Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2025

Dystans całkowity:1799.15 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:68:23
Średnia prędkość:26.31 km/h
Maksymalna prędkość:61.20 km/h
Suma podjazdów:5598 m
Liczba aktywności:31
Średnio na aktywność:58.04 km i 2h 12m
Więcej statystyk

Już nie słonecznie

Czwartek, 31 lipca 2025 · Komentarze(6)
Może i znów zrobiło się pochmurnie i nawet deszczowo, ale za to powrócił silny wiatr :)

Taka to dobra zmiana pojawiła się po zaledwie jednym prawie idealnym dniu. Już tęsknię.

Znów dzionek pracujący, więc wyjazd poranny. Oj, ciężko się wstawało.

Trasa tym razem z zaliczeniem Lubonia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Kilka minut po zrobieniu tego zdjęcia zaczęło padać. Na szczęście tak na letnio, więc dało się to przeżyć.
Chwila przed deszczem
Z drogi tylko jedno ujęcie myszołowa.
Tył myszołowa na drucie
Za to na spacerze po Dębinie udało się wypatrzeć małą niebieską kropkę - zimorodka :)
Ukryty zimorodek
Dystans z dojazdem do roboty, Czarnuchem.

Słonecznie

Środa, 30 lipca 2025 · Komentarze(6)
Ładny dzionek się zrobił. Słoneczny, bez opałów i w końcu z ciut słabszym wiatrem. Może być :)

Wyjazd oczywiście poranny, ziewający, bo Kropa znów sobie zażyczyła wyjść o 4:30 w nocy. Niewolnik nie miał innej opcji, musiał iść.

Trasa dokładnie taka sama jak wczoraj, żeby ominąć "ukochany" Luboń: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Muszę przyznać, że nie jechało się źle. Gdybym nie jechał z plecakiem i aparatem, pewnie nawet chciałoby mi się pocisnąć. A tak to trzymałem jedynie minimum przyzwoitości :)

Słoneczniki kwitną na potęgę i robią klimat.
Słoneczniki pod chmurami
Rowerówka słonecznikowo-drzewna
Ze zwierzaków tylko wędrująco-odpoczywające żurawie.
Odpoczywające żurawie
Żurawie łeb w łeb
Para żurawi na polu
Dystans z dojazdem do pracy, Czarnuchem, przez Dębinę.
Oświetlona Dębina

Żółwim tempem

Wtorek, 29 lipca 2025 · Komentarze(4)
Wróciło słońce. I chmurki. I nie ma upału. Super!

Nooo, nie do końca - przywalił również wiatr, i to konkretnie, z zachodu. Główny demotywator znów osiągnął sukces, co widać po średniej.

Wyjazd już niestety przedpracowy, poranny.

Trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Żółwika odwiedziłem :)
Żółwik z pewnego bagienka
No i wypatrzyłem żurawia z juniorem.
Żuraw junior ze
Żuraw w gąszczu
Wspomniane słońce.
Klasyczne chmurki
Dystans z dojazdem do pracy, ale już Czarnuchem.

Padaka

Poniedziałek, 28 lipca 2025 · Komentarze(3)
To, co miało przyjść w weekend, przyszło w poniedziałek. Czyli deszcz. Fuj.

Miałem jeszcze jeden dzień wolnego, więc najpierw odespałem urlop, potem zrobiłem zakupy i czekałem czy opady przejdą. No nie zanosiło się.

W końcu jednak stały się na tyle niewielkie, że postanowiłem ruszyć. Oczywiście niedługo potem zrobiło się znów konkretnie, ale skoro już ruszyłem...

Trasa kombinowana: Dębiec - Świerczewo - Fabianowo - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Wysogotowo - Skórzewo - Junikowo - Kopanina - Świerczewo - Dębiec - Dolna Wilda - Wartostrada do końca i z powrotem - Hetmańska - Dębiec.

Zdjęć mało, bo wiadomo :) Ale kilka wpadło, w tym ze zwierzaków czapla i ślimak jako podsumowanie średniej. Bo nie tylko lało, ale też wiało jak cholera.
Uratowany ślimak
Deszczowa Wartostrada
Na kładce berdychowskiej
Czapla z okolic Wartostrady

Hopkowy powrót

Niedziela, 27 lipca 2025 · Komentarze(8)
Dzień powrotu z agroturystyki, czyli wszystko co dobre... no wiadomo :)

Zdjęć mam z tysiąc, może kiedyś je ogarnę, dzisiaj więc ze zwierzakowych tylko te symboliczne, a skupiam się bardziej na rowerowaniu, bo podzieliłem go na dwie części: rozkrętkę, powrót do agro, pakowanie i dojazd do Poznania, też najlepiej, czyli na dwóch kołach.

Czyli: Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalin - Mosina - Krosinko - Ludwikowo - Krosinko - Mosina - Osowa Góra - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Puszczykowo - Luboń - Poznań.

Wiało niestety tak jak miało wiać - czyli mocno z północnego zachodu. W pysk.

Trochę przewyższeń wpadło, bo zaliczyłem zarówno Ludwikowo, jak i Osową Górę. Dawno tam nie byłem, trzeba było nadrobić. Fałmaks polubił to :) Szkoda tylko, że to jedno z ostatnich widoków na wieżę (ma być zburzona i zbudowana nowa)...
Widok z ulicy Pożegowskiej w Mosinie
Mosina widziana z góry, czyli płaska Wielkopolska
Jeden z ostatnich widoków na wieżę na Osowej Górze
Wiata na Osowej Górze w Mosinie
Pożegnanie z lepszym światem.
Taras w agro
Ze wspomnianej masy zdjęć wylosowałem kanię rudą. Co do reszty - zależy od czasu.
Krążąca kania
Wzlatująca kania ruda

Wiejsko

Sobota, 26 lipca 2025 · Komentarze(9)
Dzisiaj start na rower z najlepszego miejsca, czyli ze wsi :) A dokładnie z Radzewic, gdzie wylądowaliśmy na weekend, ja oczywiście transportując się rowerem, łącząc przyjemne z... przyjemnym :)

Jak to w tym miejscu, organizm działa intuicyjnie i obudziłem się po... piątej. Rano. Nagrodą były mgły i sesja oko w oko z dosyć ufną sarenką. Zdjęcia ogarnę po powrocie, dzisiaj tylko kilka.

Wyjazd po odespaniu wstawiania, czyli przed dziewiątą. Trasa nieskomplikowana, w tę i z powrotem na zachód, niestety ciągle pod wiatr: Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Mosina - Krosinko - Dymaczewo Stare - Dymaczewo Nowe - Łódź - Witobel - Łódź - Dymaczewo Nowe - Będlewo - Dymaczewo Nowe - Dymaczewo Stare - Krosinko - Mosina - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice.

Wspomniane poranne spotkanie:
Sarna w porannej mgle
Sarna mnie wywąchuje
Poranne mgły
Starodrzew we mgle
No i jeszcze w skrócie dzisiejszy wyjazd. A BS-a nadrobię po powrocie.
Pałac w Będlewie

Rowerówka znad WPN-u
Warta na wysokości Rogalinka
Koniki na łące
Pliszka siwa

Szorcik

Piątek, 25 lipca 2025 · Komentarze(2)
Wpis na szybko, bo przed wyjazdem, a dodany później. 

A w weekend będę ograniczony, nie tylko umysłowo, ale czasowo :)

Wyjazd podzielony na dwa etapy: dookoła domu i potem do Radzewic :)

Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo -  Komorniki - Plewiska - dom - Las Dębiński - Starołęka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalin - Rogalinek - Świątniki - Radzewice.

Aura przeddeszczowa. Ale bez opadów póki co.

Zdjęcia jedynie symboliczne, z myszołowem w roli tytułowej.
Myszołów i baloty
Na klasyku
Tyle :)

Serialowo

Czwartek, 24 lipca 2025 · Komentarze(5)
Serial "niewyspanie" trwa dalej. Dzień kolejny zaliczony.

Dzisiaj na szczęście nie padało, ale było bardzo pochmurnie. W sumie to lubię, bo jest malowniczo, choć foty zwierzaków wychodzą średnio. Ale za to najczęściej nie ma upałów, co jest wartością samą w sobie :)

Wyjazd oczywiście poranny, przedpracowy, na zachód. I trochę dłuższy, bo zapomniałem włączyć zegarek, orientując się na piątym kilometrze. Przyczyna? Jest w pierwszym akapicie :)

Trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Głuchowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Wspomniana malowniczość:
Ciężkie chmury nad klasykiem
Pochmurna rowerówka
Ze zwierzaków balotowy żuraw, przelatująca czapla, czajki trzy oraz wrzeszcząc coś myszołów. Wszystko niestety w fatalnym świetle.
Żuraw ukryty za balotami
Zbliżenie na żurawia
Przelatująca czapla
Czajki trzy
Myszołów na starym drzewie
Dystans z dojazdem do pracy.

O frustracie

Środa, 23 lipca 2025 · Komentarze(8)
Dzisiaj jechałem w deszczu, co mnie w sumie zaskoczyło. Myślałem, że tylko postraszy, niestety. Na szczęście nie były to jakieś wielkie opady, ale tyłek zmókł. I głównie na ostatnich kilometrach.

Wyjazd oczywiście poranny, niedospany.

Trasa dokładnie taka, jak wczoraj: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Najpierw o zwierzakach z tej szarzyzny. Żurawie trio...
Żurawiowe trio
...czapla...
Czapla w krzakach
...oraz kruki.
Kruki na polu
Rowerówka jeszcze na sucho.
Chmury na klasyku
No i wydarzenie dnia, czyli dziewiczy debil. Od kiedy powstała kretyńska śmieszka w Palędziu i Gołuskach, z teleportami i kostką, regularnie ją olewam. I do tej pory o dziwo był spokój, być może kierowcy jeszcze nie odnotowali, że ten antyrowerowy wynalazek istnieje, a może po prostu stwierdzali, że jest tak absurdalny, że mnie rozumieją. Do dzisiaj.

Jechałem sobie spokojnie, wcale nie wolno, ponad trzy dychy na godzinę, gdy usłyszałem za sobą klakson. Nie jeden, ale upojny dźwięk uwieszenia się na tym ukochanym przez większość rodaków elemencie. Jako że człowiek im starszy, tym spokojniejszy, pierwotnie temat olałem, ale że frustrat się nie poddawał, to tylko kulturalnie pokazałem, przykładając rękę do ucha, że coś słabo słyszę i dodałem jeszcze gest ziewania. Po chwili PZ-towy szeryf wyprzedził mnie na gazetę i specjalnie zahamował gwałtownie przede mną. Klasyka. Byłem na to przygotowany, mając już ręce na klamkach, więc nie tylko go ominąłem częściowo, ale prawie udało mi się zrównać z miejscem, gdzie ta menda siedziała, ale zdążyłem zobaczyć jedynie nalany ryj i wąsy, bo nasz bohater dodał gazu i tyle go widziałem. Oczywiście już się nie szczypałem i mam nadzieję, że usłyszał moje pozdrowienia. Cyknąłem też fotkę na pamiątkę. Szkoda tylko, że nie udało mi się (już był za daleko) uwiecznić naklejki z rybą (jest tylko plamka z lewej strony), bo miałbym pełen obraz miłosiernego Polaka-katolika.

Aha, śmieszka to to coś po lewej, wiem, że ciężko zauważyć :) Szkoda, że nie jechała za nami policja, z chęcią zapłaciłbym tę stówę za brak jazdy po DDR, żeby dorwali i uwalili tego potencjalnego mordercę.
Ten as prawie mnie rozjechał
Żeby nie było - w tamtym roku starałem się zainterweniować w gminie Dopiewo i w Zarządzie Dróg Powiatowych, żeby jeszcze podczas budowy zrobili tam chodnik z dopuszczeniem, a jednym z moich argumentów było to, że na pewno będzie dochodziło do konfliktów. Odpisano mi, że nie ma mowy i w ogóle to jest super. No cóż... Oto dowód, czyli treść mojego maila:

Dystans z dojazdem do pracy. Już Czarnuchem. No i jeszcze ukojenie nerwów, czyli Dębina.
Dębina po deszczu

Oddychająco

Wtorek, 22 lipca 2025 · Komentarze(8)
W nocy padało, a nawet lało. Na szczęście nad ranem przestało, a do tego spadła temperatura, i to znacznie. Uff.

Minus? Wiatr, który znów zaczął swoją rytualną rzeź. Zabił mi konkretnie średnią.

Wyjazd poranny, na zachód, klasyczną trasą: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Przez większość drogi było pochmurno, ale pod koniec pojawiły się nawet przejaśnienia.

Ze zwierzaków wpadły żurawie przy balotach oraz trznadel. Kadry trochę takie jesienne :)
Duży balot i małe żurawie
Rozmawiające żurawie
Żurawie podążają dalej
Trznadel na krzaku
Zbliżenie na trznadla
Ostatnie pięć kilometrów jechałem ze schodzącym powietrzem z tylnego koła. Udało się uniknąć serwisowania na trasie, bo dziura była mała - okazało się, że najechałem na jakiś kolec, który centralnie przebił gumę. Po wymianie nie wyczułem zadry, więc mam nadzieję, że nie czeka mnie konieczność wymiany opony. 
Przejaśnienie na Dębinie
Dystans z dojazdem do pracy.