Na szczęście przed nią udało się swoje wykręcić. Szkoda, że nie było już tak fajnie jak wczoraj - wiatr solidniejszy, mniej przewidywalny, do tego zdarzyło się coś na kształt lekkiej mżawki. Jednak i tak było spoko.
Przygód prawie brak. W sumie tylko jedna, jak zwykle na Głogowskiej, gdzie jak co niedzielę musi się rozklaksonić jakiś debil, któremu się wydaje, że wypasiona wojewódzka z pasem zieleni to to samo co droga szybkiego ruchu. Kierowca w białym Audi cośtam ileśtam (nie zamierzam ich rozpoznawać i się zachwycać, nie mam problemów w życiu intymnym) usłyszał (mam nadzieję) sporo o tym, jakim to jest męskim organem płciowym, synem matki o jakim prowadzeniu się, oraz jaką czynność ma w te pędy wykonać. Tylko bardziej po żołniersku :) No i chyba za mocno, bo do teraz mam chrypkę.
Odniosłem kolejny życiowy sukces, znów w Trzcielinie. Udało mi się oswoić kolejnego kotka, którego do tej pory widywałem tylko na polu z daleka (wypatrzyłem na nim z daleka Trzcinkę). Początkowo był nieufny, ale wystarczyło trochę cierpliwości i... jest :) Okazał się, a w sumie to okazała, bo to znów ona, solidnym pieszczochem. Czarnym jak noc, więc roboczo nazwałem ją Czarką (nie mylić z Czarnkiem, co to, to nie). Oficjalnie uznaję Trzcielin za podpoznańską stolicę fajnych kotków :)
Generalnie klimat był mglisty, więc reszta fotek szara i niewyraźna. Klasyk... ...żurawie pod Dopiewem... ...myszołów... ...oraz Luboń. Tu akurat zmiana na plus - wypiękniał :) Dystans zawiera dojazd do pracy - ale już Czarnuchem.
Kolega czasem u mnie opisywany (Zientas) ma też całkiem czarną kotkę. Wabi się Koks (roboczo Roxi xD) i może przypić pazura z kotem Twojej teściowej. Miło więc że Czarka poprawia wizerunek czarnulkom :). Poza tematem, to koleżanka miała całkiem białą kotkę - rodzice do końca jej życia się nie zorientowali że jej imię (Fuka) nie było od fuczenie, ino od takiego białego proszku :DD
@Trollking - wszystkie kotki poszły w świat i nie miałem na to wpływu, więc nie znam ich dalszych losów - w każdym razie BlackKota trafiła gdzieś na wieś pod Sokółką..
Co do kotów, to wiem coś o tym: pewien znajomy kot o imieniu Kot przed laty okazał się być Kotą, gdy znienacka pojawiły się 3 małe kotki. Zostałem ich ojcem chrzestnym nadając im odpowiednie imiona - mały kotek został Kotangensem (z racji genów, które odziedziczył po owej Kocie), czarna kociczka z białą krawatką - Mlekotą, zaś najmniejsza i najbrzydsza (bo bez krawata;) - Blekotą :)
Chyba sam siebie musiałem przekonać, że koty są genialne. Bo są. Prócz tego teściowej :) I że wciąż mam wspólny język ze zwierzakami, bo zwątpiłem lekko po tych trzech tygodniach zajmowania się potworem ;)
Ależ się zaKOTłowało u iebie na bs-ie :) Ten sierpień należał wg mnie do jednych z bardziej uciążliwych w ostatnich latach: pierwsza połowa za gorąco, a druga - zbyt deszczowa. Dobrze, że już się kończy.
Marecki - super tytuł, dzięki :) Po południu w Poznaniu też już padało. Na jutro też niestety zapowiadają opady :/
Miciu - współczuję :/
DaruS - delikatnie. Tak miliard razy bardziej :) Kot teściowej jest jednym z niewielu, które zaprzeczają geniuszowi tych istot. Akurat musiał mi się trafić :)
JPbike - 1. ruszyłem lekko po dziewiątej. Wiatr solidniejszy niż wczoraj, czyli w ogóle był, o to mi chodziło :) 2. w zabobony nie wierzę, mi tam koty czarne mogą łazić w tę i z powrotem. Ale fajnie, że się dał oswoić :)
1. O której ruszyłeś? Pytam, bo dziwię się tym: "wiatr solidniejszy", a ja pomykałem rano we mgle 2. Mówią że czarny kot przynosi pecha, jak się nie zatrzyma :) Dobrze że go oswoiłeś :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"