Wyspałem się dzisiaj. Co wolne, to wolne. A że w sumie zostałem zmuszony do wykorzystania zaległego dnia urlopu z poprzedniego roku, to trzeba było pocelebrować :)
W nocy przymroziło, na szczęście już koło jedenastej, kiedy wyruszałem, było całkiem, całkiem. Do tego wyszło piękne słońce, czyli już wiedziałem, że spieszyć to ja się nie będę. Tym bardziej, że wiało z północy, co oznaczało kurs przez miasto. Jak zwykle zakorkowane - nie wiem gdzie ludzie tak jeżdżą w środku dnia przy aktualnych cenach benzyny...
Dawno mnie nie było na wymienionym szlaku. Fajne było wrócić, ale zaskoczyły mnie nie tylko korki, lecz również całkowicie rozkopany poznański Kiekrz - do tego z objazdami, które olałem i postanowiłem zrobić sobie spacerek po polu budowy.
Ale marcowe Jezioro Strzeszyńskie, moje ulubione z tych poznańskich, wynagrodziło mi wiele. Tu podczas wspomnianego spacerku... ...a tu przy stałym motywie na Koszalińskiej. Dzisiaj go oczyszczano. Zawitałem do Parku Sołackiego. Wiedziałem, że w poniedziałkowe przedpołudnie tłumów tam nie będzie. I się nie zawiodłem. Przy okazji "upolowałem" trochę ptactwa. Zarówno dość typowego, jak pani kaczka... ...czy śmieszki... ...ale wpadła również łyska... ...oraz - z daleka - kokoszka. Przydybałem jeszcze sarenki. Aha, specjalnie podjechałem na Hetmańską, żeby uwiecznić mural Putina-Voldemorta, ale przeoczyłem info, że autor go zamalował, żeby namalować w tym miejscu coś innego. Musiałem więc obejść się smakiem i sfocić inne dzieła. Godne. I nawet trochę trollowe :) A po południu jeszcze Dębina. Niestety pogoda się zbiesiła i już na ładne foty okazji nie było. Za to uwieczniłem peryskop, z którego jakiś topielec obserwuje las :) Spoko ten dzionek. Jednak wciąż w głowie miałem to, że na wschodzie są mordowani cywile przez barbarzyńców, więc nastrój zdecydowanie umiarkowany.
Komentarze (12)
Woda zdecydowanie mnie urzekła :)
Część z tych aut to na pewno służbówki, ale większość zapewne prywatne. I to jest właśnie fenomen.
Tak, wiem w którym to jest miejscu :). Szkopuł w tym, że śmieszkę prowadzącą przez Ogrody do Kuzyna mam po drugiej stronie ... i przeważnie mi się śpieszy, bo Kuzynostre się śpieszy :D.
Reklamę jednak coby tam kiedyś przyglucić dałeś dobrą :)
Huann - logiczne, logiczne... :) W Tuszynie kiedyś byłem, pomagałem kuzynce wybierać kreację na studniówkę. Kurde, jak dawno to było. I jakie to było męczące :) Żonie bym łyski nie zaśpiewał, bo moja nienawiść do Dżemu jest historyczna, w przeciwieństwie do dżemu :)
Lapec - muralowo też spoko, przesłanie popieram :) Jeśli kojarzysz tunel prowadzący na Golęcin, to Sołacz jest parkiem po drugiej stronie :) Klimatyczny szczególnie wiosną. O benzynie nie ucichło, tylko czekają w TVP aż będzie za dychę, żeby poinformować, że dzięki tarczy kosztuje tylko 9,99 :)
W Kato jeszcze putin się trzyma :) => https://www.radio.katowice.pl/zobacz,59662,Put-In-Put-Out-Nowy-mural-w-miescie.html
Strzeszyńskie z racji bliskości domostwa Kuzynki mej, też często odwiedzam i mega lubię :). Oczywiście w tygodniu, w weekendy to ewentualnie rano na rowerze ;). Zazdro oczyszczenia Koszalińskiej, u nas na przedłużeniu Panewnickiej (Ruda Śląska ul. Piłsudzkiego bodajże) przez te durne ograniczniki to do maja/czerwca będziemy w syfie jeździć ;/.
O Sołaczu dużo słyszałem, ale chyba nigdy nie byłem. No chyba że przejazdem ... i nawet o tym nie wiedziałem :D. Do nadrobienia ;].
Za cenami benzyny nie nadążam => dobrze że autem jeżdżę jeszcze mniej niż rowerem :D. Dziwi mnie ino że w telewizji jakoś o obniżkach cen ucichło hmm?
Marecki - dzięki :) W sumie sarenki i tak z łapy robiłem, bo statyw okazał się za niski. W końcu miałem okazję przetestować Kodaka w słońcu i na spokojnie. W sumie nie wiem, czy aktualnie można tak łatwo przejść granicę białorusko-ukraińską, stawiam raczej na obcokrajowców-studentów z Ukrainy, którzy przecież też tam byli. Taki Kijów jest przecież większy niż Warszawa, już nie mówiąc o Poznaniu. A tu wszystkie kolory świata widzi się codziennie. To też ludzie, więc pomóc nie zaszkodzi. Brawa dla mamy :)
Bitels - dzięki. Staram się co jakiś czas tym, co uchwycę, lekko rozjaśnić ten paskudny świat. A najlepiej w tym temacie sprawdzają się, jak wiadomo, zwierzaki :)
Zapchnialo latem na pewnych zdjęciach.. Gratki za Kokoszkę aka Kurkę wodną i sarenki ze "statywu" :) Wczoraj Moja Matka zaangażowała się w pomoc uchodźcom na dworcu, a tych do Rzepina przyjeżdża mnóstwo (stacja węzłowa przed Niemcami). Niestety w pierwszy dzień zwalili się przed wszystkim "studenci" i inżynierowie" z krajów afrykańskich, Podejrzewam że Łukaszenka pozbył się problemu.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"