Ubogo dzisiaj w zwierzaki. Szkoda. Ale na szczęście w Trzcielinie trafiła się znajomy kotek. Czyli kotka o dziwnych oczkach. Dawno jej tu nie widziałem (tak samo jak żółwia), ale dziś grzecznie czekała sobie koło bagiennego mostku. I co najważniejsze - poznała mnie, bo bez skrępowania sama podeszła. A potem nie chciała puścić :) Dała się nawet wziąć na ręce - dzięki czemu nie została placuszkiem po przejeździe samochodu. Aha, ostatnio nazwałem ją Trzcielinką, ale dziś doszedłem do wniosku, że przecież zgrabniejsza jest Trzcinka. I tak niech zostanie, bo raczej nikt bezpańskiemu (chyba) kotu imienia nie nadał. Miła odmiana od zachowania kota Teściowej, który ma zdecydowanie nie tak pod kopułą. Oj, ciężko było się zbierać do dalszej drogi, przyznaję :) No ale czas naglił. Trzcinka, mam nadzieję do następnego głaskania!
Fotka rowerowa dzisiaj tylko z pól za Lisówkami. No i hit z drogi do pracy, z Dolnej Wildy. Taki dziwny stojak rowerowy tam postawiono... Oj, korciło po prostu przejechać i skasować lusterko, ale jakoś się powstrzymałem. Poczekałem chwilę, ale chama się nie doczekałem. Szkoda. W międzyczasie ledwo przecisnęła się starsza pani idąca z zakupami.
A od jutra znów deszcze... Biorąc pod uwagę, że pracuję, raczej nie uda mi się pokręcić, jeśli będą one konkretne.
Komentarze (12)
Zbyt dosadne jak dla mnie. Preferuję hejt sieciowy, względnie łagodne - oczywiście przypadkowe - utrącenie lusterka :)
To tak samo jak z wspomnianym kotkiem z Radzewic. Tylko że widziałem go dwa razy (http://trollking.bikestats.pl/1840181,KHZP-w-odwiedziny.html), a potem tylko z daleka.
Trzcinka jest dzielna, mizeria wynika z jej ruchliwości :)
Zdecydowanie Trzcinka jest lepszym imieniem dla tej miziastej kotki :-) My zawsze sprawdzamy, czy przy jednym przystanku kolejowym, na którym często robi postój, jest kotek Chłeptuś... ale od zapoznania się, już go niestety nie spotkaliśmy.
Lapec - deszcz ostatnio padał, się umyła, ostatnio była zdecydowanie mniej biała :) I tak, nie mieszajmy :) Kotek z Radzewic rzadko się pojawia, więc póki co nie nadałem, ale pomyślę o tym. Ja też, tyle że zadyszczkę :)
Huann - dobra myśl. Przy najbliższej okazji podpytam, "mój" weterynarz to przecież kociarz :)
Ja na dzikusa to czyściocha - futro ekstraklasa :). Choć nie, nie łączmy pierwszej klasy z ekstraklasą, bo (piłkarsko) nie wypada :P. Furto pierwsza klasa więc :)))
BTW: a kot z Radzewic ma jakieś imię już? => bo nie kojarzę :))
Marecki - gdybym wiedział, czy kotka jest czyjaś czy niczyjaś, to może bym jakoś był w stanie pomóc... Lgnie do mnie, co jest bardzo miłe, ale to raczej dzikie zwierzę, początkowo nieufne. Może uda mi się dopytać kogoś przy następnej okazji. Ja akurat na InPost nie narzekałem. Do dziś :)
Miciu - na chwileczkę, na chodniczku, na ścieżce, pod zakaz... A to wszystko dla nas! :)
Nie czytając już zauważyłem jakiś problem z oczkami tej kotki.. Mojej kiedyś przemywałem pewnym środkiem i przeszło, a ropą zachodziły.. InPost to stan umysłu..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"