Über(nie)glut - glutem w mordę #13
Wtorek, 1 grudnia 2020
· Komentarze(8)
Dzisiaj zapowiadana dwunastka w robocie, co generalnie oznacza u mnie czas na wykonanie rano zaledwie gluta. Na szczęście trafiła się wyjątkowa okazja pojawienia w pracy godzinę później w zamian za to, że posiedzę w niej trochę dłużej, pilnując fachmanów od klimy. Po co ją serwisować zimą - nie moja broszka, grunt, że taki układ mi pasował :)
Dzięki temu wykonałem regularne pięć dyszek, oczywiście na styk. Z trasą nie kombinowałem, tylko ruszyłem z Dębca przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo, Czapury, Babki, Daszewice i Kamionki do Borówca, gdzie zrobiłem nawrotkę, swoimi śladami dotarłem na Dębiec i pokręciłem do centrum (tutaj Relive). Jazda była średnio komfortowa, bo zimno i wciąż pod chłodny wiatr (pomóc nie chciał ani przez chwilę). Ale przynajmniej suche drogi cieszyły.
Plusem były wschód. Tutaj z wysokości kładki nad Wartą na granicy Dębca i Staołęki...

...tu nad bazą lotniczą w Krzesinach...

...a tu w Czapurach. Samo słońce nie wiedziało widocznie czy wschodzić, czy się jednak jeszcze wstrzymać :)


Dawno mnie nie było przy Zemście Adolfa w Borówcu. Miałem cichą nadzieję, że ktoś ją w międzyczasie zalał asfaltem, ale niestety. Więc zamiast telepać się kilometr tym czymś, zawróciłem.

A tu dowód na to, że upału nie było :)

Dzięki temu wykonałem regularne pięć dyszek, oczywiście na styk. Z trasą nie kombinowałem, tylko ruszyłem z Dębca przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo, Czapury, Babki, Daszewice i Kamionki do Borówca, gdzie zrobiłem nawrotkę, swoimi śladami dotarłem na Dębiec i pokręciłem do centrum (tutaj Relive). Jazda była średnio komfortowa, bo zimno i wciąż pod chłodny wiatr (pomóc nie chciał ani przez chwilę). Ale przynajmniej suche drogi cieszyły.
Plusem były wschód. Tutaj z wysokości kładki nad Wartą na granicy Dębca i Staołęki...

...tu nad bazą lotniczą w Krzesinach...

...a tu w Czapurach. Samo słońce nie wiedziało widocznie czy wschodzić, czy się jednak jeszcze wstrzymać :)


Dawno mnie nie było przy Zemście Adolfa w Borówcu. Miałem cichą nadzieję, że ktoś ją w międzyczasie zalał asfaltem, ale niestety. Więc zamiast telepać się kilometr tym czymś, zawróciłem.

A tu dowód na to, że upału nie było :)









