Musiałem dzisiaj wstać wcześnie, a w sumie w środku nocy - o 6:30, czyli jeszcze przedwczoraj... a, lepiej o tym nie myśleć :)
Jakoś się udało, choć misja była niełatwa. Ale za to trafiła mi się nagroda: wschód słońca oraz dzik widziany na wiadukcie nad Dębiną. To rzadkość, bo myśliwskie mendy wystrzelały już w całej Polsce prawie wszystkie te genialne zwierzaki, oczywiście pod pretekstem ściemy, jaką jest walka z ASF. Tym bardziej więc ryj mi się uśmiechnął na widok twarzy dzikiej świni :)
Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Gluszyna - Sypniewo - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Czapury - Starołęka - Głuszyna - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. A potem jeszcze centrum.
Wspomniany wschód: Oraz wspomniany dzik. Jadąc dosypiałem :)
Komentarze (3)
Nic bardziej mylnego! Dziki mają się bardzo dobrze, trawniki na moim osiedlu wyglądają jak pole po kopaniu kartofli pfff. Ten chyba do was na Wielkanoc ino przyjechał xD
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"