Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242779.75 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791371 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.10km
  • Czas 01:44
  • VAVG 30.06km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 193m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Radzewicowo

Czwartek, 3 czerwca 2021 · dodano: 03.06.2021 | Komentarze 13

Dzisiaj plan był nieskomplikowany - podjechać do Radzewic odwiedzić stacjonującą tam rodzinkę na agroturystyce. Wykonany z sukcesem :)

Dojazd tym razem rowerem, bez psa. Wczoraj Kropa wybiegała się za wszystkie czasy, a na dłuższy z nią pobyt we wspomnianej miejscówce przyjdzie pewnie czas jeszcze tego lata.

Trasa w tę i z powrotem, bo zdrowia na stanie na wahadle w Rogalinku aktualnie nie posiadam. Tam się naprawdę długo kibluje, nawet rowerem nie da się tego objechać, więc wybrałem wersję: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice i z powrotem.

Jechało się o tyle fajnie, że od pewnego momentu z peletonem, który niestety zbyt szybko skręcił w niewłaściwą (czyli nie moją) stronę. Powrót już niestety to walka z bocznym wiatrem, choć i tak nie wyszło źle.

Najpierw podjechałem do portu, gdzie akurat instalowali się kajakarze. Zdobyłem też namiar na niedrogą wypożyczalnię organizującą spływ z Radzewic do Rogalinka.
Port Radzewice z kajakarzami w tle
Dzięki temu, że z agroturystyką "znam" się od kilku dobrych lat, bez problemu mogłem zaparkować rower.
Na terenie agroturystyki w Radzewicach
Wpadł też czterokilometrowy spacer po okolicy, którą wielbię za klimat oraz dzikość. Nie zdążyłem jeszcze przejrzeć większości dzisiejszych zdjęć, więc większość pochodzi z wczoraj, gdy Kropa z nami dreptała. I Reks, pies tutejszy, również genialny. Oraz częściowo starsza jamniczka Rodziców, suczka kochana nad życie.
Widok z tarasu w Radzewicach
Sprawdzone agro w pełnej krasie
Psia trójca
Zmęczeni ziomale
Wielkopolska w klimatycznym wydaniu, Radzewice
Uciekająca czapla
Jak się nie da urosnąć, to można być szerszym :)
Rozlewisko w okolicacg Radzewic
Małe i duże pędzi :)
Para kruków na drzewie
Kruk w locie
Dzisiejszy smaczek - sarna, która uciekła mi prawie spod nóg. Niestety zbyt szybko na dobre zdjęcie.
Sarna uciekająca przez pole
Reszta fotek może jutro.

Jeszcze dwie z Dębiny...
Chwila przerwy na Dębinie
Warta z wysokości wiaduktu przy Dębinie, Poznań
...oraz kadry z puszczykowskiej restauracji "Lokomotywa". Pyszne żarcie i świetny klimacik, polecam.
Stacja w Puszczykowie, a jednocześnie restauracja z pysznym jedzeniem
Ogródek resturacji
Wnętrze restauracji
Wystrój puszczykowskiej
Jutro znów plany, pewnie nie odpocznę. Życie :)




  • DST 52.80km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.54km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 174m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziki szorcik

Środa, 2 czerwca 2021 · dodano: 02.06.2021 | Komentarze 11

Dzień zawalony od rana do wieczora. No nic, wyśpię się w grobie. To znaczy pewnie urnie, bo nie chcę zajmować za wiele miejsca ;)

Wpis dziś więc jedynie symboliczny, typowy szorcik, może jutro uda się skrobnąć coś więcej.

Najpierw wypad rowerem (trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabno - Żabinko - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań), który miał za zadanie głównie przewietrzenie łba przed ostateczną decyzją w temacie zawodowym. Prawie została podjęta, choć jeszcze nie do końca.

Potem spacer z Kropą po Dębinie. Mimo że się spieszyłem, udało się w końcu "upolować" coś, na co się ostatnio szykowałem, ale o tym jutro lub później :) W zamian będzie coś z wczoraj.

A potem już wypad z Żoną na obiad, którzy postawili nam moi Rodzice, którzy w końcu po szczepieniach mogli w miarę bezpiecznie przyjechać na agroturystykę tam, gdzie powinni, czyli do Radzewic :), z okazji naszej kolejnej rocznicy.

Przy okazji wpadły same Radzewice. Też o tym później :)

No dobra kilka zdjęć, niekoniecznie w widocznej wyżej kolejności. Najpierw wczorajsze oko w oko z dzikiem na Dębinie, jak zwykle mega pozytywne :)
Oko w oko :)
Następnie kadr rowerowy ze "swojego" miejsca...
Stałe, dobre miejsce
...i w końcu Radzewice, ale w ujęciu z Kropą. Pies aktualnie chrapie, bo nie dość, że bawił się w kombajn...
Leci kombajn :)
...to jęzorem mógłby śmiało robić za mopa :)
To się nazywa wymęczyć psa :)
Tyle. Nie ma jak krótki urlop. Spaaaaać :)




  • DST 53.70km
  • Czas 01:55
  • VAVG 28.02km/h
  • VMAX 51.10km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 177m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lis-ówki

Wtorek, 1 czerwca 2021 · dodano: 01.06.2021 | Komentarze 15

Zabiegany i zajeżdżony dzionek. Wolnego w moim wydaniu ciąg dalszy :)

Najpierw odstawienie Czarnucha do serwisu. Nie dało się nim już jechać nawet do pracy, więc decyzja o wymianie bebechów była jedyną słuszną. Szkoda, że akurat przed długim weekendem, ale może uda się go odebrać na dniach.

Potem już szosą (też będącą na granicy) w drogę. Miało padać i faktycznie, kilka razy mnie skropiło, lecz na szczęście nie jakoś mocno.

Trasa zachodnia, klasyczna, polna, tak często opisywana, że ujmę ją w skrócie: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Plewiska - Poznań.

Nawiedziłem znajomą ambonę w Lisówkach, czyli trochę terenu weszło. Z chęcią założyłbym na niej kłódkę, żeby służyła tylko dobrym celom.
Landfszafcik z ambony w Lisówkach
Kolejny raz pod amboną w Lisówkach
Zanim jednak do niej dotarłem, dostałem bonusa. A w sumie dwa :) Niestety żaden nie został uchwycony ostro, bo zanim dwukrotnie wyjąłem aparat, było już po ptakach. A konkretnie po samicach muflona z małymi...
Lisówki, w dole drzewa stoją samice muflona
Samice muflona trochę bliżej
Zdziwione samice muflona
Ucieczka muflonów
...oraz lisa. Nazwa miejscowości w końcu zobowiązuje :)
Ledwo uchwycony lis w... Lisówkach
A w Trzcielinie odwiedziłem znajomego żółwia. Znów dokładnie w tym momencie padało. Przypadek? :)
Żółw z Trzcielina. Ciężko o jakieś inne, bardziej żywiołowe ujęcia :)




  • DST 56.20km
  • Czas 01:56
  • VAVG 29.07km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 171m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Komu będzie bił dzwon

Poniedziałek, 31 maja 2021 · dodano: 31.05.2021 | Komentarze 12

Znów wyjazd przedpracowy. Na napędzie z kofeiny i tylko z kofeiny.

Start sporo przed dziewiątą, z perspektywą kursu przez całe miasto, bo wiatr był północny ze wschodnimi wariacjami. Tak też zrobiłem i wykonałem kursik z Dębca przez Wartostradę, Maltę, Warszawską, Antoninek, Swarzędz, Jasin, Paczkowo, Siekierki, Gowarzewo, Tulce, Żerniki, Jaryszki, Krzesiny, Starołękę i Las Dębiński do domu.

Nie jechało się źle, ale też bez pomocy podmuchów, więc rewelki nie było. Tym bardziej, że rower coraz częściej krzyczy jeść, pewnie jeszcze chwilę pojeździ, ale generalnie ewidentnie doprasza się o nowe bebechy. 

Z niemiłych rzeczy - jak zwykle gazeciarze. Z miłych rzeczy - jeden kierowca, któremu dałem znać gestem, że zjadę bardziej na pobocze, żeby mógł mnie wyprzedzić, za co podziękował najpierw machając, a potem jeszcze światłami. Można? Można. Tylko czemu jednak nie można, tak generalnie i ogólnie?

Malta w tygodniu jest całkiem sympatyczna i przejezdna. Tu miejsce, gdzie rzeka Cybina wpada do jeziora.
Miejsce, gdzie rzeka Cybina wpływa do Jeziora Maltańskiego, Poznań
Na części dla pieszych pojawił się makaron :) To podstawa ta baliczek upamiętniających bodajże olimpijczyków, ale wygląda tak szpetnie, że chyba zniknie zanim powstanie jako całość.

Teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy mieszkańcami wsi Gowarzewo, otoczonej polami, i kupiliśmy sobie mieszkanie koło uroczego zielonego zagajnika. Fajnie, no nie? Już nie. Bowiem niedługo zamiast drzew będzie coś o wiele bardziej niezbędnego do życia - kościół. Hurrra! Zamiast świergotu ptaków będą nas budziły dzwony. Jupi.
Póki co piękny zielony zagajnik. Do czasu. W zamian będzie kościół i pustynia. Gowarzewo
Co więcej - w tym miejscu był kiedyś cmentarz ewangelicki. Jeśli dobrze rozumiem, świątynia powstanie bezpośrednio na nim. Słodko. Po trupach do celu.

A przed pracą jeszcze kurs po Dębinie, po tym jak jechałem przez Dębinę :)
Przy powalonym drzewie, Dębina, Poznań
W nocy była na niej akcja strażaków, bo jakiś dekiel podpalił kolejne drzewo. Kojarzę już trzy sfajczone :/
Wypalone od środka drzewo, Las Dębiński, Poznań
Trafi się za to gągoł w otoczeniu kaczek.
Gągoł i kaczki
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 52.20km
  • Czas 01:46
  • VAVG 29.55km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 207m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Północnik pościgowy

Niedziela, 30 maja 2021 · dodano: 30.05.2021 | Komentarze 17


Wypad poranny, bo niedziela zaplanowana. No nie było mi znów dane się wyspać :)

Najpierw o trasie. Wariant północny, bo stąd niby wiał dziś wiatr. Niby, bo oczywiście w praktyce jechałem cały czas z powiewami w pysk. Jazda przez cały Poznań - z Dębca Wartostradą, Chemiczną, Gdyńską przez Koziegłowy, Kicin, Kliny, Mielno do Karłowic, gdzie nastąpiła nawrotka do Wierzonki, Kobylnicy, Bogucina i znów przez miasto, zaliczając Miłostowo, Główną, Hlonda, Jana Pawła oraz Wartostradę.

Dawno mnie nie było w okolicach ICHOT-u (Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego)...
ICHOT - Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego, Poznań
Most między częściami ICHOT-u. Poznań
Zerknięcie z dołu na poznańską katedrę
...i zauważyłem nowe elementy. Takie jak Fałszywy Kulisty Model Ziemi. Według opisu ma być nawiązaniem do teorii spiskowych, a zbierane w nim nakrętki symbolizują walkę z zanieczyszczeniem środowiska...
Fałszywy Kulisty Model Ziemi. Według opisu ma być nawiązaniem do teorii spiskowych, a zbierane w nim nakrętki symbolizują walkę z zanieczyszczeniem, Poznań
...oraz "habitat", symbol koegzystencji ptaków, owadów i ludzi w mieście.
Rzeźba
Od Kicina goniłem peleton, jak się okazało "decathlonowską setkę". Bardzo rozsądnie się zachowującą, jak widać, od razu poczułem sympatię :)
Jedyne słuszne podejście do antyrowerowych absurdów
Udało się. Przy okazji pogadałem sobie z jednym z kolarzy, bardzo sympatycznie.
Dogoniony peleton
Fajnie się z nimi jechało, ale w Mielnie się odłączyłem, żeby dokarmić trawką znajome koniki.
Znajome koniki z Mielna
Żarłoki dwa :)
Zadowolone pysie. Jak to po trawce ;)
Darowanemu koniowi... :)
Po południu musiałem jeszcze wybiegać Kropę. Stałych znajomości nie zabrakło, Akira na swoim miejscu :)
Kropa zajęta kijem oraz Akira
Ludzi było zdecydowanie za dużo, więc skupiłem się mikroświecie.
Mikroświat na dębinie trzyma się mocno




  • DST 56.50km
  • Czas 02:01
  • VAVG 28.02km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 143m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Młodziakowo

Sobota, 29 maja 2021 · dodano: 29.05.2021 | Komentarze 13

Cóż, pogoda wciąż nie zachwyca... Dzisiaj miałem sobotę pracującą, więc musiałem ruszyć rano. Problem w tym, że padało. Nie jakoś specjalnie mocno, ale jednak. No nie ma lekko, trzeba było pokręcić.

Generalnie tragedii nie było, ale specjalnej przyjemności z jazdy również. Wiało, siąpiło, było szaro i ponuro.

Trasa zachodnia z północnymi wariacjami: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Ptactwo oczywiście również jakoś za bardzo ochoty na włażenie mi pod obiektyw ochoty nie miało, ale coś tam się uchwycić udało, do tego wybitnie rodzinnie. Gęsi z małymi...
Zaciekawiona gęś
Gęś z młodymi
Młoda gąska
Typowy nieopierzeniec :)
Gęś gadatliwa
,,,i w podobnej konfiguracji żurawie, choć te już zdecydowanie mniej wyraźnie.
Żuraw z młodym
Rodzinny dystans :)
A nad łbem wrzeszczał mi potrzeszcz (w sumie wymówienie tego to ciekawy sprawdzian dla obcokrajowców).
Wrzeszczący potrzeszcz :)
No i oczywiście motyw rowerowy, znad Jeziora Lusowsiego.
Pomost w Lusowie
Brzeg Jeziora Lusowskiego
W drodze do pracy oczywiście też mnie zlało :/




  • DST 57.10km
  • Czas 02:02
  • VAVG 28.08km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zadyszczka

Piątek, 28 maja 2021 · dodano: 28.05.2021 | Komentarze 12

Po pierwsze - w końcu udało mi się odebrać koło z serwisu. Śmiga jak nowe. Szkoda, że to dopiero połowa sukcesu, bo drugie, tylne, już od jakiegoś czasu stuka i puka. Ale czasem, nie non stop, więc jest na to niezawodny patent - słuchawki ma maksa :)

Po drugie - miało padać około trzynastej, a zlało mnie konkretnie w samym środku trasy, gdzieś około godziny dziewiątej trzydzieści. A potem, gdy już jechałem do pracy, lunęło tak, że musiałem schować się pod wiaduktem i odczekać całkiem sporo. Nie ma co, jest to jakiś sukces, być zmasakrowanym dwukrotnie deszczem, którego miało nie być.

Po trzecie - na trasie do Lisówek, w Trzcielinie, ludzie zaczęli już mówić mi dzień dobry. Chyba muszę zmienić kierunek :)

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Tak jak wspomniałem, było pogodowo paskudnie. I, cholera, wciąż wietrznie :/ Choć koniec świata wyglądał dziś nawet malowniczo.
Pochmurnie na końcu świata, Lisówki
Świat rozjaśniał jedynie rzepak.
Rzepakowe parkowanie
Dojrzały rzepak
Zwierzaków na trasie nie było, uciekły przed deszczem. Ale wybrałem się jeszcze przed robotą na "szybką Dębinę" i udało mi się przyuważyć (łatwe to nie było) ukrytą czaplę. 
Czapla myśli, że jest niewidoczna, Dębina, Poznań
Czapla zamyślona
Dystans zawiera - tak jak wspomniałem - deszczowy dojazd do roboty.




  • DST 52.80km
  • Czas 01:53
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 190m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zółwio i szczepiennie

Czwartek, 27 maja 2021 · dodano: 27.05.2021 | Komentarze 23

Dzisiaj sam wyjazd rowerowy akurat średnio mnie mentalnie zajmował. Były inne motywy, o których za chwilę.

Co do dwóch kółek: wypad poranny, wyjątkowo w jesiennej bluzie, bo naprawdę pi... to znaczy było zimno :) Do tego wiało. Jak zwykle zresztą.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Bez przygód. Ale za to z niespodzianką. Co prawda już nie taką dziewiczą, ale zawsze :) Jeśli chodzi o żółwie na Dębinie, temat mam ogarnięty i mnie już nawet nie dziwią. Ale okazało się, że znalazłem jeszcze jednego 25 kilometrów dalej, w Trzcielinie! Widziałem go ostatnio, ale gdy tylko zsiadłem z roweru, uciekł. Dzisiaj byłem bardziej sprytny i podjechałem od drugiej strony, dzięki czemu mam go sfoconego :)
Kolejny spotkany w Wielkopolsce żółw, tym razem w Trzcielinie :)
Wypatrzeć tego kurdupla niełatwo w tym krajobrazie. Podpowiadam, że należy szukać w dolnej części zdjęcia.
Kanałek w Trzcielinie, a na pierwszym planie w dole... żółw :)
Gdy wracałem z Lisówek..,
Wciąż pochmurne pola rzepaku w Lusówkach
...spotkałem opisywanego już sympatycznego "władcę Karkonoskiej", któremu sprzedałem odkrycie. Aż zawrócił, żeby też uwiecznić gada :)

Potem do pracy, ale nie rowerem, bowiem dzisiaj nadszedł w końcu mój dzień na szczepienie przeciw Covid. Dość późno, bo specjalnie czekałem na Pfizera. No i cóż, jestem po pierwszej dawce. Wszystko poszło sprawnie i sympatycznie - brawo. Oczywiście nie omieszkałem obfocić dość specyficzną wizytę na Międzynarodowych Targach Poznańskich :)
Kolejka na szczepienia na Międzynarodowych Targach Poznańskich
Cyrograf szczepionkowy podpisany :)
Całkiem dobrze zorganizowany punkt szczepień na poznańskich Targach
A może przy okazji coś wygram? Nieeee. chyba nie :)


I- (memy za fanpejdżem "NIE") -I

Przy okazji zrobiłem sobie spacerek po centrum Poznania, bo dawno nie łaziłem "turystycznie".
World Trade Center Poznań
Tu widok na tory z Mostu Dworcowego, w dole między innymi skład Kolei Wielkopolskich...
Widok z Mostu Dworcowego, w dole EZT Kolei Wielkopolskich, Poznań
...tu kilka spojrzeń na Nowy Bałtyk...
Nowy Bałtyk od strony południowej, Poznań
Północna część Nowego Bałtyku, Poznań
...w tym jedno takie, które zawsze rodzi podtekst.
Pewne skojarzenia na zawsze pozostają w głowie...
No i kawałek dawnej Dzielnicy Cesarskiej...
Spojrzenie na dawną Dzielnicę Cesarską, Poznań
...w tym Aula UAM...
Aula UAM, Poznań
...Plac Mickiewicza z krzyżami...
Plac Mickiewicza, Poznań
...oraz Zamek.
Zamek Cesarski w Poznaniu
Poznański Zamek od strony poczty
Tyle. Po szczepionce póki co jakichś negatywnych objawów brak, prócz tego, że niedawno łapa zaczęła boleć jak na drugi dzień na siłce po długiej przerwie :) Zobaczymy w nocy i jutro, dopuszczam w tyle głowy myśl o ewentualnej jutrzejszej rezygnacji z kręcenia. Ale oby nie.




  • DST 57.40km
  • Czas 02:04
  • VAVG 27.77km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 193m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Padaka

Środa, 26 maja 2021 · dodano: 26.05.2021 | Komentarze 12

Dzisiaj o dziwo jestem zmasakrowany pracą, a nie "wolnym", więc wpis znów z gatunku "padam na ryj", ale jakoś inaczej :)

Na rower wyszedłem lekko po ósmej, gdy specjalnie za ciepło nie było. Bardziej mnie to cieszyło niż martwiło, ale już wciąż paskudny wmordewind wkurzał bardzo. Fuj.

Znów jechałem na rezerwowym kole, bo gdy ruszałem to moje właściwe jeszcze nie było zrobione, a gdy dostałem info, że jest do odbioru, już nie miałem czasu podjechać do serwisu. Niby prosta rzecz, a nie do wykonania :) 

Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Fotki tylko w locie. To znaczy na balocie :) Myszołów się trafił, niestety bardzo daleko, więc ledwo te niewyraźne zdjęcia wykonałem.
Skupiony myszołów
Balety myszołowa na balotach :)
To samo z pliszką, nie dała się ładnie uchwycić.
Pliszka przy drodze
Przynajmniej las był stabilny :)
W pięknej leśnej zieleni
No i dowodzik na to, że Wielkopolska może i płaska, ale momenciki ma. Takie podjazdy od 3 do 6% pokonuję w ilości kilku-kilkunastu podczas każdego wyjazdu.
Nie taka płaska ta Wielkopolska - podjazd z Łęczycy do Lubonia
Dystans zawiera dojazd do roboty.




  • DST 53.10km
  • Czas 01:52
  • VAVG 28.45km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 183m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Koszmarkowo

Wtorek, 25 maja 2021 · dodano: 25.05.2021 | Komentarze 13

Dziwny dzionek za mną. To znaczy w sumie normalny, wolne = padam na ryj :)

Rano było początkowo pogodnie, ale krótko. Szybko przyszły ciemne chmury i istniało spore ryzyko, że lunie. Postanowiłem więc najpierw pójść z Kropą na Dębinę, a z kręceniem się wstrzymać.

Jak na złość, nie spadła ani kropla. Ja w międzyczasie dostałem info, że koła dzisiaj nie odbiorę (cholerny "sezon"), więc zamontowałem rezerwowe, z dawno nieużywanego Ventyla. Sam nie byłem pewien, czy ono jeszcze było na chodzie, ale po sprawdzeniu okazało się, że o dziwo owszem. Dobrze wiedzieć na przyszłość :)

Ruszyłem więc na trasę. I tak koszmarnie jak dzisiaj już dawno mi się nie jechało. Wiatr nie tylko masakrował siłą, ale i w ogóle nie chciał pomóc. Ani przez chwilę. Masakra, co widać po średniej.

Trasa jak zwykle polna, zachodnia: Poznań - Luboń - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Dąbrówka - serwisówki - Plewiska - Poznań.

Jako że nic interesującego prócz rzezi się nie zdarzyło, przechodzę do fotek. Mało ciekawych, ale coś się musi pojawić, więc najpierw te ze spaceru. Ciekawski kos...
Ciekawski kos
...oraz sroka z kijkiem, czyli kolejna naśladowczyni Kropy :)
Sroka z kijkiem w dziobie
Rowerowo było dość szaro, nawet na końcu świata.
Przy końcu świata w Lisówkach
Deszcz dopadł mnie kilka razy, między innymi w Trzcielinie. Wlazłem więc pod most :)
Kanałek w Trzcielinie
Pod mostkiem w Trzcielinie
Z ptakami skromnie. Trafiła się jedynie kania ruda, ale tylko od tyłu. Dobre i to.
Wiosenne barwy w Lisówkach
Kania kołuje wokół drzewa
Tył lądującej kani rudej