Dzisiaj mordercy od Putina zaatakowali cel będący zaledwie sześć kilometrów od granicy z Polską. Co prawda wojskowy, nie cywilny, ale mimo wszystko. A wczoraj w reportażu w TVN pokazano kolesia-superbohatera, który sam z siebie jeździ busem i ratuje cywilów pod obstrzałem. Oraz Rosjan, którzy wyzywają od najgorszych dyktatora, który morduje swoich. Tyle z wojennego dzienniczka.
W Polsce (póki co, i mam nadzieję, że tak zostanie) spokój.
Ja się wyspałem, najadłem i ruszyłem na rower. Na wschód, bo ciągle stamtąd wieje, dość solidnie. Ale za to zrobiło się cieplusio - pod dziesięć stopni.
O tym, że wbrew pozorom w Polsce nic się nie zmienia, przekonałem się na Głuszynie, gdzie koło kościoła koleś w terenówce wyprzedził mnie na gazetę, mimo że powinien odczekać i kilkanaście sekund później mógłby zrobić to bezpiecznie. Oczywiście jak zwykle zareagowałem, na co gnój raczył zahamować i zapytać w czym mam problem. Wyjaśniłem najdelikatniej jak potrafiłem, ale nie przyjął do wiadomości, więc prawie doszło do rękoczynów. Menda w sumie wyglądała mi na myśliwego, bo z tyłu siedział wyżeł, więc skończyło się na wyrazach współczucia dla czworonoga za takiego pana oraz sugestii, żeby ten, hm..., oddalił się w te pędy (no, załóżmy, że to było to wyrażenie) na swoją wieś, czyli do Legnicy (tak przynajmniej wynikało z rejestracji).
A do TVP, po kilku dniach zawieszenia broni, wróciła "normalność". Tusk z Putinem niemal mówi "für Russia" strzelając do cywilów, no i - co było oczywiste - Smoleńsk odżył. Rzygać się chce.
Jak zwykle nie walczyłem o średnią. Były ciekawsze rzeczy do roboty. Między innymi "polowanie" na kanię rudą, którą przyuważyłem na granicy Poznania i Szczytnik. Chyba udane :) No a w Szczodrzykowie... ...dzisiaj nawet na bogato. Sporo gęgaw... ...oraz perkozy. Jak dobrze, że istnieje ten piękny, w przeciwieństwie do ludzkiego, świat zwierząt.
W Dachowej coś mi ciągle nie po drodze z nową śmieszką :) A po południu jeszcze wpadła Dębina.
Komentarze (10)
Hehe, ważne, że w końcu koment dodany :) A perkozy są fajne, bo niezbyt płochliwe.
Zmartwię - nie doczekamy się. Mamy proporcjonalnie większe mózgi od zwierząt, tylko źle je wykorzystujemy. Najlepsze, co czeka planetę Ziemia, jest eksterminacja ludzkości - wtedy za jakiś czas przyroda odżyje. Aż do kolejnych ludzi :/
Zdjęcia z kanią zdecydowanie udane, foty ptactwa wodnego równie dobre. Swoją drogą ciekawe, czy kiedyś doczekamy takiej harmonii jak w zwierzęcym świecie.
Ja cholera nie wiem, jaki mam status. W dupie miałem (i mam) całe te zabawki, nawet książeczka wojskowa chyba w kiblu dawno przepadła :) Do bronienia granic powinno się wysyłać wojsko zawodowe i harcerzyków z WOT, w końcu za coś dostają kasę (ci pierwsi niemałą) w czasach pokoju (ciekawe ilu z nich teraz żałuje swojej decyzji o wyborze profesji?). Ja tam mogę się pieskami i kotkami zajmować w jakimś punkcie zamiast tego :)
Mimo że jestem pacyfistą, pewnie broniłbym rodziny i miasta. A w sumie miast. Kwestie narodowe mam głęboko gdzieś, ale też nie mam w zwyczaju uciekać z podkulonym ogonem przed złem. Na myśl o wojsku posiadam odruch wymiotny, gdybym został zmuszony do służby jako Rosjanin, to pewnie skończyłbym z kulą we łbie za dezercję. Jednak co innego jest się bronić, a co innego atakować.
Cudowna kania, ale i perkozy nie najgorsze :) Przyznam że mam coraz większego wkurwa na obecną sytuację. Prywatnie, nie mam najmniejszego problemu w kwestii bronienia kraju, jeśli sytuacja tego by wymagała. Kategoria A i konstytucja do czegoś mnie zobowiązują. A i siekiera profilaktycznie naostrzona. :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"