No i pogoda się zbiesiła. Rano było jeszcze słonecznie, ale już przed południem chmury zaczęły rządzić.
Oczywiście, mogłem wstać wcześnie i ruszyć. Ale odsypiałem na zaś, bo jutro gnoje okradają mnie z godziny życia. Wrr.
Aha, no i wrócił paskudny wiatr. Taki już niestety silny, z którym walczyć nie było sensu.
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - LIsówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Zawitałem sobie w okolice "znajomej" ambony. A pod nią syf. Widać, że myśliwskie mendy zaczynają się bawić w swoje. Ale znalazłem też hit - resztki leku na nerwy. Albo zwierzaki nie dają się zabić (brawo!), albo ktoś tu powinien zmienić pasję. Sugeruję na przykład rosyjską ruletkę :) Niestety, szarość spowodowała, że nie było nawet czego uwiecznić. Jedynie gdzieś tam na niebie przeleciała samotna czapla. Ale jest też pozytyw: w Trzcielinie pojawił się drugi kotek :) Co prawda nie jest to Trzcinka (ona miała więcej czarnego na pyszczku), ale też się da pogłaskać :) Potem już tylko dojazd do pracy. Dzisiaj jedynie na kilka godzin, załatać lukę grafikową.
Komentarze (10)
Z tym wstawaniem się zgadzam w pełnej rozciągłości :)
Ale na przykład zimą, gdybym miał do pracy na ósmą i chciał dojeżdżać rowerem, to robiłbym to w ciemnościach. Tak samo zresztą wracał. Bez sensu.
Jakby tak się zastanowić, to strefy czasowe jako takie są zasadniczo nienaturalne... a już zmuszanie do wstawania przed dziewiątą jak najbardziej! ;-P
Jakby nie było, bardzo się cieszę na tę dodatkową godzinę dnia wieczorem - wiosną i jesienią jest na wagę złota (lato, zwłaszcza upalne to zupełnie inna para kaloszy), również zimą byłbym w stanie ją lepiej wykorzystać niż tę poranną, którą zazwyczaj przesypiam, lub i tak spędzam nad kawą.
Lapec - ładne mi oddanie, przez które cierpię :) Ja tam lubię klimat zimowych wieczorów, ale prąd jest jakimś argumentem. Cóż, z tym postulatem względem myśliwych nie będę polemizował, zresztą już kiedyś pisałem o swoim pomyśle, żeby polowali na siebie, a nie na zwierzaki. Może bym nawet wykupił dostęp do relacji :)
Wszystko fajnie, ale dla naszej szerokości geograficznej czas letni jest nienaturalny. Na wschodzie Polski, gdyby takowy został uznany za jedyny słuszny, zimą byłoby ciemno gdzieś do dziewiątej rano.
Poza tym: czy naprawdę latem musi być jasno do dziesiątej? Przecież od tego depresji można dostać :)
Tradycyjny temat zmiany czasu ;-) Jak już przebolejemy tę utratę godziny, to będziemy mieli dłuższe wieczory... na przykład nie będę się tak musiał spieszyć by zdążyć przed zmrokiem, lub rypać po nocy (wcześniej wstać nigdy mi się nie udaje).
A jutro jak zawiezieniu Klu na próbę, to nie trzeba będzie jechać do domu, zaczekamy na nią w lesie :-))))
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"