Upadły Magnat

Niedziela, 22 marca 2026 · Komentarze(4)
Miał być dzisiaj spokojny, niedzielny wyjazd. Był. Przez jakieś sześć kilometrów. Aż do małego dwukierunkowego korka na Starołęckiej, który na swoje nieszczęście postanowiłem ominąć czymś, co nagle z koszmarnej śmieszki zamienia się w chodnik, nie wiadomo do końca gdzie. I właśnie tam odbyłem zapewne malowniczy lot nad kierownicą, bo wjechałem w krawężnik przy sporej prędkości, co skończyło się saltem, z którego pamiętam całkiem dużo. No zabrakło ewidentnie telemarka, bo wylądowałem na plecach, a pewnie i jakoś na głowie (znów polecam jazdę w kasku). Oj, miałem obawy o to, co z rowerem (ze mną było ok, tylko dorobiłem się kolejnych szlifów na prawym boku), bo trzasnął konkretnie. Na szczęście trafił mi się chyba najmniejszy wymiar kary - prócz dętki, która pękła od razu, ucierpiała jedynie prawa manetka - lekko pękła w niegroźnym miejscu, no i rozwaliła się solidnie guma. Mimo wszystko byłem w szoku, że więcej konsekwencji nie ma, bo rower nawet się nie porysował, a przerzutki i hamulce działają. Chyba jednak ta holenderska Sensa jest przewidziana na polskie absurdy.. 

Dętkę postanowiłem wymienić nie wśród spalin, tylko przespacerowałem się na Dębinę i tam w ciszy po raz pierwszy miałem okazję sprawdzić, z czym je się sztywna oś. W sumie fajne rozwiązanie, choć zawsze trzeba mieć ze sobą imbusy. Wymieniłem i podjechałem do domu porządnie dopompować koło.

No nic, prócz paskudnego wyglądu manetki i lekkich siniaków nic strasznego się nie stało. A mogło być ciekawie, bo aż kilka osób wyszło z aut i pytało, czy wszystko ok, za co dziękuję. Widocznie jestem już ekspertem od gleb, czekam na jakiś medal. A rower zyskał pierwsze rany - to boli najbardziej, teraz będzie już z górki :)

Sama późniejsza jazda to testowanie sprzętu, walka z wiatrem i mimo wszystko ostrożne kręcenie. Atrakcji miałem dość.

Trasa: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Las Dębiński - Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Szczytniki - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

XP całkiem malowniczy:
Windows w wersji marcowej
Słoneczna rowerówkaNajmniejsza z kar:
No niestety...
Gumę zamówiłem, zobaczymy czy będzie pasować. Póki co, żeby nie bolało aż tak, niezastąpiona taśma izolacyjna zamontowana.

No i jeszcze sarenki, w tym jednorożec.
Stadko się oddala
Jestem obserwowany
Jednorożec :)

Komentarze (4)

Ktoś chciał zaszaleć na nieznanym objeździe, żeby nie stracić średniej, dobrze, że na samej manetce i dętce się skończyło.

Kolzwer205 17:08 niedziela, 29 marca 2026

Fiknąłeś bo pewnie na pole się patrzyłeś. A tak poważnie, to dobrze że nic poważnego. Szlify to blizny wojenne rowerzystów, tak więc sama duma.

Marecki 18:37 wtorek, 24 marca 2026

Nie umiesz jeździć.. to lepiej jeździj w tym nocniku na głowie..

BUS 03:41 poniedziałek, 23 marca 2026

Pierwszy szlif jest zawsze najboleśniejszy. Najważniejsze, że nic poważnego się nie stało.

andale 23:17 niedziela, 22 marca 2026
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa serwo

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]