Od niedzieli trwa u mnie szybki reset od miasta na wsi, czyli w ulubionych Radzewicach. Pierwotnie przyjazd miał być rowerem wczoraj, ale burze pokrzyżowały plany. Co się odwlecze...
Finalnie wczorajsze popołudnie i dzisiejszy poranek były bez dwóch kółek, za to że spacerami. A potem cofnąłem się do Poznania, żeby dojechać rowerem. Nałóg to nałóg :)
Miało być łatwo i przyjemnie, a zamiast wiatru w plecy męczyłem się z boczniakiem, a na początku drogi nawet z ostrym wmordewindem. No cóż, przynajmniej nie padało :)
Wpis krótki, bo dodawanie BS-a na tablecie mnie przerasta :) Nadrobię zdjęciowo po powrocie, czyli jutro lub pojutrze. Tymczasem tylko kilka symbolicznych fotek oddających wczorajszą i dzisiejszą aurę. Jedno już wiem - nie będę żałował tego wyjazdu. O czym świadczy uchwycony ledwo, ledwo, ale jednak, wymarzony dudek! :) Wpis dodany, sam sobie gratuluję determinacji :)
Komentarze (7)
Hehe, dzięki za czujność i nawiązanie :) To były jakieś kable do zraszaczy trawy (chyba), a średnia oczywiście taka nie była, tylko emerycyka :) Poprawione!
Po spojrzeniu na fotę Treka z kablami ... mam nadzieję że to nie służy Ci do ładowania jakiegoś ukrytego silniczka w ramie szosówki, ponoć następnego dnia wykręciłeś zacną średnią (32.54 km/h) :)
Kolzwer - oj, to istna droga bajkstatsowa... :) Dzięki! :)
Meteor - szkoda, że nie za bardzo chciał się tym chwaleniem dłużej pochwalić :)
Andale - no to... do dzieła :) Marzenia się spełniają :)
Marecki - dzięki, co do tonalności to telefon zrobił robotę, ale z grubsza tak to wyglądało na żywo :) No i kurde, mam jeszcze dwie foty dudka z tego wypadu, lecz tylko ta wyszła dobrze, taka to wiercipięta.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"