Bielikowo-pomocowo
Wyjazd po jedenastej, czyli rozsądnie, bez szaleństw :)
Wiatr wschodni, już przyzwoity. W końcu!
No i niestety ciepło. Ale bez upałów.
Trasa bardziej południowa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Od razu pochwalę się radochą dnia, bo udało mi się wypatrzeć bieliki. Niestety bardzo wysoko i daleko na niebie (zoom już mi się kończył), więc fotki jedynie dokumentacyjne. Ale są :)





A uchwycone zostały z wysokości - oczywiście - Radzewic :)


W Rogalinku, na tym przejściu dla pieszych...

...zobaczyłem skulonego ptaszka. A konkretnie trznadla. Myślałem, że za chwilę odleci, a że jechałem w lewo, to tylko pro forma zerknąłem i... szybko zawróciłem. Ewidentnie coś było nie tak. Zatrzymałem ruch (na szczęście nikt mnie nie przejechał, do tego co niedziela, to niedziela) i zgarnąłem biedaka z pasów.

Tylko co dalej? W Poznaniu można by było wezwać Straż Miejską, tam niestety na taką pomoc nie można było liczyć. A do plecaka przecież wziąć go nie mogłem. Postanowiłem szukać wśród miejscowych. Spożywczak o dumnej nazwie "Polski Sklep", mimo że według tabliczki powinien być dzisiaj otwarty, straszył ciszą. Zacząłem więc dzwonić po domach - zero reakcji. W jednym z nich, gdzie na drzwiach dumnie stało kredą K+M+B, firanki się poruszyły, ale nikt nie otworzył. Przeszedłem na drugą stronę ulicy i tam w końcu pojawił się na podwórzu rolnik. Spojrzał na nieboraka i stwierdził, że na jego oko szanse ma małe, ale na moją prośbę przyniósł mu wodę, ja nauczyłem się fachowo poić (tak jak kury) i lekko odżył, nawet kilka razy starał się podfrunąć, ale jak na moje coś nie tak było ze skrzydłem. Pan znalazł mu miejsce z tujami, gdzie nie biegają psy i obiecał sprawdzać co jakiś czas.

Nadzieje liche, jednak wciąż gdzieś w głębi duszy marzę o tym, że stał się jakiś cud. Na pewno udało mi się dać mu jakąś szansę, bo chwilę później zapewne skończyłby jako placuszek - tyle mogłem zrobić. Postawy ludzi (z jednym wyjątkiem), w tym rowerzystów, którzy przede mną tamtędy przejeżdżali, nie chce mi się komentować.
Jeszcze słoneczne widoczki...



...i koniec na dzisiaj.








