Info
Suma podjazdów to 783452 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień30 - 48
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 52.60km
- Czas 02:01
- VAVG 26.08km/h
- VMAX 54.50km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 60m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Resztki
Poniedziałek, 4 kwietnia 2022 · dodano: 04.04.2022 | Komentarze 11
Armagedon został odłożony o jeden, a w sumie to o pół dnia. Bowiem słońce świeciło od rana całkiem ładnie.
To jednak cisza przed burzą. Wieczorem miało zacząć lać, a ma to trwać przez co najmniej tydzień :/
Cichy niestety nie był wiatr. Urywał łeb konkretnie, momentami na polach niemal zatrzymując mnie w miejscu. Na średnią więc nawet nie patrzę, ważne, że przeżyłem :)
Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Było naprawdę ładnie. Szkoda, że tylko wizualnie.
Brakowało jedynie zwierzaków. Trafiły się tylko sarenki-samobójczynie, uchwycone w biegu, więc mało wyraźne. Uspokajam: wszyscy przeżyli :)

Aha, święta, święta i po świętach... Polska :/
Do pracy rowerem nie jechałem, zrobiłem sobie za to spacerek przez Dębinę, łapiąc resztki pogody.
Co będzie jutro i w najbliższych dniach? Pewnie nic dobrego...
- DST 51.50km
- Czas 01:51
- VAVG 27.84km/h
- VMAX 51.80km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 188m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kokoszkowo
Niedziela, 3 kwietnia 2022 · dodano: 03.04.2022 | Komentarze 10
Wczoraj trochę się zasiedzieliśmy ze znajomymi, więc o porannym wczesnym wyjeździe nie było za bardzo mowy :) Ale za to się wyspałem, rzecz godna odnotowania.
Przed śniadaniem najpierw poszedłem z Kropą na Dębinę, gdzie zastały mnie lekkie, bardzo lekkie opady śniegu. No i na szczęście względnie pusty las.
Potem można już było startować na rower. Problem był jeden - miasto częściowo zawalone czymś, od czego można było ostatnimi laty odpocząć, czyli masowe imprezy sportowe dla "amatorów", z czego niektórzy zrobili sobie niezły biznes na życie. Tym razem półmaraton. Najciekawsze było to, że z powodu miłości do sportu Poznań się zakorkował, bo jakoś trzeba było dojechać na start lub metę, zasmradzając świat spalinami. Ot, paradoks.
Trasa: Dębiec - Górecka - Grunwald - Jeżyce - Sołacz - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Kobylniki - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Fotki. Na początek Dębina i Kropa w wydaniu diabełkowym :)

No i część rowerowa. Niedzielny korek na Przybyszewskiego - oczywiście musiałem odczekać kolejny cykl.
Tu Sołacz. Liczyłem na kokoszki i się nie zawiodłem. Ale wpadł też... bluszcz.





Kolejna pauza była dopiero nad poznańskim Jeziorem Strzeszyńskim. Wciąż czystym. Był tam nawet jeden mors, dumny z siebie :)



Na DK92 między Zakrzewem a a Dąbrową trafiła się chyba zguba, która pomyliła trasę :) Nie trąbiłem :)
Aha, jeszcze znajome sarenki spod Skórzewa. Niestety finalnie się spłoszyły.



Podsumowując: było wietrznie, zimno i ciężkawo. Ale mogło być gorzej :) Niestety według prognoz tak ma być od jutra :/
- DST 51.50km
- Czas 01:51
- VAVG 27.84km/h
- VMAX 50.90km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 146m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Mikroklimatycznie
Sobota, 2 kwietnia 2022 · dodano: 02.04.2022 | Komentarze 9
Po raz kolejny okazuje się, że okolice Poznania przez swój mikroklimat są chyba najlepszym miejscem do rowerowania w Polsce :) Wszędzie dookoła śniegi, a tu słońce. Co prawda wiało złem na maksa, ale i tak chyba słabiej niż wczoraj. Jednak spokojnie, prognozy na kolejny tydzień twierdzą, że się wyrówna, trzeba więc korzystać.
Sobota niestety w pracy, więc wyjazd poranny. Miało to jeden plus - było dość pusto - oraz same minusy, od temperatury po moje niewyspanie.
Trasa wschodnio-miejsko-północna: Dębiec - Wartostrada - Malta - Miłostowo - Antoninek - Swarzędz - Jasin - Paczkowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Malta w słońcu. Aż dziw. Do tego zoomy na centrum Poznania wyszły całkiem wyraźnie.


Fajnie było do czasu jazdy krajówką. A że DK92 ma w okolicach Poznania cztery pasy i zieleń pośrodku, to jak zwykle w weekend nie mogło zabraknąć debili-klaksoniarzy, którzy wiedzą swoje, mimo mózgu wielkości orzeszka. Kij z debilem z osobówki, ale już morderca z tira na litewskich blachach nie tylko uwiesił się na klaksonie, ale i perfidnie wyprzedził mnie na gazetę. Nie ma co, to super uczucie gdy tony pojazdu prowadzonego przez istotę z zaawansowanym bezmózgowiem prawie spychają cię na nieugruntowane pobocze... Oj, żałuję, że nie miałem kamerki. A ja dodaję litewskich kierowców do najgorszych w Europie - będą tam sobie miło spędzać czas w gronie polskich, ukraińskich i bułgarskich. Mam nadzieję, że zwyrol usłyszał choć trochę pozdrowień z mojej strony. A już na pewno widział pewien międzynarodowy gest.
Aha, sprawdziłem jak wygląda sytuacja z zakazem jazdy rowerem na opisywanej wczoraj bezsensownej śmieszce w okolicach Żernik - zaraz za rondem znaku nie postawili, więc będę korzystał. Gorzej, że taki już zakwitł kawałek dalej, zaraz za zakrętem na Jaryszki. Zrobiłem dziś mimo wszystko test jazdy po tym czymś, o tyle dobrze, że da się rozpędzić do wartości 50+. Minusów jest więcej, między innymi nagła konieczność włączenia się do ruchu - oczywiście trzeba się zatrzymać, chyba że ktoś planuje samobójstwo przez rozjechanie. Co za idiota to wszystko wymyśli...? Za dobrze widocznie było bez takich abstrakcji.

Niestety zwierzaków nie przyuważyłem. Ale że do pracy szedłem piechotką (na wieczór plany), to wpadł ciężko pracujący w sobotę dzięcioł :)
- DST 52.60km
- Czas 02:01
- VAVG 26.08km/h
- VMAX 51.70km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 152m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Prima wietrzylis
Piątek, 1 kwietnia 2022 · dodano: 01.04.2022 | Komentarze 11
Pierwszokwietniowa pogoda okazała się żartem. Bardzo niesmacznym zresztą.
Wiem, w centralnej i południowej Polsce było gorzej - spadł śnieg. W okolicach Poznania było zaledwie zimno i "zaledwie" wiało tak, że momentami ledwo kręciłem. A odczuwalna temperatura była zbliżona do tej na minusie.
No nic, zadanie zostało wykonane, więc można być z siebie zadowolonym, mimo koszmarnego wyniku.
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Robakowo - Gądki - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Minikowo - Las Dębiński - dom.
Dębina tym razem rowerowo z innego miejsca.
W Szczodrzykowie klasycznie. Nawet o dziwo wyszło słońce.
Ptactwo swojskie. Perkozy i śmieszki walczące z falami.


Już w samym Poznaniu trafiły się żurawie. Jednego ledwo niewyraźnie uchwyciłem na ziemi, ale chwilę potem odleciały.



Bardziej przyziemnymi były sarenki.


No i niestety skończono kolejną debilną śmieszkę łączącą nic z niczym, czyli Jaryszki z Żernikami. Po co to komu? Nie mam pojęcia - mi na pewno nie. Fakt, dobrze jest to zrobione, ale po pierwsze łączy się ze starym kostkowym bublem (na szczęście krótkim), po drugie oczywiście musiał zakwitnąć mój ulubiony znak. Dosadnie ująłem moje uczucia wobec niego.


Na Dębinie kolejny dowód na to, że wiało :)
Kropa zaś zyskała ubranko. Ostatnio non stop się przeziębia i kaszle, co jakiś czas jest na antybiotykach, więc w związku z tym, że pogoda póki co wraca do klimatów zimy, trzeba było coś dla niej znaleźć. Lepiej późno niż wcale. Oczywiście nie jest zachwycona, ale się przyzwyczai, nie ma wyjścia :)
- DST 62.60km
- Czas 02:19
- VAVG 27.02km/h
- VMAX 52.80km/h
- Temperatura 3.0°C
- Podjazdy 153m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Lodowo
Czwartek, 31 marca 2022 · dodano: 31.03.2022 | Komentarze 9
Brrr.... Zima wróciła. Na szczęście póki co bez śniegu, ale temperaturowo było dzisiaj gdzieś tak jak w styczniu.
Wyjazd oczywiście poranny, więc wrócił strój na cebulę. No nie tęskniłem :)
Aha, do tego wiało paskudnie (naprawdę paskudnie) ze wschodu. W połączeniu z wartością na termometrze doznania z jazdy były delikatnie mówiąc średnie.
Trasa na wschód: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Poranna Dębina znów w mroźnym słońcu.


Tak samo zresztą jak wciąż zalane pola i zalew w Szczodrzykowie.


Tu jednak trafiło się trochę ciekawego. W końcu w miarę dobre ujęcie gęgawy...

...ale przede wszystkim łyska w jakimś szalonym tańcu. A ja po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć jakie kosmiczne pazury ma ten dziwny ptak.





Z latających było jeszcze... F16.

Dystans zawiera dojazd do pracy.
A mi udało się wczoraj nagrać taniec godowy perkozów. Krótki, z kaczką gratis :) Zapraszam:
- DST 62.30km
- Czas 02:13
- VAVG 28.11km/h
- VMAX 51.80km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 131m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
God(ow)nie :)
Środa, 30 marca 2022 · dodano: 30.03.2022 | Komentarze 14
Na jeden dzień wróciła wiosna. I to jaka piękna!
Aż żal było jechać do pracy, jak zwykle zresztą :) Powinni tego zabronić. Kategorycznie.
Kij z tym, że było zimno, wciąż wiało i takie tam. Słońce ratowało sytuację. Można było człapać i człapać.
Trasa zachodnia z północnym odchyłem: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.
A tak wyglądało Jezioro Lusowskie:

Tamże natrafiłem na perkozy w czasie godów. Piękny widok.




Z bardziej domowej menażerii: konik...
...oraz gul-gul :)
Dojazd zawiera - niestety - dojazd do roboty.
- DST 61.10km
- Czas 02:15
- VAVG 27.16km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 124m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Burość
Wtorek, 29 marca 2022 · dodano: 29.03.2022 | Komentarze 9
Zgodnie z zapowiedziami pogoda się spieprzyła. No cóż, dobrze wiedzieć, że pogodynki się czasem jednak nie mylą.
Na termometrze zaledwie siedem stopni, a podczas jazdy jako towarzysz zimny wiatr. Jakoś nie miałem specjalnej motywacji do walki, więc poranny wypad jedynie na zasadzie: byle przeżyć :)
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewo - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
W Trzcielinie ani jednego kotka :( Widocznie się pochowały na samą myśl o aurze. Za to trafiły się żurawie, które to zerkały na ambonę, czyli symbol ludzkiego okrucieństwa, to dreptały, to tańczyły na wietrze.



Wpadł też samotny potrzeszcz.
Sarenki już czekają na lato 2022 :)
Generalnie jednak było szaro, buro i ponuro...
...również na Dębinie.
Za to wracając z niej natrafiłem na dwa kolejne pieski z rasy kijkowców :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 61.20km
- Czas 02:11
- VAVG 28.03km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Słoneczne ostatki (?)
Poniedziałek, 28 marca 2022 · dodano: 28.03.2022 | Komentarze 11
Jeszcze jeden dzień ze słońcem - jupi!
Jeszcze jeden dzień z mocnym wiatrem - nie jupi! :)
Wyjazd przed praca, czyli najgorzej. Tym bardziej, że barbarzyńska zmiana czasu jeszcze nie przyjęła się odpowiednio w moim organizmie.
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - LIsówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Oj, dał mi po dupie wiatr na polach. Choć oczywiście mogło być gorzej :)
Znów spotkałem Czarkę. No i znów miała sesję, a co :)








Z "normalsów" trafił się żuraw. Ale daleko.
Dystans oczywiście z dojazdem do pracy. Ale wcześniej jeszcze Dębina z Kropą. No i udało się uwiecznić zaskrońca, całkiem imponującego zresztą.
- DST 53.10km
- Czas 01:48
- VAVG 29.50km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 182m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Złodziejsko :)
Niedziela, 27 marca 2022 · dodano: 27.03.2022 | Komentarze 4
Po złodziejskim poranku, przez który doba ma 23, a nie 24 godziny, nie można było spodziewać się wyspania. Nie zawiodłem się, niestety :)
Rowerowanie nastąpiło jakoś po jedenastej, czyli po dziesiątej. Wrr. Dość ciepło, ale też dość wietrznie, jednak bez przesady.
Trasa to "kondominium", czyli południowo-zachodni klasyk, rzadko ostatnio u mnie widywany: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo Stare - Dymaczewo Nowe - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.
Całkiem przyzwoicie mi się jechało, muszę przyznać. Słonecznie, ładnie, tylko podmuchy chłodziły i trzeba było uważać na sezonowców.

A skoro niedziela, to obowiązkowo musieli pojawić się bezmózgowcy w autach. W Szreniawie uratowało mnie przed co najmniej skasowaniem tylnego koła to, że jechałem jakieś 40 km/h, więc debil wyjeżdżający na pełnej parze z podporządkowanej we mnie nie trafił. A na DW 311, która przebiega nad A2, standard - klaksoniarz. Nie wiem co jest niezrozumiałe na tej tablicy, ale widocznie jak się jest istotą tępą, to każdą drogę z pasem zieleni uznaje się za co najmniej autostradę. Pogratulować.
A, skoro jesteśmy przy znakach. Pisałem już kiedyś o tym, że pewien genialny pisowski wojewoda zakazał w Poznaniu stosowania na nowo projektowanych szerokich chodnikach znaku dopuszczającego ruch rowerowy. Musi być więc albo nakaz, albo nic. Na szczęście Poznań jest sprytny i potrafi obejść pomysły idiotów :) Wygląda to dziwnie, ale spełnia swoją rolę - można, ale nie trzeba tym czymś jechać. Ja oczywiście wjechałem na to tylko w celu wykonania zdjęcia.
Na koniec ptactwo. Dziś bez szału - czapla z baaaardzo daleka, która po chwili odleciała...

...oraz wrona siwa.
Trafił się też polny łowca...
...a ja zostałem z daleka sympatycznie obszczekany.
Na koniec kadr z Dębiny. Znalazłem miejsce, gdzie przez sekundę nie było ludzi.
- DST 61.30km
- Czas 02:16
- VAVG 27.04km/h
- VMAX 51.70km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 157m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Szarościowo
Sobota, 26 marca 2022 · dodano: 26.03.2022 | Komentarze 10
No i pogoda się zbiesiła. Rano było jeszcze słonecznie, ale już przed południem chmury zaczęły rządzić.
Oczywiście, mogłem wstać wcześnie i ruszyć. Ale odsypiałem na zaś, bo jutro gnoje okradają mnie z godziny życia. Wrr.
Aha, no i wrócił paskudny wiatr. Taki już niestety silny, z którym walczyć nie było sensu.
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - LIsówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Zawitałem sobie w okolice "znajomej" ambony. A pod nią syf. Widać, że myśliwskie mendy zaczynają się bawić w swoje. Ale znalazłem też hit - resztki leku na nerwy. Albo zwierzaki nie dają się zabić (brawo!), albo ktoś tu powinien zmienić pasję. Sugeruję na przykład rosyjską ruletkę :)

Niestety, szarość spowodowała, że nie było nawet czego uwiecznić. Jedynie gdzieś tam na niebie przeleciała samotna czapla.
Ale jest też pozytyw: w Trzcielinie pojawił się drugi kotek :) Co prawda nie jest to Trzcinka (ona miała więcej czarnego na pyszczku), ale też się da pogłaskać :)

Potem już tylko dojazd do pracy. Dzisiaj jedynie na kilka godzin, załatać lukę grafikową.






