Info
Suma podjazdów to 810596 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Październik10 - 9
- 2026, Wrzesień30 - 11
- 2026, Sierpień31 - 24
- 2026, Lipiec31 - 19
- 2026, Czerwiec31 - 60
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 53.60km
- Czas 02:00
- VAVG 26.80km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 137m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Po kolei
Czwartek, 15 września 2022 · dodano: 15.09.2022 | Komentarze 2
Uff... W końcu mogłem się wyspać, bo prócz sprzątania (czyli kolejne dwa dni z głowy) nic do roboty :)
Na rower wyjazd jakoś przed jedenastą. Pogoda fajna, oczywiście prócz wiatru. Ten od wczoraj robi co chce, a chce mnie uwalić, co mu się udaje. Jest silny, zmienny i upierdliwy. Średnia więc dzisiaj nie istniała.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wszystko było po kolei. Szczególnie rogatki. Stałem na wszystkich możliwych: w Palędziu, Dopiewie i Dopiewcu. Z tego pod tymi pierwszymi dobre piętnaście minut. Czemu? Bo PKP nie ogarnia kilkuminutowych przerw między kolejnymi składami. Korek miał jakiś kilometr, jak nie więcej.
Główną atrakcją była wieża na Szachtach. W końcu postanowiłem zdobyć ją na rowerze. Oczywiście wnosząc go na plecach :) Udało się.Aha, oczywiście przeczytałem najpierw regulamin - nigdzie nie napisali, że nie można z dwoma kółkami :)



Inne motywy:

W Trzcielinie kolejne poznane koniki :) Od razu podeszły, więc trawka poszła w ruch. Najbardziej poszkodowany był kudłaty mikrus, odganiany przez większych, ale udało mi się znaleźć patent na nakarmienie i jego :)




No i na koniec popołudniowa kawka :) Dębiecka.

BS-a nadrobię zapewne jutro, bo na wieczór plany.
- DST 51.80km
- Czas 01:53
- VAVG 27.50km/h
- VMAX 51.30km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Z górki
Środa, 14 września 2022 · dodano: 14.09.2022 | Komentarze 2
Uff... Najgorsze już za mną. Pokój wymalowany, jutro ewentualne poprawki i sprzątanie, ale na szczęście większość tego paskudztwa będzie scedowana :)
Dzisiaj nie było czasu na poranne rowerowanie, tylko dzionek trzeba było niestety zacząć od roboty. Ta o dziwo poszła całkiem sprawnie i lekko po trzynastej mogłem się zbierać na dwa kółka. Wrrróćć. Nie mogłem, tylko musiałem, bo od oparów czułem się jak naćpany.
Wiało całkiem solidnie z zachodu, więc wpadł klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań
Bez przygód, jedynie tylko znów potwierdzenie, że nienawidzę jeździć w godzinach popołudniowych, bo korkowa sraczka jest jeszcze większa niż rano. Oczywiście jedno na dziesięć aut ma w środku więcej niż jedną osobę.
Zwierzakowa kiszka. Tylko mazurek wśród słonecznika...
...oraz kolejne zebranie szpaków.
No i rowerówka. na koniec.
- DST 51.40km
- Czas 01:50
- VAVG 28.04km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 163m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dwuczęściowo
Wtorek, 13 września 2022 · dodano: 13.09.2022 | Komentarze 8
Życia w oparach ciąg dalszy. Już mam dosyć :)
Dzisiaj przyszedł czas na malowanie właściwe. Czyli już z górki. Ale trzeba było zacząć względnie wcześnie, więc rano zacząłem od jedynie gluta, na trasie: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Potem robota, czyli nudy, a lekkim popołudniem dokrętka do pięciu dych, tym razem na południe: Poznań - Luboń - Komorniki - Wiry - Luboń - Poznań. Jeszcze przed godzinami szczytu, więc jakoś ten Luboń udało się przeżyć.
Fotki. Dębina...
...poznańskie Sypniewo i jego granice...

...i zielona ławeczka z Komornik.
Kolorystycznie lecę z niebieskim :)
Zwierzaki. Dzisiaj tylko szpaki :) Ale dużo.
W tym jeden wybitnie chętny na foty :)
- DST 51.40km
- Czas 01:50
- VAVG 28.04km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 130m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Koli(fine)zyjnie
Poniedziałek, 12 września 2022 · dodano: 12.09.2022 | Komentarze 5
Remontu dzień drugi. Już nie ma lekko, przyszedł czas na sufit i białkowanie, czyli czyszczenie ścian z całego syfu, który na nim zaległ przez lata.
Plan był taki, że od rana pomalowanie zostanie spora część, gdy będzie schła pójdę na rower, a potem reszta zabawy. W sumie wyszedł, ale z musu jeszcze trzeba było nawiedzić dziwne miejsca zwane marketami budowlanymi, bo zabrakło kilku rzeczy. Zeszło na to niestety sporo czasu, więc pierwsze przyłożenie pędzla do ściany nastąpiło gdzieś dopiero pprzed jedenastą.
A wyjazd na rower prawie przed trzynastą. Nie lubię tej godziny, bo zawsze gdzieś w tych okolicach zaczynają się problemy - korki, powroty z pracy, kolizje, rozkojarzeni ludzie. No i cóż mogę napisać... Nie zawiodłem się.
Ale najpierw o trasie, żeby było z głowy: Poznań - Plewiska - Junikowo - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.
Jako że wszędzie są objazdy, zmuszony zostałem do dojechania do Wysogotowa przez Skórzewo. Kto był, ten wie, że powinno się go omijać ze względu na śmieszki. Niestety nie miałem wyboru i skończyło się... kolizją. Bo polskie DDR-ki projektują debile, którzy jakby nie wiedzieli, że droga dla rowerów nie powinna stykać się z wyjazdem z jakiegokolwiek sklepu. A już na pewno nie marketu. Typu Netto. Bo tam właśnie, gdy już byłem na przejeździe (wiem, wiem, temat ostatnio modny, więc precyzuję), moje przednie koło zostało zintegrowane z maską Audi. Na szczęście ja, człowiek nauczony życia, na wszelki wypadek zwolniłem do kilku kilometrów na godzinę, a auto dopiero ruszało. No i zatrzymało się na mój donośny krzyk o treści... No dobra, nieważne jakiej :)
Po chwili wyleciał z niego przerażony (autentycznie) kierowca z przeprosinami, upewnił się, czy nic mi się nie stało, podczas gdy ja się upewniałem, że nic się nie stało rowerowi. Zaczął mnie przepraszać i nawet... przytulił :) Nienauczony jestem takich reakcji, hehe. W sumie koło przeżyło, uszkodziła mi się jedynie lekko owijka i zeszło trochę farby z i tak zmasakrowanej już klamkomanetki. Jako że widziałem, iż cała sytuacja nie wynikała z chamstwa, a po prostu z zagapienia się, zrobiłem tylko zdjęcie blach, wziąłem numer telefonu i umówiłem się, że jakby coś wyszło po drodze, dam znać. Wszystko grało, więc po powrocie wysłałem jedynie smsa z informacją, że w sumie bez ofiar, na co odebrałem telefon z kolejnymi przeprosinami i prośbą o podanie numeru konta, żeby chociaż było "na flaszeczkę po tych wszystkich emocjach" :) Warunkowo się zgodziłem, a pójdzie nie na flachę, a na nową owijkę. Kiedyś. Podsumowując: jeśli kolizje, to tylko takie.
To jeszcze nie koniec atrakcji na dziś. Ale najpierw fotki, znów z Lusowa.


Ze zwierzaków jedynie żurawie, bardzo daleko i sprytnie ukryte w tle.

Wspominałem o korkach? Były wszędzie. Nawet na... serwisówce. Dobrych kilka minut czekania na możliwość minięcia tego asa.

A gdy radośnie i ostrożnie wyjeżdżałem sobie z tunelu łączącego Fabianowo/Kotowo z ulicą idącą wzdłuż Szacht, niemal zabił mnie jakiś debil na rowerze, który nagle odkrył, że potrafi się rozpędzić do 30+ na łuku. Hamulce zadziałały.
Oj, nie mogę więcej wyjeżdżać w takich godzinach. To nie na moje nerwy.
No ale siła wyższa... Chwilowa barwa ściany w połączeniu z rękawiczką w sumie pasuje do dzisiejszych realiów :)
BS-a nadrobię jak opary ze mnie zejdą. Czyli jutro albo pojutrze :)
- DST 53.70km
- Czas 01:53
- VAVG 28.51km/h
- VMAX 51.80km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 140m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Unigruntownie
Niedziela, 11 września 2022 · dodano: 11.09.2022 | Komentarze 7
Przez kilka następnych dni BS będzie pisany na oparach. Jeśli w ogóle.
Nie, nie zanurzam się w jakimś alkomaratonie, choć blisko: zaczynam krótki urlop. Taki po polsku, czyli... czas rozpocząć remont :) Na tapetę idzie pokój, czyli w kawalerce dość istotny i ciężki do odnowienia element. Jak zwykle okazuje się, że lokum jest za małe do mieszkania, za duże do sprzątania i zdecydowanie nie do ogarnięcia przy jakimkolwiek odświeżaniu. No ale jakoś trzeba sobie poradzić. Najwyższy czas, bo na ściany już nie dało się patrzeć, na panele również, ale na wymianę tych ostatnich sam się nie piszę.
W związku w powyższym, niedziela była aktywna. Zabawa mydłem malarskim i unigruntem nie należy do moich ulubionych. Jednak na pokładzie jest jedna fanka, a wręcz PaKeRka - Pani Kierownik Remontu, która chyba to lubi :)
Jutro od rana dalsza część paskudnej roboty. Jakoś przetrwamy :)
Aha, wypadałoby coś o rowerze napisać :) Noo... byłem. Trasa zachodnia, poranna, zachmurzona: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań. Nie jechało się źle, a w sumie nawet całkiem spoko. Tylko tak szaro jakoś było. Ale kilka fotek wpadło, z Lusówka i Lusowa, w tym moje ulubione diabelskie drzewo, perkoz i mewa srebrzysta. 





- DST 61.60km
- Czas 02:22
- VAVG 26.03km/h
- VMAX 44.20km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 167m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zgodnie z zapowiedziami
Sobota, 10 września 2022 · dodano: 10.09.2022 | Komentarze 3
Miało padać i niestety padało. Ale na szczęście głównie w nocy (mocno) i nad ranem (już słabiej). A gdzieś tak lekko po dziewiątej nagle przestało.
To był oczywiście sygnał, że należy korzystać z okazji. Nie wiedziałem, czy będzie to chwilowe błogosławieństwo, czy dłuższe, więc w te pędy osiodłałem Czarnucha, ubrałem najgorsze rowerowe ciuchy i w drogę.
Plan był taki, że robię gluta, a potem się pomyśli. No i wyszedł on taki: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - dom. Pod nim okazało się, że tylko kropi, więc dokręciłem do jedynego słusznego dystansu. No to dalej, przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo do Głuszyny, gdzie zrobiłem nawrotkę i wróciłem swoimi śladami.
Jedynym miejscem, gdzie się zatrzymałem, były Szachty, w końcu puste. Skorzystałem :) Miałem ze sobą tylko kompakt, więc fotki jedynie symboliczne.






Zwierzaki na dziś to jedynie łabądki w oddali. czyli pikseloza przy tym świetle.

Do pracy rowerem.
- DST 62.10km
- Czas 02:13
- VAVG 28.02km/h
- VMAX 51.70km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Klasykowo
Piątek, 9 września 2022 · dodano: 09.09.2022 | Komentarze 3
W końcu wiatr trochę (ale tylko trochę) wyluzował i zmienił kierunek na zachodni (teoretycznie). Można było wrócić na stare szlaki.
Wyjazd oczywiście poranny, niedospany, na jednej kawie. Na szczęście nie było gorąco i już nie padało.
Trasa to zachodni klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Dawno mnie nie było w Luboniu. Nie tęskniłem. Szczególnie za dziadkami-nieogarami w Tico i tępymi paniusiami-gazeciarami. Ale były w pakiecie.
Tu też mnie dawno nie było :)
Bagno w Trzcielinie nadal stoi...
...a pilnuje go szpak.
Do pracy Czarnuchem, bo wieczorem miało mżyć, a jutro to już w ogóle lać :/ Z jazdą może być problem.
Jeszcze kadr z wczesnojesiennej Dębiny...
..oraz taki wieczorny gość na klatce -prawdopodobnie rolnica tasiemka.
- DST 56.70km
- Czas 02:16
- VAVG 25.01km/h
- VMAX 51.70km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Preludium
Czwartek, 8 września 2022 · dodano: 08.09.2022 | Komentarze 4
Pogoda zaczyna się kopać. Zgodnie z założeniami zresztą.
Dzisiaj było preludium. Od rana miało być sucho, więc zgodnie z tradycją... spadł deszcz. Nie jakiś specjalnie duży, ale wystarczający, żebym wpadł na pomysł jazdy Czarnuchem. W sumie to czekałem jedynie na pretekst, bo ostatnie dni walki z wiatrem na szosie skutecznie zniechęciły mnie do czegokolwiek.
Wiało jeszcze bardziej niż wczoraj, ale na mtb mnie to lotto. Po prostu jechałem, starając się nie wkurzać.
Trasa to kolejna kopia z małymi zmianami, czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. Normalnie droga krzyżowa :)
Koniki ze Szczytnik już mnie poznają i same przychodzą :)


W Szczodrzykowie skromnie. Perkozy...

...oraz całkiem fajny miks, czyli czaple, mewy i gęgawy obok siebie, ale baaaaaaaaaaaardzo daleko.
Wyjątkowo żadne F16 nade mną nie przeleciało. Ale Cessna owszem :)
Dojazd do pracy na rowerze miejskim. Bo na wieczór zapowiadają armagedon.
- DST 62.10km
- Czas 02:21
- VAVG 26.43km/h
- VMAX 51.50km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 152m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Męczarniowo
Środa, 7 września 2022 · dodano: 07.09.2022 | Komentarze 4
Oj, wymęczył mnie dzisiejszy wyjazd strasznie. Niby wszystko ok, temperatura rankiem przyzwoita (14 stopni), potem ciut gorąco (stopni 20), opadów brak, ładne słońce, ale... No własnie. Ale ten cholerny wiatr! Typowy cichacz, niby nie aż tak mocny, ale wiejący z każdej strony, byle w pysk. Nie miałem sił z nim walczyć. Poddałem się. Życie.
Trasa wschodnia, bo stamtąd NIBY dmuchało. Czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Tyle się działo, że głównie ziewałem :)
Nawet aparatu nie było sensu wyciągać, więc foty z drogi tylko te "dębinowe".

Żeby nie było łyso, "przydomowa" czapla z niedzieli. Dużo ludzi było w moim lesie, ale miejsce sobie znalazła :)
- DST 53.60km
- Czas 01:59
- VAVG 27.03km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 23.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dobrojakościowo
Wtorek, 6 września 2022 · dodano: 06.09.2022 | Komentarze 7
Ostatni wolny dzień w tym tygodniu. I mimo że również zalatany, to ze zdziwieniem przyjąłem na zegarku dawno niewidziany komunikat: "prawidłowy czas snu, dobra jakość". Dziwnie tak :)
Wyjazd przed jedenastą. Słonecznie, niestety wciąż wietrznie, ale mniej niż wczoraj.
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
W końcu miałem chwilę, żeby zatrzymać się nad stawem w Szczytnikach. Ładny.
Wcześniej nastąpiło dokarmianie koników ;)


W Szczytnikach...

...czapla kumulacja, niestety większość albo daleko, albo wysoko na niebie.


Bliżej był tylko szablak, ale taki już postrzępiony :)






