Wróżkopozytyw
Na szczęście wróżki nie trafiły z fusami i owszem, była nawet solidna burza, ale nad ranem, a gdzieś około ósmej zaczęło się nawet przejaśniać. Co prawda zagrożenie ulewą wciąż było, ale postanowiłem zaryzykować, tyle że Czarnuchem.
Trasa wschodnia, bo tak miało wiać. Oczywiście nie wiało tak, tylko inaczej, w pysk :) Dębina - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Niestety, wraz ze słońcem wróciła duchota. Ledwo jechałem. Na szczęście były punkty ratunkowe, jak na poznańskim Sypniewie :)

I na Dębinie.

W Szczodrzykowie głośno :) Śmieszki od najmłodszej po najstarszą...




...perkozy...



...oznakowana łyska...

...oraz czaple, w tym jedna namiętnie się drapiąca :)


Finalnie nie spadła już ani kropla, więc śmiało mogłem jechać szosą.
Dystans z dojazdem do pracy.
Aha, wciąż nie otrzymuję powiadomień na BS, więc zapewne mam jakieś nieuświadomione zaległości w komentowaniu. Sorry.








