Kolejny dzionek ze względnym wyspaniem. Normalnie szaleństwo.
Oczywiście ów komfort zawdzięczam nie tylko wolnej niedzieli, ale przede wszystkim świadomości, że upały póki co poszły precz. Niech nigdy nie wracają! :)
Wyjazd koło jedenastej, z jednym założeniem: nie spieszyć się, bo po co?
Trasa z grubsza w tę i z powrotem, ale z jedną modyfikacją pod koniec: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Gdzie indziej nie było po co jechać, bo znów Poznań i okolice zablokowane - tym razem jakieś Gran Srondo czy coś tam. Uwielbiam, gdy rowerzyści mi komplikują jazdę na rowerze :)
Za to sobie pozwiedzałem, pochodziłem i olałem średnią. Tak pod prąd :) Przede wszystkim podreptałem obok pięknego pałacu i parku w Rogalinie. Nawet nie wiedziałem, że urodzono jakiś czas temu nowego... Rusa, czyli jedyny żyjący (chyba) jeszcze dąb z tria, do którego należą jeszcze Lech i Czech. Metodą... in vitro :) Na razie jeszcze jest mało imponujący, ale pewnie wyrośnie na piękne drzewo, mam nadzieję o wiele szybciej znikną złe skojarzenia z aktualnych czasów, bo zdechnie pewien gnój ze wschodu. Nie mogłem nie zawitać do portu w Radzewicach. Dzisiaj akurat tłoczno, bo kajakarze, z czego niezadowolony był tamtejszy łabędź. Było sennie :) Przy wjeździe do Rogalinka musiałem się zatrzymać, żeby odebrać telefon. Dzięki temu przyjrzałem się krzyżowi oraz małej drewnianej kapliczce. Muszę przyznać, że całkiem gustowne, a najbardziej cieszy brak wbudowanego jakiegoś papieskiego maszkaronika :) Aha, a taką mam fajną rowerówkę równoległą do Dębiny - ciągnie się od południowej granicy Poznania praktycznie do centrum. Na szczęście barierki są tylko fragmentarycznie, niestety zieleni jak zwykle jest zdecydowanie zbyt mało.
Komentarze (9)
I słusznie - bo to piękny pałac i piękne otoczenie :)
SlaBo - jest zakaz deptania, o dziwo chyba się sprawdza. Myślę, że kamery w tym pomagają :) Mnie raz tylko jeden łabędź postraszył w życiu, reszta miała gdzieś.
Marecki - no to zachęcę: sam pałac i park to jedno, ale piękne nadwarciańskie tereny obok drugie. Ptactwo gratis. Zapraszam :)
Lapec - w sumie ciekawe zagadnienie z tymi młodymi, nazwa dobra :) Bozia za bardzo przy kości czy barwy szaty podejrzane? :)
JPbike - no jest to jakaś zachęta, ale gdyby mi zamykali ulice na trzy godziny codziennie i założyli klapki na oczy, żeby nic nie nęciło do focenia, pewnie nie byłoby sporo gorzej :) Wieści nie mam, nawet ostatnio miałem sprawdzić, czy termin czerwcowy został dotrzymany, jednak założyłem, że skoro w mediach cisza, to jest kicha. A ruch był całkiem spory, nie chciałem żadnemu frustratowi uszkodzić lusterka, jakby okazał się zbytnim legalistą w temacie zakazu jazdy rowerem, który jest tak abstrakcyjny, że... typowo polski :)
Ja też tegoż dnia nie interesowałem się tym sprinterskim wyścigiem, ale dowiedziałem się że tam pewna bikerka mało trenująca z nastawieniem na przyjemnościowe kręcenie wykręciła średnią ponad 35 km/h, zajmując miejsce gdzieś w drugiej połowie stawki ... :)
A masz jakieś świeżutkie wieści odnośnie rowerowej przejezdności mostu w Rogalinku?
Nie powinien być jakimś murem warownym otoczony ten dąbek? Bo jeszcze ktoś listek zerwie na pamiątkę, a może całą gałąź. Lub ktoś go podleje swoim czworonogiem.
W zasadzie przypomniało mi się, co do zwierząt atakujących, że łabędzie lubią iść na udry, jak np. ktoś ma za mały zoom i chce fotkę.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"