Info
Suma podjazdów to 791371 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec26 - 52
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 52.10km
- Czas 01:44
- VAVG 30.06km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 193m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Radzewicowo
Czwartek, 3 czerwca 2021 · dodano: 03.06.2021 | Komentarze 13
Dzisiaj plan był nieskomplikowany - podjechać do Radzewic odwiedzić stacjonującą tam rodzinkę na agroturystyce. Wykonany z sukcesem :)
Dojazd tym razem rowerem, bez psa. Wczoraj Kropa wybiegała się za wszystkie czasy, a na dłuższy z nią pobyt we wspomnianej miejscówce przyjdzie pewnie czas jeszcze tego lata.
Trasa w tę i z powrotem, bo zdrowia na stanie na wahadle w Rogalinku aktualnie nie posiadam. Tam się naprawdę długo kibluje, nawet rowerem nie da się tego objechać, więc wybrałem wersję: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice i z powrotem.
Jechało się o tyle fajnie, że od pewnego momentu z peletonem, który niestety zbyt szybko skręcił w niewłaściwą (czyli nie moją) stronę. Powrót już niestety to walka z bocznym wiatrem, choć i tak nie wyszło źle.
Najpierw podjechałem do portu, gdzie akurat instalowali się kajakarze. Zdobyłem też namiar na niedrogą wypożyczalnię organizującą spływ z Radzewic do Rogalinka.
Dzięki temu, że z agroturystyką "znam" się od kilku dobrych lat, bez problemu mogłem zaparkować rower.
Wpadł też czterokilometrowy spacer po okolicy, którą wielbię za klimat oraz dzikość. Nie zdążyłem jeszcze przejrzeć większości dzisiejszych zdjęć, więc większość pochodzi z wczoraj, gdy Kropa z nami dreptała. I Reks, pies tutejszy, również genialny. Oraz częściowo starsza jamniczka Rodziców, suczka kochana nad życie.










Dzisiejszy smaczek - sarna, która uciekła mi prawie spod nóg. Niestety zbyt szybko na dobre zdjęcie.
Reszta fotek może jutro.
Jeszcze dwie z Dębiny...

...oraz kadry z puszczykowskiej restauracji "Lokomotywa". Pyszne żarcie i świetny klimacik, polecam.



Jutro znów plany, pewnie nie odpocznę. Życie :)
- DST 52.80km
- Czas 01:51
- VAVG 28.54km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 174m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziki szorcik
Środa, 2 czerwca 2021 · dodano: 02.06.2021 | Komentarze 11
Dzień zawalony od rana do wieczora. No nic, wyśpię się w grobie. To znaczy pewnie urnie, bo nie chcę zajmować za wiele miejsca ;)
Wpis dziś więc jedynie symboliczny, typowy szorcik, może jutro uda się skrobnąć coś więcej.
Najpierw wypad rowerem (trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabno - Żabinko - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań), który miał za zadanie głównie przewietrzenie łba przed ostateczną decyzją w temacie zawodowym. Prawie została podjęta, choć jeszcze nie do końca.
Potem spacer z Kropą po Dębinie. Mimo że się spieszyłem, udało się w końcu "upolować" coś, na co się ostatnio szykowałem, ale o tym jutro lub później :) W zamian będzie coś z wczoraj.
A potem już wypad z Żoną na obiad, którzy postawili nam moi Rodzice, którzy w końcu po szczepieniach mogli w miarę bezpiecznie przyjechać na agroturystykę tam, gdzie powinni, czyli do Radzewic :), z okazji naszej kolejnej rocznicy.
Przy okazji wpadły same Radzewice. Też o tym później :)
No dobra kilka zdjęć, niekoniecznie w widocznej wyżej kolejności. Najpierw wczorajsze oko w oko z dzikiem na Dębinie, jak zwykle mega pozytywne :)
Następnie kadr rowerowy ze "swojego" miejsca...
...i w końcu Radzewice, ale w ujęciu z Kropą. Pies aktualnie chrapie, bo nie dość, że bawił się w kombajn...
...to jęzorem mógłby śmiało robić za mopa :)
Tyle. Nie ma jak krótki urlop. Spaaaaać :)
- DST 53.70km
- Czas 01:55
- VAVG 28.02km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 177m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Lis-ówki
Wtorek, 1 czerwca 2021 · dodano: 01.06.2021 | Komentarze 15
Zabiegany i zajeżdżony dzionek. Wolnego w moim wydaniu ciąg dalszy :)
Najpierw odstawienie Czarnucha do serwisu. Nie dało się nim już jechać nawet do pracy, więc decyzja o wymianie bebechów była jedyną słuszną. Szkoda, że akurat przed długim weekendem, ale może uda się go odebrać na dniach.
Potem już szosą (też będącą na granicy) w drogę. Miało padać i faktycznie, kilka razy mnie skropiło, lecz na szczęście nie jakoś mocno.
Trasa zachodnia, klasyczna, polna, tak często opisywana, że ujmę ją w skrócie: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Plewiska - Poznań.
Nawiedziłem znajomą ambonę w Lisówkach, czyli trochę terenu weszło. Z chęcią założyłbym na niej kłódkę, żeby służyła tylko dobrym celom.

Zanim jednak do niej dotarłem, dostałem bonusa. A w sumie dwa :) Niestety żaden nie został uchwycony ostro, bo zanim dwukrotnie wyjąłem aparat, było już po ptakach. A konkretnie po samicach muflona z małymi...



...oraz lisa. Nazwa miejscowości w końcu zobowiązuje :)
A w Trzcielinie odwiedziłem znajomego żółwia. Znów dokładnie w tym momencie padało. Przypadek? :)
- DST 56.20km
- Czas 01:56
- VAVG 29.07km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 171m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Komu będzie bił dzwon
Poniedziałek, 31 maja 2021 · dodano: 31.05.2021 | Komentarze 12
Znów wyjazd przedpracowy. Na napędzie z kofeiny i tylko z kofeiny.
Start sporo przed dziewiątą, z perspektywą kursu przez całe miasto, bo wiatr był północny ze wschodnimi wariacjami. Tak też zrobiłem i wykonałem kursik z Dębca przez Wartostradę, Maltę, Warszawską, Antoninek, Swarzędz, Jasin, Paczkowo, Siekierki, Gowarzewo, Tulce, Żerniki, Jaryszki, Krzesiny, Starołękę i Las Dębiński do domu.
Nie jechało się źle, ale też bez pomocy podmuchów, więc rewelki nie było. Tym bardziej, że rower coraz częściej krzyczy jeść, pewnie jeszcze chwilę pojeździ, ale generalnie ewidentnie doprasza się o nowe bebechy.
Z niemiłych rzeczy - jak zwykle gazeciarze. Z miłych rzeczy - jeden kierowca, któremu dałem znać gestem, że zjadę bardziej na pobocze, żeby mógł mnie wyprzedzić, za co podziękował najpierw machając, a potem jeszcze światłami. Można? Można. Tylko czemu jednak nie można, tak generalnie i ogólnie?
Malta w tygodniu jest całkiem sympatyczna i przejezdna. Tu miejsce, gdzie rzeka Cybina wpada do jeziora.
Na części dla pieszych pojawił się makaron :) To podstawa ta baliczek upamiętniających bodajże olimpijczyków, ale wygląda tak szpetnie, że chyba zniknie zanim powstanie jako całość.
Teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy mieszkańcami wsi Gowarzewo, otoczonej polami, i kupiliśmy sobie mieszkanie koło uroczego zielonego zagajnika. Fajnie, no nie? Już nie. Bowiem niedługo zamiast drzew będzie coś o wiele bardziej niezbędnego do życia - kościół. Hurrra! Zamiast świergotu ptaków będą nas budziły dzwony. Jupi.
Co więcej - w tym miejscu był kiedyś cmentarz ewangelicki. Jeśli dobrze rozumiem, świątynia powstanie bezpośrednio na nim. Słodko. Po trupach do celu.
A przed pracą jeszcze kurs po Dębinie, po tym jak jechałem przez Dębinę :)
W nocy była na niej akcja strażaków, bo jakiś dekiel podpalił kolejne drzewo. Kojarzę już trzy sfajczone :/
Trafi się za to gągoł w otoczeniu kaczek.
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 52.20km
- Czas 01:46
- VAVG 29.55km/h
- VMAX 52.20km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 207m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Północnik pościgowy
Niedziela, 30 maja 2021 · dodano: 30.05.2021 | Komentarze 17
Wypad poranny, bo niedziela zaplanowana. No nie było mi znów dane się wyspać :)
Najpierw o trasie. Wariant północny, bo stąd niby wiał dziś wiatr. Niby, bo oczywiście w praktyce jechałem cały czas z powiewami w pysk. Jazda przez cały Poznań - z Dębca Wartostradą, Chemiczną, Gdyńską przez Koziegłowy, Kicin, Kliny, Mielno do Karłowic, gdzie nastąpiła nawrotka do Wierzonki, Kobylnicy, Bogucina i znów przez miasto, zaliczając Miłostowo, Główną, Hlonda, Jana Pawła oraz Wartostradę.
Dawno mnie nie było w okolicach ICHOT-u (Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego)...


...i zauważyłem nowe elementy. Takie jak Fałszywy Kulisty Model Ziemi. Według opisu ma być nawiązaniem do teorii
spiskowych, a zbierane w nim nakrętki symbolizują walkę z
zanieczyszczeniem środowiska...
...oraz "habitat", symbol koegzystencji ptaków, owadów i ludzi w mieście.
Od Kicina goniłem peleton, jak się okazało "decathlonowską setkę". Bardzo rozsądnie się zachowującą, jak widać, od razu poczułem sympatię :)
Udało się. Przy okazji pogadałem sobie z jednym z kolarzy, bardzo sympatycznie. 
Fajnie się z nimi jechało, ale w Mielnie się odłączyłem, żeby dokarmić trawką znajome koniki.



Po południu musiałem jeszcze wybiegać Kropę. Stałych znajomości nie zabrakło, Akira na swoim miejscu :)
Ludzi było zdecydowanie za dużo, więc skupiłem się mikroświecie.
- DST 56.50km
- Czas 02:01
- VAVG 28.02km/h
- VMAX 51.50km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 143m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Młodziakowo
Sobota, 29 maja 2021 · dodano: 29.05.2021 | Komentarze 13
Cóż, pogoda wciąż nie zachwyca... Dzisiaj miałem sobotę pracującą, więc musiałem ruszyć rano. Problem w tym, że padało. Nie jakoś specjalnie mocno, ale jednak. No nie ma lekko, trzeba było pokręcić.
Generalnie tragedii nie było, ale specjalnej przyjemności z jazdy również. Wiało, siąpiło, było szaro i ponuro.
Trasa zachodnia z północnymi wariacjami: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Ptactwo oczywiście również jakoś za bardzo ochoty na włażenie mi pod obiektyw ochoty nie miało, ale coś tam się uchwycić udało, do tego wybitnie rodzinnie. Gęsi z małymi...




,,,i w podobnej konfiguracji żurawie, choć te już zdecydowanie mniej wyraźnie.

A nad łbem wrzeszczał mi potrzeszcz (w sumie wymówienie tego to ciekawy sprawdzian dla obcokrajowców).
No i oczywiście motyw rowerowy, znad Jeziora Lusowsiego.

W drodze do pracy oczywiście też mnie zlało :/
- DST 57.10km
- Czas 02:02
- VAVG 28.08km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 185m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zadyszczka
Piątek, 28 maja 2021 · dodano: 28.05.2021 | Komentarze 12
Po pierwsze - w końcu udało mi się odebrać koło z serwisu. Śmiga jak nowe. Szkoda, że to dopiero połowa sukcesu, bo drugie, tylne, już od jakiegoś czasu stuka i puka. Ale czasem, nie non stop, więc jest na to niezawodny patent - słuchawki ma maksa :)
Po drugie - miało padać około trzynastej, a zlało mnie konkretnie w samym środku trasy, gdzieś około godziny dziewiątej trzydzieści. A potem, gdy już jechałem do pracy, lunęło tak, że musiałem schować się pod wiaduktem i odczekać całkiem sporo. Nie ma co, jest to jakiś sukces, być zmasakrowanym dwukrotnie deszczem, którego miało nie być.
Po trzecie - na trasie do Lisówek, w Trzcielinie, ludzie zaczęli już mówić mi dzień dobry. Chyba muszę zmienić kierunek :)
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Tak jak wspomniałem, było pogodowo paskudnie. I, cholera, wciąż wietrznie :/ Choć koniec świata wyglądał dziś nawet malowniczo.
Świat rozjaśniał jedynie rzepak.

Zwierzaków na trasie nie było, uciekły przed deszczem. Ale wybrałem się jeszcze przed robotą na "szybką Dębinę" i udało mi się przyuważyć (łatwe to nie było) ukrytą czaplę. 

Dystans zawiera - tak jak wspomniałem - deszczowy dojazd do roboty.
- DST 52.80km
- Czas 01:53
- VAVG 28.04km/h
- VMAX 50.20km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 190m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zółwio i szczepiennie
Czwartek, 27 maja 2021 · dodano: 27.05.2021 | Komentarze 23
Dzisiaj sam wyjazd rowerowy akurat średnio mnie mentalnie zajmował. Były inne motywy, o których za chwilę.
Co do dwóch kółek: wypad poranny, wyjątkowo w jesiennej bluzie, bo naprawdę pi... to znaczy było zimno :) Do tego wiało. Jak zwykle zresztą.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Bez przygód. Ale za to z niespodzianką. Co prawda już nie taką dziewiczą, ale zawsze :) Jeśli chodzi o żółwie na Dębinie, temat mam ogarnięty i mnie już nawet nie dziwią. Ale okazało się, że znalazłem jeszcze jednego 25 kilometrów dalej, w Trzcielinie! Widziałem go ostatnio, ale gdy tylko zsiadłem z roweru, uciekł. Dzisiaj byłem bardziej sprytny i podjechałem od drugiej strony, dzięki czemu mam go sfoconego :)
Wypatrzeć tego kurdupla niełatwo w tym krajobrazie. Podpowiadam, że należy szukać w dolnej części zdjęcia.
Gdy wracałem z Lisówek..,
...spotkałem opisywanego już sympatycznego "władcę Karkonoskiej", któremu sprzedałem odkrycie. Aż zawrócił, żeby też uwiecznić gada :)
Potem do pracy, ale nie rowerem, bowiem dzisiaj nadszedł w końcu mój dzień na szczepienie przeciw Covid. Dość późno, bo specjalnie czekałem na Pfizera. No i cóż, jestem po pierwszej dawce. Wszystko poszło sprawnie i sympatycznie - brawo. Oczywiście nie omieszkałem obfocić dość specyficzną wizytę na Międzynarodowych Targach Poznańskich :)


A może przy okazji coś wygram? Nieeee. chyba nie :)

I- (memy za fanpejdżem "NIE") -I
Przy okazji zrobiłem sobie spacerek po centrum Poznania, bo dawno nie łaziłem "turystycznie". 
Tu widok na tory z Mostu Dworcowego, w dole między innymi skład Kolei Wielkopolskich...
...tu kilka spojrzeń na Nowy Bałtyk...

...w tym jedno takie, które zawsze rodzi podtekst.
No i kawałek dawnej Dzielnicy Cesarskiej...
...w tym Aula UAM...
...Plac Mickiewicza z krzyżami...
...oraz Zamek.

Tyle. Po szczepionce póki co jakichś negatywnych objawów brak, prócz tego, że niedawno łapa zaczęła boleć jak na drugi dzień na siłce po długiej przerwie :) Zobaczymy w nocy i jutro, dopuszczam w tyle głowy myśl o ewentualnej jutrzejszej rezygnacji z kręcenia. Ale oby nie.
- DST 57.40km
- Czas 02:04
- VAVG 27.77km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 193m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Padaka
Środa, 26 maja 2021 · dodano: 26.05.2021 | Komentarze 12
Dzisiaj o dziwo jestem zmasakrowany pracą, a nie "wolnym", więc wpis znów z gatunku "padam na ryj", ale jakoś inaczej :)
Na rower wyszedłem lekko po ósmej, gdy specjalnie za ciepło nie było. Bardziej mnie to cieszyło niż martwiło, ale już wciąż paskudny wmordewind wkurzał bardzo. Fuj.
Znów jechałem na rezerwowym kole, bo gdy ruszałem to moje właściwe jeszcze nie było zrobione, a gdy dostałem info, że jest do odbioru, już nie miałem czasu podjechać do serwisu. Niby prosta rzecz, a nie do wykonania :)
Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Fotki tylko w locie. To znaczy na balocie :) Myszołów się trafił, niestety bardzo daleko, więc ledwo te niewyraźne zdjęcia wykonałem.

To samo z pliszką, nie dała się ładnie uchwycić.
Przynajmniej las był stabilny :)
No i dowodzik na to, że Wielkopolska może i płaska, ale momenciki ma. Takie podjazdy od 3 do 6% pokonuję w ilości kilku-kilkunastu podczas każdego wyjazdu.
Dystans zawiera dojazd do roboty.
- DST 53.10km
- Czas 01:52
- VAVG 28.45km/h
- VMAX 53.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 183m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Koszmarkowo
Wtorek, 25 maja 2021 · dodano: 25.05.2021 | Komentarze 13
Dziwny dzionek za mną. To znaczy w sumie normalny, wolne = padam na ryj :)
Rano było początkowo pogodnie, ale krótko. Szybko przyszły ciemne chmury i istniało spore ryzyko, że lunie. Postanowiłem więc najpierw pójść z Kropą na Dębinę, a z kręceniem się wstrzymać.
Jak na złość, nie spadła ani kropla. Ja w międzyczasie dostałem info, że koła dzisiaj nie odbiorę (cholerny "sezon"), więc zamontowałem rezerwowe, z dawno nieużywanego Ventyla. Sam nie byłem pewien, czy ono jeszcze było na chodzie, ale po sprawdzeniu okazało się, że o dziwo owszem. Dobrze wiedzieć na przyszłość :)
Ruszyłem więc na trasę. I tak koszmarnie jak dzisiaj już dawno mi się nie jechało. Wiatr nie tylko masakrował siłą, ale i w ogóle nie chciał pomóc. Ani przez chwilę. Masakra, co widać po średniej.
Trasa jak zwykle polna, zachodnia: Poznań - Luboń - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Dąbrówka - serwisówki - Plewiska - Poznań.
Jako że nic interesującego prócz rzezi się nie zdarzyło, przechodzę do fotek. Mało ciekawych, ale coś się musi pojawić, więc najpierw te ze spaceru. Ciekawski kos...
...oraz sroka z kijkiem, czyli kolejna naśladowczyni Kropy :)
Rowerowo było dość szaro, nawet na końcu świata.
Deszcz dopadł mnie kilka razy, między innymi w Trzcielinie. Wlazłem więc pod most :)

Z ptakami skromnie. Trafiła się jedynie kania ruda, ale tylko od tyłu. Dobre i to.








