Udało się - 20 000 tysięcy kilometrów w 2024 roku zostało wykręcone :) Pewnie nie dziś, a kilka dni wcześniej, bo wciąż mam niedopisanych wiele powrotów z pracy w statystykach (co leń, to leń), ale ważne, że mam już z głowy ten bezsensowny wynik. Teraz mogę kręcić gluty, a nawet nie kręcić nic i nie będzie presji :) Do końca roku postaram się też uzupełnić zaległości, żeby chociaż raz wiarygodnie stwierdzić ile wykręciłem.
Dzisiaj rano brakowało mi około 40 kilometrów, czyli niewiele. Problem był tylko jeden, w sumie dość istotny - pogoda. W całej Polsce ostrzegano przed wichurami, więc oczywiście pod Poznaniem musiały być obowiązkiem. No i były. W gratisie dołożono deszczyk, ale ten dopadł mnie tylko na ostatnich 15 kilometrach.
Wyjechałem Czarnuchem i był to dobry wybór, nie tylko ze względu na błotnik, ale równie ważny był większy komfort, bo na szosie wiatr pomiatałby mną jak szmatą, a tak pomiatał mną jedynie jak solidniejszą ścierką :) O średniej nawet nie wspominam, to naprawdę wszystko, co dało się wyciągnąć w tych warunkach, szczególnie, że momentami byłem przez podmuchy zatrzymywany w miejscu.
Kilka fotek wpadło. Spore stado żurawi z okolic Konarzewa... ...oraz sarny. Dystans z dojazdem do pracy. Już na luzie :)
Komentarze (11)
Ładne mi "ledwo" - kręcisz mega wyniki w porównaniu z większością społeczeństwa :) Ja po prostu już od dawna za priorytet uznałem rower i ten nałóg siedzi mi we łbie, siła wyższa. Dzięki :)
Lapec - dzięki, no i też gratki :) Tak sobie myślę, że w końcu trzeba wypić na żywo realne piwko, bo ja chyba zawsze z musu lub wyboru na Dębinie czy na Szachtach konsumowałem zerówki :)
Huann - hehe, no bez przesady, ja sam siebie zawodzę z powodu lenistwa :) U mnie regularność wynika tylko z tego, że mam z głową, więc równie dobrze mogę uznać, że nie ma Lądka Zdrój, a jest jakiś Londyn :) A A'tomówki szanuję tylko te z Tytusa :)
Andale - nie mam zamiaru, bo w sumie po co? :) Jak warunki pozwolą, to pojeżdżę, może nawet uda mi się ogarnąć w statystykach zaległe DPD, ale kiedyś trzeba odpocząć. Wiem, sam siebie oszukuję :)
Super! Wg regularności Twoich corocznych kilometraży można śmiało kontrolować atomowe liczniki w Serwerze pod Paryżem i Greenwichu pod Lądkiem, Lądkiem Zdrój! :)
Też gratulacje :). Dziś możemy sobie (chyba że mnie zwieje) wypić wirtualne piwko ;]. Pełne dystanse do końca roku + dokrętki z roboty dopisać i powalczyć o "oczko" :D. A co?! :P
JPbike - D Z I Ę K I :) Hehe, nie piszę, że w ogóle nie będę kręcił, ale już nie będzie presji (wewnętrznej i tej od BS-owiczów) na katowanie się warunkach arcypaskudnych :) Gluty, spacery i inne takie są po to, żeby odetchnąć. A jeśli nie będę musiał, to tym lepiej :) Dzięki również za potwierdzenie, że była rzeż :)
Kolzwer - dziękuję :) No ładnie, mam nadzieję, że tam na kolei macie jakieś ubezpieczenia od ryzyka wypadnięcia z wieży zamkowej :)
Gratulacje! U mnie dodatkowo był jeszcze deszcz, co zniechęciło mnie do rowerowej jazdy do pracy, a ta moja "wieża" ruszała się momentami tak, jak bym płynął przez morze. To skoro takie warunki nie odstraszają to do końca roku na pewno wpadnie nie jeden pełny dystans ;)
Proszę nie pisz już że nie będziesz kręcić, bo to niepodobne do Ciebie i do końca roku zostały 2 tygodnie, co daje Ci jeszcze ok 770km (średnio 55km dziennie) :)
A propo tegoż dnia - wiało tak że u mnie w pracy wyłączony wentylator który będąc włączony wypuszcza powietrze na zewnątrz, kręcił się swobodnie w przeciwną stronę i wtedy zastanawiałem się jak Ty sobie radzisz na rowerze w takiej "ulubionej" wiatrowej aurze :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"