Na froncie nic nowego. Miał być korytarz humanitarny, ale coś nie wyszło. A konkretnie to, że gnoje od Putina jak gdyby nigdy nic strzelali dalej.
Rower przed pracą, jak to zwykle u mnie bywa. Nawet czasem w soboty.
Na szczęście pogoda chwilowo dopisała. Było lekko powyżej zera, nie padało, a w pewnym momencie nawet wyszło słońce. Dziwnie jakoś :) Wiało z północy, w związku z czym postanowiłem odkurzyć jeden z kolejnych klasyków: Dębiec - Wartostrada - Malta - Antoninek - Swarzędz - Jasin - Paczkowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Malta... Stęskniłem się w sumie za tym miejscem, póki co jeszcze lekko pokrytym lodem.
Udało się spotkać parę gągołów...
...oraz - co mnie najbardziej ucieszyło - małą kolonię kormoranów, jak gdyby nigdy nic wygrzewających się naprzeciwko Term Maltańskich.
Na Dębinie również narzekać na aurę za bardzo nie mogłem.
No i najważniejsze: mam nowy napęd w szosie :) Śmigało się w związku z tym świetnie jak na dość zimny marzec. To zasługa tego, że w końcu mogłem stąpnąć na pedały bez stresu, że stracę zęby. Lub inne części ciała :)
Nauczony doświadczeniem, podszedłem do tematu taktycznie, czyli kupowałem co miesiąc-dwa nowe części, więc nie zabolało tak bardzo po kieszeni. Przede wszystkim mam nowe koła: Vision Team 30, kupione z minimalnym użyciem, za połowę regularnej ceny, za to od razu z oponkami Continental Pure Grip. Nabyte z zaufanego źródła, bo od samego Mateusza Mroza, więc od razu serwisik (oby nie był potrzebny przed długi czas) będzie bezproblemowy. Do tego: nowa kaseta, łańcuch i blaty. Trzeba było też wymienić stery w kierownicy oraz pancerz hamulca. A tak wyglądał duży blat przed wymianą: Chyba mój stresik był zrozumiały. O dziwo kaseta była w o wiele lepszym stanie - drugi raz mam taką sytuację. Co za szajs teraz robią... Dystans zawiera dojazd do pracy.
Jednak padło na Zakopane, ale Poznań ciągle zostaje w planach nadrzędnych na ten rok. Wujek coś się źle czuje, a ostatnio co przyjeżdżam, to ktoś albo choruje, albo to gorsze - nie ma co zapeszać ;))). Możesz śmiało sobie pracować :DD
Bieżnik to dobra rzecz, jak się chce mieć trochę piachu za darmola na chacie ;)).
Jak się nic nie wyputini to coś między 23 a 27.03. W tych chorych czasach (wojenno-pandemicznych) to raczej nie ma co planować za bardzo do przodu ... Pożyjemy (oby jak najdłużej), zobaczymy :)
Lapec - u mnie już nawet mycie nie pomagało :) Siodło też by mi się przydało, ale to, które dostałem przy zakupie roweru jest na tyle wypasione, że szkoda mi kasy :) Bieżnika oczywiście nie ma - po co? :) O, dawaj znać kiedy będziesz - ja co prawda pracuję pod koniec miesiąca, ale może uda się zgrać.
Marecki - czekam na relację z rowerowego shoppingu :) Gągoły mają to do siebie, że nawet jak są blisko, to szybko uciekają przed człowiekiem na środek zbiornika. Niby łatwe do uchwycenia, a cholera jednak nie :)
Miałem podobnie jak swój napęd umyłem. Płynnie jakoś się jeździ, dziwnie tak ;)).
Ja zawsze zimą kupuje części, i sobie leżą do wiosny :). W tym roku siodło czeka na podmiankę - póki co jeszcze mam obawy o szklankę i jakiegoś dzwona rowerowego :)
Kółka i oponki bardzo ładne (napęd też oczywiście), a bieżnik jest? :DDD
Aaaa, i oczywiście super fotki i klimat Malty :). Może pod koniec marca zobaczę ponownie na żywo :)
Jest dokładnie tak, jak piszesz i... dokładnie tak jak piszesz :)
No ale cholera, kiedyś też jeździłem po płaskim na większym blacie prawie non stop, a starczał on na co najmniej dwie kasety. Szajs teraz robią, tego jestem pewien.
Tak jest, metoda na kupowanie części co miesiąc-dwa dobrze się sprawdza - też tak mam od lat. Stan starego blatu w połączeniu z "lepszą" kasetą - typowe dla kolarza pomykającego głównie z twardym przełożeniem i głównie po płaskim :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"