W nocy padało - i bardzo dobrze. Przyroda trochę odżyła.
Rano było już sucho, a później nawet słonecznie. I niestety znów zrobiło się gorąco.
Wiało z północy, o dziwo dzisiaj w miarę sprawiedliwie. Niestety ten kierunek wiatru oznaczał, że połowę trasy (niemal dokładnie) miałem przez miasto. Więc: z Dębca przez Górecką, Hetmańską, Przybyszewskiego, Sołacz, Golęcin, Strzeszyn, Psarskie, Kiekrz, Rogierówko, Kobylniki, Sady, Swadzim, Batorowo, Zakrzewo, serwisówki i Plewiska do Poznania.
Ostatni dzień lipca wyglądał tak: Zajrzałem nad Jezioro Sołackie, ale dzisiaj były jakieś zawody, więc zdjęć nie było jak zrobić. No ale tego nie mogłem sobie odpuścić. Podobno to aktualnie tam plaga. A napis w języku ukraińskim zdecydowanie nie jest tu przypadkiem.
Spotkałem poziomki :) Ale generalnie dzionek zrobił mi Park Sołacki, czyli Sołacz. Jak zwykle zresztą :) A gwiazdą zostały oczywiście tamtejsze kokoszki, młoda i stare. Skoro wiem, które miejsce lubią, nie ma bata, żeby puszukać i nie sfocić :)
Komentarze (12)
Lapec - pewnie wieje tak samo, tylko macie więcej lasów :) Sołacz był poranny, wtedy tam da się jeszcze żyć :) No cóż, temat naszych gości omówiliśmy niedawno na żywo, powiedzenie, że są głośni jest pieszczotą. Dodam, że zakaz palenia ognisk na Dębinie dziwnie zniknął... :/ Naprawdę staram się być tolerancyjny, bo znam wielu świetnych Ukraińców, ale niestety jako ogół widać brak chęci nauczenia się zasad trochę bardziej zachodniej kultury. I tak prymitywnej ;)
Kolzwer - dziękuję! :)
JPbike - dzięki, no oczywiście, że masz rację! Zaraz poprawię :) Tak to jest, jak dodaje się wpis w pracy.
Hipek - dziękuję :) Czekam na "Ostatni dzień sierpnia", bo to jeden z najbardziej genialnych utworów Pablopavo i Ludzików. Polecam, jest mega klimatycznie warszawski :)
Czasem nawet u nas jest ładnie ;). I chyba mniej wieje :P
Względnie pustym Sołaczem w niedzielę jest zaskoczony. Zakazem grillowania dla naszych gości ... już wcale. Kij z dymem, ale oni są (byłem na Strzeszynku) po prostu za głośni pfff.
JPbike - Zagłębie (nie Śląsk!) ma zazwyczaj pogodowo zdecydowanie gorzej niż Wielkopolska. Prawie tak, jak... Śląsk :) Cały pomost w Strzeszynie opanowany przez kibiców (jakiś wyścig długodystansowych pływaków był), plaża też, żeby uchwycić kawałek wody musiałem olać taśmy zabezpieczające :)
Marecki - dzięki, wyjątkowo też w moim prywatnym rankingu wyjątkowo wygrywa drzewo przed zwierzęciem :)
Do mnie odezwał się kolega z Sosnowca - u niego lało, a u nas słoneczny mikroklimacik :)
Nie bardzo rozumiem zdania "zdjęć nie było jak zrobić" nad Lusowskim - jakieś obawy focenia zawodników i wiary z obsługi, czy po prostu chodziło Ci o zwierzaki i wodorosty? :)
U Ciebie słońce, u mnie od wczorajszego popołudnia lało, padało i mżyło aż do teraz. W ciągu doby spadło bodaj 60 mm deszczu, co jest najwyższą dobową sumą od 14 lat...
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"