Bez przygód się obyło. Nawet klaksoniarzy brak. No tak, przecież to nie weekend :)
Na Dębinie przywitała mnie... wspomniana wiosna :) Były też zajączki :) Niestety niewyraźne, bo jak zwykle daleko. Sarenki to już standard. W sumie to samo jeśli chodzi o łyski w Szczodrzykowie. Jedynym słowem nuda :)
Dojazd do pracy Czarnuchem, między innymi przez Dębinę.
Komentarze (12)
Huann - i to zdecydowanie do mnie przemawia :)
Kolzwer - dzięki :) Kilka sekund później jeden i drugi zwierzak solidarnie dały dyla :)
Lapec - zawsze mi się barwy Śląska podobały :) Szkoda, że Wielkopolska ma takie brzydkie. A jeśli chodzi o flagi państwowe to żadne z tych porównywalnych mnie nie kręcą :) Chyba teraz topienie jest zakazane. I dobrze!
Meteor - no właśnie nie mam pojęcia. Może to była jakaś symboliczna Marzanna, której dali łaskawie żyć? :)
Chłodna, ale bezdewzczowa, więc nienajgorsza ta wiosna, a jak wiadomo zawsze może być gorzej ;) Foty ekstra, mnie najbardziej spodobało się ujęcie szaraka na tle sarny :)
Teraz te barwy i hasło są (jak dla mnie) synonimem oporu wobec tego, co najgorsze. Gdyby Ukraina np. najechałaby Rosję niszcząc co popadnie - przypiąłbym barwy Rosji. Bo w tym kontekście nie chodzi o Ukrainę, Rosję, czy Polskę, tylko o wsparcie dla pokrzywdzonych. Gdy nastanie pokój - jedną z pierwszych rzeczy będzie odpięcie znaczka, bo automatycznie straci konotację, dla którego go przypiąłem :)
Trochę zbyt wiele naczytałem się książek i zbyt wiele nasłuchałem pansłowiańskich nacjonalistycznych zespołów z Ukrainy, Białorusi, Rosji i Polski, żeby to hasło znalazło się w moich ustach czy gdziekolwiek na stroju. Choć aktualnie faktycznie tolerancja rośnie, szczególnie na widok autentycznych wojennych uchodźców (cóż za abstrakcja w 2022 roku). Tak samo unikam biało-czerwonych motywów, bo jakoś ich nie czuję.
Wielki szacun dla Ukraińców za bohaterstwo. To, co robią w obronie kraju to jakiś kosmos, walcząc z barbarzyńcami i zbrodniarzami wojennymi z Rosji. Życzę im zwycięstwa z całego serca. Ale też wiem, że w czasach pokoju (niech szybko przyjdzie!) nie będzie z nimi łatwo, podobnie jak z Polakami.
Za patent dzięki, może się sprawdza, ale unikam barw i podziałów narodowych na sobie, bo mam je głęboko gdzieś (choć uwielbiam za kolorki), a mimo sytuacji nie robię wyjątku :)
Takie czasy, że wszyscy wieją ze wschodu - nawet wiatr... Trochę a propos: dziś podczas jazdy kierowcy mijali mnie zaskakująco grzecznie. Dopiero w domu mnie oświeciło, skąd ten cud: na plecaczku miałem przypięty duży pin z barwami Ukrainy. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić ten patent ;)
Co do samej pogody, to dziś, w porównaniu do ostatnich tygodni było mi na tyle ciepło, że jechałem w jednej warstwie (bluza cienki power stretch, getry cienki polar, jedna para skarpetek i rękawiczki bezpalczaste). No i nawet było chwilami zbyt ciepło.
A propos Marzanny - gdzieś tam w TV widziałem, że utopili Władimirę Adolfowną Putiannę ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"