ale niestety jesteśmy w Polsce. Jedyny plus, że sobie trochę pojeździłem na góralu po lesie.
Wpis dzisiaj spory. Na zaś, bo jutro ma lać przez cały dzień, więc zapowiada się jazdy mniej niż zero :(
EDIT: brawo ZAKSA za wygranie Ligi Mistrzów. Co prawda siatkarskiej, ale zawsze. Genialny mecz.
- DST 61.40km
- Czas 02:10
- VAVG 28.34km/h
- VMAX 58.60km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 213m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przedpaskud
Piątek, 30 kwietnia 2021 · dodano: 30.04.2021 | Komentarze 12
Idzie majówka, więc pogoda się pieprzy. Czy mogło być inaczej? Pewnie, że tak. Ale nie tym razem :)
Dzisiaj czuć już było to, co najgorsze. Czyli wiatr. A w sumie wichurę paskudną, która mnie dziś kompletnie zabiła. Motywacji do walki nie miałem żadnej. Typowy przedpaskud.
Trasa znów zachodnia, polna: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Miało nie padać. Więc zgodnie z obietnicami... kropiło :) Na szczęście słabo.
Spore stado saren widziałem. Dawno takiej ilości za jednym zamachem nie ująłem.

W innym miejscu zaś tylko dwója, za to podczas jakiegoś solidnego ochrzanu :)
Był i myszołów. Ale za szaro i za daleko do dobrego ujęcia. Sorry za pikselozę.

Jeszcze rzut oka na polną drogę w Lisówkach...
...oraz zachmurzony klasyk...
...i tyle wątpliwych atrakcji na dziś.
Dystans zawiera dojazd do pracy.
Aha, udało mi się dziś zarejestrować na szczepienie. Pod koniec maja dopiero, ale za to z wybraną szczepionką - Pfeizera. Najładniejsze logo mają :) A na poważnie: najmniej skutków ubocznych wyczytałem.
- DST 61.50km
- Czas 02:07
- VAVG 29.06km/h
- VMAX 50.80km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 176m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
U Antka :)
Czwartek, 29 kwietnia 2021 · dodano: 29.04.2021 | Komentarze 13
Pogodynki, od kiedy tylko na nie rano spojrzałem, zajęte były tym, co lubią robić najbardziej. Nie, nie oszukiwaniem ludzi, tylko straszeniem opadami :)
Dumny jestem z siebie, że nie uległem. Finalnie bowiem pojawił się mały deszczyk, ale tylko przez kilka minut, do tego o dziwo w wersji wiosennej, czyli nawet przyjemnej.
Trasa poranna, zaspana, południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
W Sowińcu przywitałem się z Antkiem. Chyba jest do kupienia razem z posiadłością pana Świtalskiego. Myślę, że przy zakupie za 50 milionów złotych raczej będzie gratis :)
Nawet w lesie ładnie dziś nie było.
Również zwierzaki nie dopisały. Jedynie uciekająca sarna się (nie)trafiła. 

Więc w zamian kadry z Dębiny, która już powoli wygląda na wiosenną.
Ostatnio wróciła na swoje miejsce czapla. I nawet dała się sfocić :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 61.40km
- Czas 02:09
- VAVG 28.56km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 226m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Księżycówka
Środa, 28 kwietnia 2021 · dodano: 28.04.2021 | Komentarze 15
No znów nie było mi dane się wyspać. Na to czas przyjdzie czas zapewne w trumnie. Czy tam urnie :)
Wyjazd poranny, gdy co prawda słońce już ładnie świeciło, ale temperatura nie powalała. No i wiało paskudnie ze wschodu, w żaden sposób nie z kierunku, który byłby choćby przez chwilę pomocny.
Trasa w tę i z powrotem: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice, gdzie nastąpił odwrót.
W Radzewicach zaparkowałem na nielegalu. Ale z pewną satysfakcją :)
Ale generalnie otoczenie tamtejszego kościoła jest całkiem klimatyczne.
Nie mogłem nie być w porcie.


Trafiła się samotna czapla na półwyspie.

A po drodze przyuważyłem bociana. Co jak widać łatwe nie było :)

A zaraz obok ogrzewała się samotna dymówka.
No i jeszcze motyw z nocy. Kładłem się koło północny, spojrzałem za okno, a tam pełnia.
Wyziębianie mieszkania przy okazji focenia było gratis :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 61.30km
- Czas 02:09
- VAVG 28.51km/h
- VMAX 50.70km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 201m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Śmieszkowanie i koziołkowanie
Wtorek, 27 kwietnia 2021 · dodano: 27.04.2021 | Komentarze 12
W nocy był lekki przymrozek. I wróciło ciężkie powietrze, które można kroić. Przypominam - mamy prawie maj :)
Rano było już ciut lepiej, choć i tak wciąż kręcę w jesienno-zimowym zestawie. Plusa miało słońce, które ładnie dokazywało.
Wykonałem poranną niewyspaną trasę, w końcu wschodnią: z Dębca przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo, Krzesiny, Jaryszki, Żerniki, Tulce, Krzyżowniki i Śródkę do granic Szczodrzykowa, gdzie zawróciłem, bo remont trwa w najlepsze, i wróciłem swoimi śladami.
Watr był słaby, co wcale nie oznacza, że sympatyczny - bowiem kręcił się strasznie, ani razu nie pomagając. Nawet podczas powrotu miałem problem, żeby z górki w Żernikach wycisnąć 50 km/h, tak był upierdliwy tam, gdzie miał pomagać. Ale finalnie się na styk udało, a ja czułem się jak na mecie jakiegoś Tór de Ogór :)
Na dzień dobry Dębina. Zajeświetlista dziś była.
Przed Krzesinami wypatrzyłem koziołka sarny. Miło, że poparzył ufnie i nie uciekł, ale dla niego lepiej, żeby miał więcej instynktu antyludzkiego, bo już niedługo zaczyna się na nie sezon i krzewiący polską kulturę narodową miłośnicy (i członkowie) PiS-u czy innej Konfederacji (jeden szajs), do spółki z pewnym wąsatym grubasem, pełniącym kiedyś funkcję prezydenta, o nazwisku Komorowski, będą mieli radochę z wpakowania im kulki w łeb. Jeśli trafią, co jak wiadomo jest raczej kwestią losową.
W Szczodrzykowie jak zwykle zatrzymałem się przy tamtejszym zbiorniku. Jednak bardziej niż ono zrobiły na mnie wrażenie zalane pola, nad którymi w najlepsze harcowały mewy.


Oczywiście śmieszki były również w wersji pływającej...
...podobnie jak kolejny perkoz do kolekcji.
Nie zabrakło również podrób Kropy :) Dzisiaj pełniły tę zaszczytną funkcję właśnie mewa oraz łyska.

No i kolejny dowód na to, że Google ewidentnie mnie śledzi. Nie tylko w telefonie :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 52.30km
- Czas 01:48
- VAVG 29.06km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 205m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kumuflując :)
Poniedziałek, 26 kwietnia 2021 · dodano: 26.04.2021 | Komentarze 15
W końcu udało mi się wykonać coś na kształt wyspania. W przybliżeniu, bo do pełnego sukcesu sporo zabrakło :) Jednak wolny poniedziałek to wartość sama w sobie, dla niej warto nawet pracować w weekend.
Niby miało padać, więc mimo wszystko wyruszyłem dość wcześnie. Finalnie tylko postraszyło - chmury rządziły na niebie, ale ani razu nic z nich nie spadło. Czyli w sumie wypad optymistyczny, mimo że wiało i było bardzo chłodno.
Trasa (zieeeew) zachodnia: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
W Lisówkach pojechałem w "swoje" zakamuflowane miejsce :)




Jak widać, stabilność konstrukcji gwarantuje brak tłumów :)
Samo Jezioro Tomickie może jakieś wypasione nie jest, ale lubię je.

Perkozy też :)


No i jedna gęś.
We wsi odwiedziłem jeszcze stajnię (nie)widoczną z tyłu.
Akurat kręcił się jeden z właścicieli (wiem, bo zapytałem czy mogę cyknąć fotki), którego konie traktują zdecydowanie jak swojego. Udało mi się uchwycić, że jest tam widoczne uczucie do tych pięknych zwierząt.

Taka była radocha na widok "swojego człowieka". I a jedzenia :)
A ja się ewakuowałem, żeby konsumować można było bez stresu :)

W okolicy pozytywne były też kundelki. Ciekawskie, ale nieszczekliwe :)

Odpocząłem. Również psychicznie. Od jutra niestety znów powrót do kieratu.
- DST 51.40km
- Czas 01:50
- VAVG 28.04km/h
- VMAX 50.80km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 136m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kuprowy wpis
Niedziela, 25 kwietnia 2021 · dodano: 25.04.2021 | Komentarze 11
Z musu wyjazd wczesny jak na niedzielę - dziewiąta rano. To nie było fajne :)
Za to okazało się całkiem rozsądne. Udało mi się bowiem zdążyć przed... deszczem ze śniegiem, który pojawił się przed południem. Ot, wiosny ciąg dalszy.
Trasa w tę i z powrotem. bo tak :) Z Dębca przez Górczyn, Plewiska, serwisówki, Zakrzewo, Lusowo i Batorowo do granic Swadzimia, gdzie zawróciłem.
Dzisiaj niestety znów mocno wiało :/ Szaleństw więc nie było. W sumie nie miało być :) No i wciąż dość zimno.
Żurawie w końcu dały się łaskawie podejść trochę bliżej. Dziękuję.
Kuper to potwierdzenie, że wiało :)
Sarenki przy serwisówce między Plewiskami a Dąbrówką ewidentnie dobrze się czują niedaleko domów. Mądre to zwierzaki i zapewne wiedzą, że w pobliżu osiedli ambon się nie montuje.
Prawie bym miał fajne zdjęcie kani rudej. Ale mi cholera jedna uciekła w ostatnim momencie i mam tylko jej tyłek podczas ataku na halę w Swadzimiu :) W ogóle ten wpis jakiś taki od niedzioba strony wyszedł.
No i wpadłem na chwilę szosą na Dębinę, przynajmniej tak ją odwiedzić, bo ostatnio czasu nie mam. Rano było jeszcze słonecznie i na szczęście bezludnie.







