Podczas wczorajszego usuwania zęba (a częściowo: zębów), całkiem fachowego, ale jak wiadomo nie będącego niczym przyjemnym, otrzymałem wytyczne, w tym między innymi sugestię wstrzymania się od uprawiania sportu przez kilka dni. Ale jak to? :) Okazało się, że - po moim wnikliwym dopytywaniu - jest zakaz treningów cardio, na rower mam zgodę, byle się nie przemęczać i nie cisnąć. Ok, zrobi się :)
Dzisiaj więc kroczek za kroczkiem, z zaangażowaniem godnym rasowego emeryta, wykręciłem swoje. Bez pośpiechu.
Ciągle mglisto i klimatycznie. Niezmęczona rowerówka: Z ptaków tylko trznadle. Ale za to dużo :) No i sarenka. Dystans z dojazdem do pracy.
Komentarze (4)
Kolzwer - hehe, dzięki za takie formalności :) Dzięki, mgła jest spoko, no ale już powoli mi się nudzi :)
JPbike - oj, dzięki, ale przecież wiemy, że podczas jazdy szosą można kręcić lepiej. Tylko, im jestem starszy, pytam: po co? :) Może kiedyś znów się zmotywuję, nie wezmę plecaka, aparatu i takich tam, żeby sprawdzić, czy wciąż mam formę. Póki co cieszy mnie każde wyprzedzenie innego szoszona, a to się wciąż zdarza :)
Meteor - ładnie to opisałeś, dzięki :) Te 50 km to dla mnie spełnienie podstawowego zapotrzebowania na tlen, przestrzeń i powietrze :) A potem do pracy :(
Ale panie doktorze, jaki sport? Dla mnie ta pięćdziesiątka, to jak dla innego spacer po bułki... a że dla niektórych taki kilkusetmetrowy spacer to sport ekstremalny i jeżdżą po bułki samochodem, to już inna para kaloszy ;-)
... "byle się nie przemęczać i nie cisnąć." :) No to jestem pod wrażeniem Twego dobrego poziomu wytrenowania - avs na poziomie 26,36 km/h w tempearturce 5°C, naprawdę nieźle :)) W przypadku jazdy z przemęczeniem i ciśnięciem średnią zapewne wyciśniesz lekką pytką ponad 30 km/h :)))
Nadal konkretne to tempo, więc widać, że to wyrwanie to tylko formalność :) Takie mgliste scenerie są fajne do zdjęć, drugie ujęcie szczególnie mi się podoba ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"