Hulajroweronogowo :/

Czwartek, 8 stycznia 2026 · Komentarze(6)
Dzisiaj jeździłem na dwóch rowerach, z czego na jednym jak na... hulajnodze. Ale po kolei.

Wczoraj postanowiłem umyć w końcu rower, bo syfu już było tyle, że nie dało się jeździć. Wieczorem zrobiłem test i zadowolony z siebie zapomniałem o temacie. Już od razu informuję: błąd, nie róbcie tego.

Rano na termometrze było minus siedem, ale że nie padało, to ruszyłem. Na swoje szczęście na początek wybrałem sobie rundkę po Dębinie, czyli niedaleko. Bowiem nagle poczułem się jak Flinston, pedałując w powietrzu. Już się domyśliłem, o co chodzi: widocznie bębenek zamarzł, a konkretnie woda, która nie zdążyła wyschnąć :/ Nic nie pomogło, musiałem jak niepyszny wrócić na piechotę do domu... 

Na swoje szczęście w nieszczęściu mam w zapasie Heksę, którą oszczędzałem - dzisiaj się w końcu sprawdziła w sytuacji awaryjnej. Problem w tym, że nie zdążyłem jej napompować porządnie, na trasie też nie miałem na to czasu, więc jechałem na deficycie powietrza. Ale jechałem, i to do przodu.

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo -  Szczytniki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Głuszyna - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom - no i próba do pracy.

"Próba do pracy" dlatego, że zrobiłem kolejny błąd - koło w Czarnuchu wróciło do życia, więc postanowiłem w ramach testu przetransportować się nim do roboty. Radośnie kręciłem sobie przez jakieś dwa kilometry, gdy nagle... powtórka z rozrywki. Pewnie gdybym akurat miał przy sobie dzbanek herbaty, to bym wylał na koło i dalej jechał, ale w tej sytuacji pozostał mi albo spacer, albo rowero-hulajnoga. Oczywiście wybrałem opcję numer dwa, dzięki czemu przez prawie trzy kilosy - zapewne wyglądając dziwacznie - odpychając się jedną nogą dotarłem do centrum, kompletnie niszcząc i tak marną średnią. A zamiast do pracy, to rower przytargałem do serwisu, gdzie już został - zapewne nie obejdzie się bez nowego koła. Problem w tym, że naprawa ruszy dopiero w przyszłym tygodniu, bo trwa inwentura. No jak nie urok... 

Podsumowując: był mróz :) Ale okazał się najmniejszym problemem. 

Z fotek trafił się jeden zmarznięty bażant...
Bażant na śniegu
...Heksa na tle Głuszynki...
Heksa w śniegu
...oraz Czarnuch przed oddaniem do naprawy.
Jakiś czas tu spędzi... :/
Jutro ma być jeszcze zimniej, może w sumie cała ta awaria to znak, żeby być rozsądnym.

Komentarze (6)

Niezłe jaja z tym rowerem😉.
Co do bażanta chyba 1 raz widzę takiego w zimę 😁

Roadrunner1984 20:09 czwartek, 15 stycznia 2026

No to z przygodami, Ja też się cieszę że mam przynajmniej jeden zapas rowerowy.

Marecki 19:51 sobota, 10 stycznia 2026

Najważniejsze, że masz zapas na taką sytuację, ale i tak tego białego g w połączeniu z mrozem mogło by już nie być :))

Kolzwer205 21:25 piątek, 9 stycznia 2026

Przynajmniej na serwis oddałeś umyty rower - w sumie to klasa :). Szkoda ino czasu, nerwów i kasy! Czyli wychodzi na minus ;/
Dobrze jednak że w końcu mamy zimę. Kleszcze może wybije!

Lapec 08:22 piątek, 9 stycznia 2026

Miałem tak sporadycznie w poprzednim kole podczas jazdy zimą. A na flaku jest lepsza przyczepność :P

andale 23:59 czwartek, 8 stycznia 2026

Otworzą bębenek, wydmuchają wodę i będzie git.

BUS 23:54 czwartek, 8 stycznia 2026
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa przep

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]