Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2024

Dystans całkowity:1702.75 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:65:57
Średnia prędkość:25.82 km/h
Maksymalna prędkość:53.00 km/h
Suma podjazdów:4237 m
Liczba aktywności:30
Średnio na aktywność:56.76 km i 2h 11m
Więcej statystyk

Wschodnik

Sobota, 30 listopada 2024 · Komentarze(7)
Sobota spędzana niestety w pracy, więc wysypianie nie było mi dane. A i patrząc na swój najbliższy grafik będę głównie chodził jak zombie. I tak samo jeździł :)

O dziwo ani nie padało, ani już koszmarnie nie wiało, do tego nawet dało się miejscami zauważyć słońce. Więc... się nie spieszyłem.

Trasa dzisiaj wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Kamionki - Szczytniki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Łąka w Kamionkach znów zalana (walcie się, potencjalni deweloperzy, ha!)...
Zalana łąka w Kamionkach
...a martwe drzewa na styku poznańskiej Głuszyny wciąż stoją. Tam też... walcie się potencjalni deweloperzy! :)
Martwe drzewa u granic Poznania
Spotkałem znajomą rodzinkę żurawi...
Żurawia rodzinka
...oraz sarenki.
Przyuważone w oddali sarenki
Oczywiście Dębina punktem obowiązkowym.
Znów rowerówka z Dębiny
Dystans z dojazdem do pracy.

Wiosenka :)

Piątek, 29 listopada 2024 · Komentarze(8)
No, w końcu koniec szarugi. Przynajmniej przez połowę dnia jej nie było, potem co prawda wróciła, ale co się napatrzyłem, to moje :)

W zamian szalał huraganowy wiatr. To dzięki niemu niebo było tak malownicze, a ja kompletnie zmasakrowany. Coś za coś.

Trasa zachodnia, z północnym odchyłem: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Batorowo - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Warto się było pomęczyć, żeby znów zobaczyć kawałek wiosny. Takiej na plus pięć. Stopni :)
Droga z Lusówka
W końcu ładna rowerówka
Wiosna wróciła!
Na pomoście przy Lusowskim
Jezioro Lusowskie
Na Jeziorze Lusowskim skromnie, sporo kaczek i kilka łysek.
Łyski na wodzie
Po drodze taka impresja z wroną.
Wronia impresja
A nad głową Rajanek :)
Rajanek leci
Dystans z dojazdem do pracy.

Nie spać, padać!

Czwartek, 28 listopada 2024 · Komentarze(4)
Podobno rano nie padało - nie wiem, spałem :)
 
A gdy już nie spałem, to padało. Nie na tyle jednak mocno, żeby nie udało się wykręcić Czarnuchem w założeniu gluta, a jak się okazało w praktyce - pełnych pięciu dych.

Za to wiało na tyle mocno, żeby zmasakrować i mnie, i średnią.

Trasa znów polna, zachodnia: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Stado sarenek w szarości
Samotny żuraw
A tak wyglądała mżawkowa rowerówka.
Rowerowe mżawkowanie
A fuj!

Szarowanie

Środa, 27 listopada 2024 · Komentarze(3)
Dzisiaj nie padało - miło. Za to było szaro.

Dzień wolny, ale zalatany, więc na rower był tylko kawałek czasu.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Atrakcji brak, prócz dwóch gazeciarzy, takich w wersji "Polak potrafi. Zabić".

Z ptaków kruk i znajomy myszołów.
Kruk na polu
Znajomy myszołów
Była też chwila z kawałkiem jasności. Takiej na 40% :)
Aura na 40%
A jutro... deszcz.

Garncowo

Wtorek, 26 listopada 2024 · Komentarze(8)
W listopadzie jak w garncu - wczoraj piękne słońce, dzisiaj paskudny deszcz od samego rana.

Na szczęście nie były to jakieś ulewy, ale opad pozwalający od biedy na wykręcenie gluta, przynajmniej takie było wstępne założenie. A finalnie wyszedł cały dystans, choć na zasadzie dokrętki - taktycznie najpierw wróciłem w okolice domu, żeby tam zdecydować czy jadę dalej. Zdecydowałem, więc po chwili lunęło mocniej :) No ale już - dosłownie - olałem to.

Jazda powolna, bo Czarnuchem i ciągle pod wiatr.

Trasa: Dębiec - Świerczewo - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Szreniawa - Komorniki - Wiry - Luboń - Dębiec - Las Dębiński - Dębiec - Świerczewo - Fabianowo - Świerczewo - Dębiec. A potem do pracy, bo już tylko siąpiło.

Oczywiście w deszczu fotek się nie robi, więc tylko te symboliczne. Tutaj strażniczka Dębiny, czyli czapla siwa...
Czapla - strażnik Dębiny
...tutaj sarenki zrobione małym kompaktem w deszczowej mgle...
Sarny w deszczowej mgle
...a tutaj standardy antyrowerowe wsi Luboń :)
Lubońskie standardy antyrowerowe
Ważne, że pokręcone :)

Słoneczny epizod

Poniedziałek, 25 listopada 2024 · Komentarze(11)
No i niestety dzisiaj trzeba było już klasycznie zwlec się do pracy. Koszmar. Po co to komu? :)

Pogoda była zaskakująco ładna - nawet pojawiło się słońce, a temperatura podskoczyła w górę. Coś nie tak :)

Ale muszę przyznać, że całkiem miło było zobaczyć coś więcej niż szarość. Chociaż przez jeden dzień.

Trasa tym razem wschodnia, bo wiało jakoś z grubsza z południa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Kamionki - Szczytniki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Z opalanka skorzystały sarenki z okolic Kamionek, przy okazji dając się obfocić.
Portret koziołka
Zdziwiony koziołek
Sarenki - leniuchy
Trio sarenek z Kamionek
No i to w sumie tyle atrakcji :) Jeszcze obowiązkowa rowerówka wiadomo skąd...
Dębiński poranek
...a potem już tylko dojazd do roboty.

Jutro... ma padać :/

Modelowo

Niedziela, 24 listopada 2024 · Komentarze(13)
Dzisiaj o rowerze mało. Bo nic się nie działo. Joł :)

Rano padało, więc pospałem. Przyda się, od jutra do roboty :(

Kolo jedenastej deszcz zniknął, więc ruszyłem, powoli, bo jeszcze mokro, ale szosą. Tempem emeryckim. Bo trochę wiało. Nie mocno, ale upierdliwie.

Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Nudy i szarość, dobrze, że chociaż myszołów zapozował.
Myszołów przy autostradzie
Poza tym aura do zaśnięcia.
Szosą już po deszczu
Za to po południu już kolorowo, ale nie rowerowo :) Jak co (prawie) roku z okazji Katarzynek w poznańskim Zespole Szkół Komunikacji odbyła się wystawa makiet i modeli. Uwielbiam tę imprezę, tym razem termin mi pasował, więc nawiedziliśmy to miejsce. Tego nie ma co opisywać, to trzeba zobaczyć. Wielki szacun dla ludzi, którym się chce bawić w taką magię :)
W siedzibie Poznańskiego Klubu Modelarzy Kolejowych
Modelowe kibelki :)Jedna z makiet w perspektywie
Sterowanie ruchem
Zwierzaki też obecne
Modelowy budynek
Rowerzystka modelowa
Kościół na makiecie
Wiatrak i rowerzysta
Idealna górska makieta
Górska makieta
Makietowy wiadukt
Domek w górach
Domki na stoku
Górska kapliczka
Modelowi grotołazi
Modelowa łódka
Stacja Nadgórzyn
Wjazd do tunelu
Ładowanie drewna
Stacja Steinbach
IC-ek przejeżdża
Genialnie spędzona godzina :)

Para i bez pary

Sobota, 23 listopada 2024 · Komentarze(6)
Rano znów padał śnieg. A padać nie miał. No cóż, w listopadzie jak w... listopadzie :)

Przynajmniej się wyspałem.

Wyjazd koło jedenastej, gdy opady poszły w niepamięć. Dało się nawet jechać szosą, choć ostrożnie.

Ciągle wieje, a ja kręciłem przez pola, więc walki brak.

Trasa w końcu lekko inna: Poznań - Plewiska - Gołuski - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Jakieś tam kawałeczki słońca nawet było widać.
Lisówkowy pejzaż
Rowerówka z Lisówek
Wierzby z Dopiewca
Ludzkie mendy znów bawiły się w mordowanie. Mam nadzieję, że żadne zwierzę nie ucierpiało. O człowiecze bestie troski nie mam.
Gnoje znów w akcji
Na szczęście sarenki były zupełnie gdzie indziej.
Stado sarenek
Zbliżenie na sarenki
A po południu jeszcze misja parowóz. Udana :)
Parowóz zbliża się do stacji
Koła w ruch, para buch!
Parowóz na stacji Poznań Dębiec
A jutro, dla odmiany, deszcz :/

Zimosień

Piątek, 22 listopada 2024 · Komentarze(11)
Nastała zimosień. To moja autorska nazwa tego cholerstwa, który aktualnie rządzi. Czyli: resztki liści wciąż żółte, ale przysypane śniegiem. Tak wyglądał dzisiejszy poranek.

Jeszcze póki co dzionek wolny, więc zacząłem od spaceru z Kropą, oczywiście po Dębinie. Pies lubi śnieg, w przeciwieństwie do deszczu. Ja tam nie lubię ani jednego, ani drugiego :)

W tym czasie sypało raz mocniej, raz słabiej, ale że temperatura była koło zera, to z dróg płatki szybko znikały, a kompromisowo trzymały się w lesie. Taką wersję zimy uznaję za rozsądną :)
Winter is coming
Zabielona Dębina
Śnieżyca na tle drzew
Mostek na Dębinie w śniegu
Jesień to czy zima?
Kropa lubi śnieg
Potem późne śniadanie, odczekanie aż przestanie sypać i na rower. Tym razem błędu nie zrobiłem i wybrałem Czarnucha :) Jazda powolna i ostrożna, średnią miałem gdzieś. Tym bardziej, że wiało, choć już słabiej niż ostatnio.

Trasa niezmiennie ta sama, po polach: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Klasyk dzisiaj paskudny
Czarno-biała droga
Pod koniec nawet zaczęło się przejaśniać.
Nagłe przejaśnienie
Spotkałem kruki i myszołowy podczas obiadu. Ale za cholerę nie wiem, co było w menu. Najpewniej jakaś gęś.
Kruki i myszołów na obiedzie
Myszołów ma mnie w ogonie
Kruk konsumuje

Śniegowo

Czwartek, 21 listopada 2024 · Komentarze(7)
W nocy przyszedł "obiecany" śnieg. Niestety :/

Na szczęście nie był jakiś wielki, nie sparaliżował miasta, ale - jak się okazało - jeszcze w dzień część dróg było ciut śliskich, szczególnie na wiaduktach, więc jechałem bardzo ostrożnie. I oczywiście powoli, lecz to bardziej zasługa wiatru. Lekko się odzwyczaiłem od zimowych warunków, lepiej było dzisiaj wybrać coś cięższego pod tyłek, no ale mądry kolarz po szkodzie :)

Wyjazd dość późny, bo wolne.

Trasa znów polna: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Ładnie było.
Śniegowe słońce
Śniegowy klasyk
Drzewko znów słoneczne
Zima przyszła
Żurawie lekko zaskoczone.
Żurawie w śniegu
Suszenie skrzydeł
Czapla też.
Zmarznięta czapla
A tak wyglądał Dębiec w nocy.
Dębiec pod śniegiem
Moje wolne dni to... brak czasu. Od poniedziałku do dzisiaj ciągle coś. Wczoraj wieczorem jeszcze - jak co roku - koncert dobrych znajomych z Krakowa w Auli UAM. Lubię to miejsce, bo i klimatyczne, i zawsze dobrze nagłośnione.
Poznańska Aula Uniwersytecka
Podświetlona Aula UAM
Kolejne barwy Auli
Podczas koncertu starych dobrych znajomych :)
Może jutro w końcu odpocznę :)