Skoro niczego aktualnie nie widać na polach, to postanowiłem w nie wjechać :) Wciąż ze zwierzakami słabo. Na drodze dzierlatka... ...a na drzewie młody wróbelek i trznadel. Ale generalnie ładnie było. No i jeszcze zaskroniec po obiedzie z Dębiny.
Komentarze (4)
W bajki nie wierzymy :) To coś zdecydowanie mniej wege musiało być.
Dzierlatki są wszędzie nad polami, ale zauważyć je ciężko. Uchwyciłem jedynie dzięki temu, że robiłem fotkę klasyka - akurat pożerała jakiegoś chrabąszcza.
Na jesień to ja czekam, ale na tę wrześniowo-październikową. Listopad zlikwidować! :)
"Wonsz" z gatunku Polska Anakonda wygrywa. Poza moimi kwietniowymi zaskrońcami straszna posucha. Dzierlatka, to chyba tylko u Ciebie. Autentycznie nie widuje.. Patrzę na te pola, żniwa tuż tuż i pomyśleć że za 8 tygodniu znów jesień, ale ten czas zasuwa..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"