O frustracie

Środa, 23 lipca 2025 · Komentarze(8)
Dzisiaj jechałem w deszczu, co mnie w sumie zaskoczyło. Myślałem, że tylko postraszy, niestety. Na szczęście nie były to jakieś wielkie opady, ale tyłek zmókł. I głównie na ostatnich kilometrach.

Wyjazd oczywiście poranny, niedospany.

Trasa dokładnie taka, jak wczoraj: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Najpierw o zwierzakach z tej szarzyzny. Żurawie trio...
Żurawiowe trio
...czapla...
Czapla w krzakach
...oraz kruki.
Kruki na polu
Rowerówka jeszcze na sucho.
Chmury na klasyku
No i wydarzenie dnia, czyli dziewiczy debil. Od kiedy powstała kretyńska śmieszka w Palędziu i Gołuskach, z teleportami i kostką, regularnie ją olewam. I do tej pory o dziwo był spokój, być może kierowcy jeszcze nie odnotowali, że ten antyrowerowy wynalazek istnieje, a może po prostu stwierdzali, że jest tak absurdalny, że mnie rozumieją. Do dzisiaj.

Jechałem sobie spokojnie, wcale nie wolno, ponad trzy dychy na godzinę, gdy usłyszałem za sobą klakson. Nie jeden, ale upojny dźwięk uwieszenia się na tym ukochanym przez większość rodaków elemencie. Jako że człowiek im starszy, tym spokojniejszy, pierwotnie temat olałem, ale że frustrat się nie poddawał, to tylko kulturalnie pokazałem, przykładając rękę do ucha, że coś słabo słyszę i dodałem jeszcze gest ziewania. Po chwili PZ-towy szeryf wyprzedził mnie na gazetę i specjalnie zahamował gwałtownie przede mną. Klasyka. Byłem na to przygotowany, mając już ręce na klamkach, więc nie tylko go ominąłem częściowo, ale prawie udało mi się zrównać z miejscem, gdzie ta menda siedziała, ale zdążyłem zobaczyć jedynie nalany ryj i wąsy, bo nasz bohater dodał gazu i tyle go widziałem. Oczywiście już się nie szczypałem i mam nadzieję, że usłyszał moje pozdrowienia. Cyknąłem też fotkę na pamiątkę. Szkoda tylko, że nie udało mi się (już był za daleko) uwiecznić naklejki z rybą (jest tylko plamka z lewej strony), bo miałbym pełen obraz miłosiernego Polaka-katolika.

Aha, śmieszka to to coś po lewej, wiem, że ciężko zauważyć :) Szkoda, że nie jechała za nami policja, z chęcią zapłaciłbym tę stówę za brak jazdy po DDR, żeby dorwali i uwalili tego potencjalnego mordercę.
Ten as prawie mnie rozjechał
Żeby nie było - w tamtym roku starałem się zainterweniować w gminie Dopiewo i w Zarządzie Dróg Powiatowych, żeby jeszcze podczas budowy zrobili tam chodnik z dopuszczeniem, a jednym z moich argumentów było to, że na pewno będzie dochodziło do konfliktów. Odpisano mi, że nie ma mowy i w ogóle to jest super. No cóż... Oto dowód, czyli treść mojego maila:

Dystans z dojazdem do pracy. Już Czarnuchem. No i jeszcze ukojenie nerwów, czyli Dębina.
Dębina po deszczu

Komentarze (8)

Nic więcej nie mam do dodania. Podsumowałeś Polskę. Co jak zwykle smuci :/

Trollking 00:28 środa, 6 sierpnia 2025

No, jak samochodziarze widzą rowerzystę, to dostają małpiego rozumu (tutaj chyba powinienem przeprosić małpy ;-)) i muszą koniecznie wyprzedzić - na gazetę, na czołówkę, na podwójnej ciągłej, na skrzyżowaniu, na przejściu dla pieszych, na zakręcie z ograniczoną widocznością... A jak jeszcze obok jest śmieszka, to łohoho!

Ja mam parę miejsc, gdzie często wyjeżdżam z jednej strony na jezdnię, śmieszka jest z drugiej i jadę kilkanaście-kilkadziesiąt metrów do pierwszego miejsca gdzie mogę na nią zjechać. Nie policzę ile razy zostałem strąbiony. Raz koleś jechał na klaksonie z naprzeciwka i coś machał łapą - to mogło znaczyć "tam jest śmieszka, wypierdalać przez trawnik", ewentualnie "jestem debilem i nie zawaham się tego pokazać"... w sumie to powinienem mu podziękować, bo nie musiałem płacić za bilet do ZOO (znów przepraszam małpy). Zwykle ich totalnie olewam i dalej jadę produkując endorfiny, a oni niech se pompują w żyły hormony stresu... ale jakbym trafił nie buraka, a bandytę drogowego jak Ty, to też bym pewnie nie wytrzymał, do Buddy mi jeszcze dalego, ale z pewnością mam bliżej niż klaksoniarze.

A co do tej śmieszki... no przecież to nie jest dla rowerzystów, to jest infrastruktura dla samochodziarzy pt. "rowerzyści wypierdalać nam z drogi".

meteor2017 18:38 niedziela, 3 sierpnia 2025

Roadrunner - no wciąż sobie pluję w brodę, że po awarii ostatniej kamerki nie kupiłem kolejnej. Brak czasu na obrabianie filmików robi swoje :/ Co do konsekwencji to na pewno podlegałoby to pod niezachowanie odległości podczas wyprzedzania, ryzyko spowodowania zagrożenia w ruchu lądowym, a nade wszystko - nieuzasadnione użycie sygnałów dźwiękowych w terenie zabudowanym :) Trochę punktów by się nazbierało, o kasie nie wspominając.

Kolzwer - jestem na tyle doświadczony (przerabiałem dekadę temu podobną sytuację), że już jestem przygotowany na większość sytuacji. Dzięki! :)

BUS - no jakoś nigdy z tym lusterkiem nie zdążam, szkoda, że nie montują ich z tyłu :) Tu niestety jest sytuacja skomplikowana, bo droga jest dwukierunkowa, z grubsza dobrze oznakowana, łącznie z debilnym przejazdem i pasem rowerowym do przejazdu między jednym a drugim kilometrem tego debilizmu. Jednak nikt mi nie udowodni (prócz nagrywającego jadącego za mną), że akurat nie włączyłem się do ruchu z posesji położonej po prawej i nie musiałem widzieć znaków nakazu z lewej.

Lapec - klakson jest przedłużeniem wiadomo czego. Skoro jedno nie działa, to drugie musi :) Wierz mi, że miałem ochotę na inną reakcję, ale się powstrzymałem, ziewanie było wręcz zachęceniem do włączenia trybu uśpienia :P A co do "sezonowych" rowerzystów, to są oni takim samym problemem jak debilne śmieszki, projektowane jakby na złość. Pozbyłbym się i jednych, i drugich. Byle do jesieni!

Marecki - robię dokładnie to samo. Jeśli wiem, że infra jest ok, to z niej korzystam, w przeciwnym razie olewam. Mam swoje argumenty, niestety żyjemy w kraju, gdzie tolerancja nawet wobec tych racjonalnych zachowań jest w odwrocie, bo łatwiej się wyżyć... Co do pisma - może kiedyś, jak znajdę czas, wkleję odpowiedź, która mentalnie szoruje po dnie :)

Trollking 00:37 piątek, 25 lipca 2025

Jak jest ścieżka typu "chodnik" z kostką, to olewam i sam z tego nie korzystam, jak jest ścieżka typu asfalt, to wjeżdżam i patrzę krzywo także na szosowców że nie korzystają. Akurat w tym przypadku wąsaty mógł Ci naskoczyć. Dobre pismo.

Marecki 19:33 czwartek, 24 lipca 2025

Usiłowanie morderstwa to jedno, ale co ci rodacy mają z tym klaksonem to nie mam pojęcia. Można titnąć jak ktoś uśnie na światłach ale bez przesady. O Twojej prowokacji z tym ziewaniem z czystej sympatii nie napiszę nic ;))). Dobrze, że bez dzwona ;].

PS: jakbym chciał żeby rowerzyści (nie wszyscy) wzięli przykład z żurawi na pierwszej fotce ^_^. Niestety, niektórzy pewnie nigdy tego nie zrozumieją ...

Lapec 08:15 czwartek, 24 lipca 2025

Ujebać lusterko łokciem.. przypominam, że nie masz obowiązku jazdy po tych ścierwach jeśli są po lewej. Znaki po lewej stronie na drogach jednokierunkowych są nielegalne w krajach o ruchu prawostronnym - konwencja wiedeńska, którą podpisał priwislanskiy kraj a jest ona ponad PoRD.

BUS 04:28 czwartek, 24 lipca 2025

Niestety takich frustratów na drogach nie brakuje, dobrze, że ta drogowa sytuacja nie zakończyła się glebą.
Udana seria ptasich ujęć i przyjemna zieleń Dębiny ;)

Kolzwer205 00:55 czwartek, 24 lipca 2025

Szkoda że musiałeś doświadczyć takiej sytuacji. Skur....two trzeba tępić ,szkoda że nie miałeś np kamerki z nagraniem zajścia . Ciekawe co grozi za usiłowanie spowodowania wypadku

Roadrunner1984 21:23 środa, 23 lipca 2025
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa oiree

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]