Leśnośnieżnie
Wyjazd po odespaniu i sprawdzeniu, czy w ogóle da się jeździć. Odpowiedź brzmiała: tak, ale być może też nie. Bo w mieście ulice generalnie ogarnięte, nawet część śmieszek, ale już to, co poza nim było zagadką. Jak się okazało jej rozwiązanie nie było zbyt optymistyczne, bo wszędzie błoto pośniegowe zmieszane z rozjechanym asfaltem, wszystko losowo. Dlatego taktycznie - po raz kolejny - zrobiłem nawrotkę i skupiłem się na kręceniu po lesie, czyli oczywiście Dębinie. I tam było najbezpieczniej. Zrobiłem to też dlatego, żeby mieć kolejny argument w walce o to piękne miejsce z lobbystami z Rowerowego Poznania i posłusznym im prezydentem Poznania, którym marzy się asfalt, wincyj asfaltu. No i ów argument zdobyłem: Wartostrada była w stanie nieprzejezdnym, w przeciwieństwie do naturalnych ścieżek, na których było genialnie.
Ze średniej nie chce mi się tłumaczyć, dobrze, że w ogóle jakaś jest :)
Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Plewiska - Poznań - Las Dębiński - Hetmańska - Starołęka - Czapury - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Fotki leśne:



Wartostrada jako kontrast:

A tu w pigułce warunki "na zadupiu":

Na koniec sarenkowa śnieżna głupawka:



Jutro niestety do pracy i nie będzie czasu na zabawy. Jeśli będzie tak samo, jak dzisiaj, to z kręceniem może być różnie. Się okaże.








