W nocy było za ciepło, żeby spać komfortowo, to jedno. Psy trochę marudziły, drugie.
Wyjazd miał nastąpić wcześniej, ale trzeba było oddać Piorunka (niechętnie), a że koleżanka miała lekką obsuwę, to i ja na starcie byłem już spóźniony. No życie, są sprawy ważne i ważniejsze :)
Gorąco i wietrznie. A fuj!
Trasa tym razem wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. A potem rowerem do pracy.
Na Dębinie... ...miałem wyjątkową okazję zobaczyć, jak samica nurogęsi "walczy" o miejsce z kaczką. Opieprzyła, wygoniła i usiadła :) Normalnie walka tytanów. Poza tym tylko żurawie w oddali się trafiły. Aha, no i wiejski piesek :) A skoro przy temacie - ostatnie lustrzane odbicie na jakiś czas :)
Komentarze (4)
Zarówno Kropa, jak i Piorun, mają nastawienie bardziej proczłowiecze. Siebie tolerują, czasem się pobawią, tyle. Piorun w ogóle jest psem, który nie lubi facetów, toleruje niektórych, a ode mnie jakimś cudem nie może się odkleić. Starałem się więc przez te dwa dni dać mu jak najwięcej głasków :)
Drapieżnik to drapieżnik, ale tu się wygrała czysta perswazja :)
Dwa psy cieszyły na pewno, bo bliskie, trzeci miał typowe podejście: obszczekać i uciec. Podjąłbym się misji próby głaskania, ale czasu brakowało. Misja na przyszłość :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"