Dzisiaj niedziela, więc... no nie odpocząłem :) Rano bowiem byłem umówiony z kumplem na odbiór pewnej rzeczy, a że jechał spoza miasta na targi książki, to umówiliśmy się właśnie na MTP. W sumie spoko, ale jazda rowerem po centrum to masakra, więc wyjechałem trochę wcześniej, żeby pokręcić trochę dookoła i zminimalizować traumę :)
Generalnie i tak zostałem zabity korkami, światłami i krążeniem po samych Targach, więc kompletnie olałem średnią, bo była tragiczna - jedynie lekko ją "poprawiłem" dokrętką przez... Luboń. A tam korki, światła... :)
Nadrobiłem to, na co czasu ostatnio nie miałem, czyli miejskie foty, między innymi murale, poznański "spodek" z Łazarza czy Nowy Bałtyk. Oczywiście udało się spotkać i odebrać pewien skarb :)
A ze zwierzaków interakcja ludzko-zwierzęca spod Plewisk.
Komentarze (3)
To widać musiała być ważna rzecz, skoro tu taka miejska odmiana ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"