Misja serwisowa
Finalnie udało się wykręcić Czarnuchem cały dystans, choć na raty, bo miałem misję, jaką było zawiezienie aparatu do serwisu. Kiedyś jeden sprawdzony był na Wildzie, gdzie mam najbliżej, ale się niestety zamknął, więc musiałem szukać alternatywy. Z opinii na Google wygrał jeden, na Osiedlu Kopernika, dość oldskulowy, ale podobno godny zaufania. No i tam zawitałem, Nikona oddałem, zobaczymy czy da się go uratować. W przeciągu tygodnia powinienem wiedzieć.
Wyjazd lekko po południu, w strasznej szarzyźnie i chlapie. Nic specjalnego. Przydały się - i sprawdziły - stuptuty, które dostałem niedawno w prezencie. Fajna rzecz, polecam.
Średnia koszmar, ale kręcenie po mało znanym mi osiedlu w błocie zrobiło swoje :) No i fakt, że wciąż mój bok i cztery litery to jeden wielki dający o sobie siniak.
Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Fabianowo - Świerczewo - Dębiec - Świerczewo - Osiedle Kopernika - Kopanina - Kotowo - Luboń - Dębiec.
Na dzień dobry taki kolega z Dębiny :) Sporo tam ostatnio bałwanów się kręci, ten przynajmniej prezentuje się dość szlachetnie.

Tak wyglądała większość trasy, ta bardziej cywilizowana.

Żurawie uchwycone Kodakiem, czyli opcją głęboko rezerwową.


Wspomniany niezbędnik - wraz z wodoodpornymi butami.

A co jutro? Praca. A z rowerowaniem się zobaczy.








